"9943909. DEN. 27%

" WYKŁAD

PRZYRODZONYCH MYŚLENIA PRAWIDEŁ

CZYBI

LOGIKA TEORYCZNA i PRAKTYCZNA X. ANIOŁA DOWGIRDA

ZGROMADZENIA XX. PIIAROJW

DOKTORA S$. TEOLOGII, CZŁONKA, KORRESPON- DENTA KROLEWSKO-WARSZAWSKIEGO TOWARZYSTWA PRZYIACIOŁ NAUK.

s. ala korzywho e 39939 mm : ż

w POŁOCKU.

w DRVKARNI XX. PIrIARÓW:

RoKU 1828.

płn s . 2 7 TEE JE

WYKLAD

PRZYRODZONYCH MYŚLENIA . PRAWIDEŁ

CZYLE

- LOGIKA

TEORYCZNA i PRAKTYCZNA.

Dozwala fię drukować pod tym warunkiem, aby po wydrukowaniu, nie zaczynaiąc przedawać, złożone były w Komitecie Cenzury exemplarze tego dzieła: ieden dla tegoż Komitetu, dwa dla Departamentu Minifieryum Oswiecenia, dwa Exemplarze dla IMPERATORSKIEY publiczney Biblioteki, ieden dla IMPERATORSKIEY „Akademii Nauk, i ieden dla ITMPERATORSKIEGO Uni- werfytetu w--dbo. fJFuno 25. Lipca 1827. roku.

Cenzor, Radzca Kollegialny SYMON ŻUKOWSKI.

ą Ą + 4 „Bt si 4 ee 4 . * =, "ospz . SE 8 8 . «a j ' „. , Pi a — . - < . | * . 14 a a 2 *

La philosophie ne se montre avec łes caractóres essentiels, qui la con- stituent, que lorsqu* elle a fixć les principes des connaissances humaines; jnsque la incompldie, incertaine, elle ne sort point du rang des simples opinions; desqu* elle a trouvć ces principes, destinóćs A lui servir de pierre angulaire, elle se constitue comme une vćritable science”. [eGERANDO. Histoire com-

parćę des systemes de philosophie. Deuxieme edition (1822) Tome 1. p. 86.

e » > 4 i KH j NE . SRS 144 aż s. „ję - BAEDZZ/ : PO 2

4

s . . a

[634S1[

.*

DO | JAŚNIE WIELMOŻNEGO: ; KASPRA KAZIMIERZA KOLUMNY ©

CIECISZÓOWSKIEGO

METROPOLITY RZYMSKO-KATOLICKICH w ROSz= "SYI KOŚCIOĘŁOW , .ARCY-BISKUPA MQHILĘW- SKIEGO, KOMMANDGRĄ ORBEROW S. JĘDRZE- "JA APOSTOŁA i ALEXANDRA NEWSKIEGO, KA- WALERA ORDEROW ORŁA BIAŁEGO i S. STA- NISŁAWA ; CZŁONKA HONOROWEGO CESAR- SKIEGO ©NIWERSYTETU WILENSKIEGQ i KRAKOWSKIEG'> JAGIELLGNSKIEG), ORAZ KROLEWSKO-WARSZAWSKIEGO TOQWARZY»: - STWA PRZYIACIOŁ NAUK.

ae.

r

JAŚNIĘ WIELMOŻNY Aęcy-PASTERZU! ©

Ja WIĘCEY kofztowało mię Ćrudu i czad fu pielęgnowanie tego Azieła, które nakoniec wypuścić na świat odważam fię; (ćm ardziey zaymowała mię ia mygć, ta- Z kiegobym żeż doftoynego Męża opieńd miał Ee i te zafzczycić, Dzięki IW aywyzfzey Upa- trzności! że trofkówość moia w tey mierze wa-

ewoahać fię Oługo nie mogła. Gdy z Dart Mieba Aosrcioł nafz w doftoyney O(fodie IJY Pana ma Pafierza tań wielkiej wiąz £oóliwosci i nawki; nie przete pożądam/fze- 30 dla mie dydź mie może, iako przygarńąć tę wiążkę móię de wyroteich JEGÓ żafzczy- tów, podwięcaiąć ią, Ż naywiękfzą uniżo- NnOŚCIĄ, JEGO Jmieniowi. Przebacz mi to, CZOL naygodnieyf/ży Jrcy - Pafterżu, że tem płod maich pomyjłów , mima wady tego t | niedoftatki, do których TLĘ fzczórze poczu- wam, osmielikem się przecię uzacnić dak znakomitćm imieniem. da iedynie pobńd- ka utrzymywała mię w tćm rmiałćm przed riewzięciu, że drudy moie fczone na Wym pracowanie iegó Vzieła > Me miał 4 inacge celu,

«* -

celu, tyłka doćró powfzechne: 8” tatemt swiatu Qofrże to wiadomo, że Va / ża „trcy-Pafterfka Mosć, óędąc oż ywiony nayfzczórfza miłością tegoż odra, zwykł pochwalać i zachęcać łafkawóm fwoićm wcyrzeniem wfzelkie usiłowania Tym koń: cem podięte. Racz przelo YU Jircy - Pasterzu przyiąć łaskawie, w naygłęć: szym hołdzie mego ufzanowamnia, t io Oziea ło, śtóre mam fzczęscie przypisać JEJU

ś porwięcić. Jaśnie WiELMOŻNEGO PANA

| mayniźższy i nayżyczliwszy sługa

X. A. DOVYGIRD 5. P,

„7 7

a

PRZEDMOWA. |,

Ed woc wieloletniey pracy moley i trudnych roz- myślań śmiem nakoniec stawić na widok Publi- czności. W rozprawie o Logice, Matafzyce i Filo- zofii moralney, drukowaney roku 1g21r. wyłuszczy- łem iuż naycelnieysze zasady, na których się ma opierać dzieło teraznieysze, oraz wskazałem rys 1 osnowę prawd, które z nich wynikaią i które, po- dług mego zdania, należą do trzech wspomnionych gałęzi Filozofii. W dziele, które teraz na świat wychodzi, zamierzyłem właśnie obszerniey i do- kładnie wyłuszczyć to, co w rozprawie źwięźle wyrażonćm, albo tylko napomkniętćm było. :Wit- nienem iednak przestrzedz czytelników, że nie wszystkie te rzeczy, których wykaz obeymuie roz- prawa, wyłożone są w tćm dziele, co nawet obwie- szcza sam iego tytuł; lecz w nićm zawiera się ie- dynie wykład Logiki teoryczney i praktyczney. Przewiduię zadziwienie , które czytelnik powziąć musi, porównywaiąc tytuł tego dzieła, z jego obię- łością. Już od dawnych czasów nie widziano xiążki tak sporey, któraby iedynie poświęcona by- ła wykładowi Logiki, czyli prawideł myślenia uwa- żanego w nayogólnieyszćm zastosowaniu. Pospo- licie cała osnowa tey sztuki, nayważnieyszey ze wszystkich innych, nie zaymowała nad kilka, lub naywięcey kilkanaście arkuszy. Pierwszy to raz dopiero od czasów Chrystyana Wolfiuusza, ile o tóm wiedzieć mogę, ukazuie się na widok publi- czny

poje 14

IL

czny dzieło Logiki większey nieco rozciągłości. Abym uprzedził w czytelnikach moich mogące ztąd wyniknąć zadziwienie, nic prawie nie mam, co- bym na samym początku tego dzieła, które pod- daię pod ich sąd i rozwagę, mógł im powiedzieć w tey mierze, tylko to iedno, że rzecz sama dzie- ła powinna usprawiedliwić iego obiętość. Wiem ia to dobrze, że wielkość xiążki bynaymniey nie stanowi iey zalety, i że wykład gruntowny prawd ważnych tóm więcey zyskuie na wartości, im w krótszey osnowie iest zawarty. (Gdy przeto L.ogi- ka ta znacznie iest obszernieyszą od innych, któ- re za naszych iawiły się czasów, niech łaskawy czytelnik nie bierze ztąd pochopu do uprzedzenia się przeciw dziełu, lub do posądzania autora o śmieszną chęć mamienia Publiczności, albo fzuka- nia nierozumney dla siebie chluby przez niepo- trzebną rozwlekłość wykładu; ale raczey niech w tey mierze zawiesi zdanie swoie, ażby poró- wnał objętość xiążki, z ważnością rzeczy, które się w niey zawieraią, i z zamiarem, który powodował pracą autora.

logika, która moióćm zdaniem, iest naypierw- szą i nayważnieyszą gałęzią Filozofii, dzielić mu- siała los tey ostatniey; w miarę przeto odmienia- iących fię fyftematów Filozofii, dzieła Logiki roz- 'maitą na fiebie przybierały poftać. A 1akożkol- wiek dla ścisłego związku, który zachodzi między temi dwiema naukami, mufiały one w rozwiianiu się f(woióm wywierać na fiebie wpływ wzaiemny, i przechodzić prawie przez te fame koleie odmian; zdaie fię iednak, iż łatwo to poiąć można, że po- dług naturalnego, porządku rzeczy, logika raczey

Po-

III.

powinna była przewodniczyć Filozofii, niż ta ofta- tnia, pierwfzey, a przynaymniey że ten wniofek wynika z famego znaczenia Logiki, iakie powfzech- nie i od naydawnieyfzych czafów przywiązywano do tego wyrazu. Wszakże Logika iestto nauka my- ślenia wziętego w nayogólnieyszćm zaftofowaniu fwoióm, czyli ieftto nauka myślenia o wfzelkich zgoła przedmiotach poznania ludzkiego , iakie tyl- ko bydź mogą. Jeśli zaś tak ieft, więc wizystkie gałęzie nauk i wiadomości ludzkich, a zatćm 1 Fi- lozofiia fama powinnaby podlegać przewodnictwu Logiki; albo raczey ta oftatnia, iak się luż namie- niło, powinnaby się uważać za naypierwfzą galąż tamiey.

Gdy twierdzę, że Logika powinna mieć pierw- fze mieyfce przed wfzyftkiemi naukami, i famey nawet przewodniczyć Filozofii, winienem wytłó- maczyć fię, co mamy przez to rozumieć. Logika nazywała fię zawfze fztuką dobrego myślenia, bio- rąc ten oftatni wyraz w nayogólnieyfzćm znacze- niu. Ze zaś wtedy tylko dobrze myślimy, kiedy w każdóćm zdarzeniu rozeznać umiemy prawdę od błędu, pewność od niepewności; do Logiki przeto należy podadź śrzodki do tego celu służące. Nie rozumieymy iednak, żeby zaftofowanie tych śrzod- ków czyli prawideł równie było łatwe w każdym przypadku fądzenia ludzkiego. Niekiedy sądy na- fze same w fobie zawieraią znamiona oczywifte prawdy, a wtenczas funkcya Logiki na tóm fię kończy, ażeby wyświeciła włafność tych fądów, i zwróciła uwagę ludzką na owe znamiona. Nie- kiedy zaś prawda pewnych fądów wyraźnie wi- dzieć fię nie daie, natenczas Logika, nie mogąc

dadź

IV. dadź o niey przekonania człowiekowi w jedne chwili, mufi mu wskazywać dłużfzą, lub krótfzą drogę iey dochodzenia, iakoto: doświadczenie, rozuinowanie, iub połączone użycie obu tych śrzod- ków. Nietrudną ieft także rzeczą do poięcia, że gdy wylaśnienie prawdy w wielu zdarzeniach za- leży od pewnych warunków naukowych, od na- bycia pewnych wiadomości; natenczas Logika nic lepfzego zrobić nie może, iak tylko wskazać te warunki i zalecić ich wykonanie, a tym fpofobem, wyświecaląc główny kierunek, w którym należy fzukać prawdy, wykład fczegułowego w nim po- ftępowania zoftawić inney nauce, do któreyby właściwie należał przedmiot ftanowiący zagadnie- nie. Nakoniec każdy człowiek roezlądny, mimo przeciwne i ofobliwe zdanie niektórych dzisiey- (zych metafizyków, zgodzi fię ze mną na to: że władze umysłu ludzkiego z natury fwoiey ogra- niczone bydź mufzą; że musi bydź w naturze pe- wny kres, za który im daley pofunąć fię nie wol- no; że nie left dano człowiekowi, ażeby wfzyftko zgłębił, w każdey rzeczy mógł otrzymać prawdę niezawodną, wfzyftkim pomysłom fwoim mógł na- dadź ftopień pewności naywiękfzey. Idzie zatóm, że Logika porządna powinna wyiaśnić gruntownie granice zakreślone władzom poznawczym człowie- ka, rozróżnić oczywiftość pozorną, od prawdzi- wey, mniemanie, od pewności, iako też, wyłusz- czyć rozmaite gatunki i stopnie prawdobieńftwa. Oto ieft, co mamy rozumieć, kiedy fię mówi, że Logika powinna przewodniczyć wfizyftkim innym naukom. | | | Z tóm wszystkićm, mimo przywiley s --46 NI-

v. dniczenia wszelkim innym naukom, który zawsze przyznawano Logice, powiedzieliśmy, że Filozofiia wpływała nawzaiem na Logikę, i nieraz odmieniała iey postać. |]akże więc pierwszeństwo Logiki po- g: dzić się może z iey zawisłością? Jakim sposo- bem bydź to może, ażeby nauka ogólnego myślenia zostawała pod wpływem nauki inney, którey prze- wodaiczyć powinna? Albo raczey czy ten wza- iemny związek i zawisłeść, które bez wątpienia zachodzić muszą między wszystkiemi gałęziami po- znań i wiadomości ludzkich, nie sprzeciwiają się bynaymniey ustanowioney między niemi hierar- chii? Oto iest pytanie, które nam stawi się samo przez się z kolei uwag i pomysłów dotąd rzuconych. Rozwiązać ie tóm potrzebnieyszą rzeczą bydź są- dzę, że w uściech autora maiącego wykładać Lo- gikę, przyznawanie pierwszeństwa tey nauce zdaie się mieć pozor nieiaki osobistey chluby. Jest prze- to ieggo obowiązkiem, przekonać Publiczność, że do- wodząc tego pierwszeństwa, ma iedynie ńa celu in- teres prawdy, i nie uwodzi się bynaymniey 'dro- bnemi zabiegami próżności. Zdaie się żaś, że nie może trafniey osiągnąć tego celu, iako wyznaiąc bestronnie, i okazuiąc tę prawdę, która na pierw- szy rzut uwagi nie łatwo poymować się daie, toiest, że Logika, mimo pierwszeństwa swoiego w hierar- chii naukowey, zostawać musi mniey lub więcey' pod wpływem tych samych umieiętności, którym przewodniczy, i bez ich Światła obeysdź się nie może. |akoż wiadomo to iest, że ludzie daleko pierwey myślili i dochodzili prawdy w rozmaitych. przedmiotach badań swoich, za przewodnictwem samey natury, nim się zjawiła Logika, czyli nauka B 'ogól-

vt.

ogólnego myślenia. Daleko pierwey rozumowali, nim zaczęto mówić lub pisać o prawidłach rozu- mowania. Owszem łatwo się to poymuie, że na- uka ogólnego myślenia nie zkądinąd wyniknąć mo- gła, tylko z rozbioru prawd 1 nauk posczegól- nych, których odkrycie poprzedzić ią musiało, Nie inaczey bowiem, tylko śledząc rozmaite dro- gi, iakiemi ludzie obdarzeni geniiuszem we wszyst- kich wiekach trafiać mogli do odkrycia prawd ważnych, pomysłów lub nauk, prawidła porządne- go myślenia pochwycone bydź mogły. Tak więc Logika przez to samo, że iest przeznaczona na to, aby przewodniczyła wszystkim innym naukom, wtedy dopioro bytność swoię wziąć mogla, kiedy już wszystkie celnieysze gałęzie nauk wynalezione zostały, i kiedy umysł ludzki, doświadczaiąc sił swoich w każdym radzaiu badań, zostawił nam owoce rzetelnych odkryć i postępów w każdym rodzaju. Chociaż przeto iest ona pierwszą co do hierarchii naukowey, toiest, co do kierunku, który nadawać mogą rozmaite nauki iedne drugim, iest też razem i ostatnią co do epoki urodzenia się swoiego. A ponieważ nauka ta wzięła istnienie swoie od wszystkich innych nauk, rzecz iest łatwa do zrozumienia, że te ostatnie, doskonaląć się z ezasem i przekształcając, wpływać musiały na odmianę swoiey własney przewodniczki. "Tu oraz widzimy, iakim sposobem zawisłość Logiki od in- nych nauk, pogodzić się może ziey pierwszeństwem i z prawem rzetelnóm, które iey przyznano do przewodniczenia wszelkim umieiętnościom. Wszyst- kie poniekąd nauki, iako dały początek Logice, tak też mogą iey udzielać potrzebnego światla; ale to ! | nie

YVIŁ

nie inaczey tylkotyle, ileiey daią powod, przez sczegółowe odkrycia swoie łub wynalazki, do le- pszego zgłębienia łub trafnieyszego wyrażenia ogólnych prawideł myślenia ludzkiego. Lecz świa- tlo, które bierze Logika od innych nauk, powinna do nich odsyłać powiększone uwagami, któreby 'im ułatwiały drogę dochodzenia prawd dalszych w przedmiotach im właściwych. |Inne nauki przy- czyniać się mogą do udoskonalenia Logiki przez swoie odkrycia i postępy; lecz ta ostatnia powin- na im przewodniczyć przez swoie przepisy. Tam- te, ograniczaiąc się badaniami swego własnego rodzaiu, nie mogą sobie rościć prawa do wyłusz- czania prawideł ogólnego myślenia; ale Logika, którey właśnie iest przedmiotem myślenie takie , przez to samo zaciąga na.się obowiązek przyświecania pochodnią swoią wszystkim sczególnym naukom i u- mieiętnościom. Oto iest rys stosunków, iakie ma Lo- gika ze wszystkiemi innemi naukami, ile pomysły tak ogólne mogły się wyrazić w krótkich słowach. Takie iest rozwiązanie zagadki, która z początku nie łatwą zdawała się dorozwikłania, toiest, iakim sposobem nauka ogólnego myślenia, będąc obo- wiązaną przewodniczyć wszelkim innym naukom, mogła doznawać wzaiemnego ich na siebie wpły- wu, a nawet wśpierać się ich swiatłem. Miano- ' wicie, ponieważ Filozofiia oderwana czyli Metafi< zyka, co do ogólności swych pomysłów idzie za- raz po Logice; ponieważ, iak wkrótce o tćm po- wiemy, powodzenie iey naybadziey zależy od wydoskonałenia nauki pierwszey ; ponieważ nako- niec nie podlega: to żadney wątpliwości, że tak Logik iako i Metafizyk pomylić się moźe: ztąd ła- B2 two

YIIL.

two wyświeca się ta prawda, że Filożofiia, nay- bardziey potrzebuiąc przewodnictwa IŁogiki, nay- większy też. wpływ musiała wywierać wzaiemnie na swoię przewodniczkę, nie tylko w kierunku sprzylaiącym iey wydoskonaleniu, ale nawet i przeciwnym. .

Wpływ wzaiemny, który nauka Logiki i Meta- fizyki wywierać na siebie muszą w postępach swo- ich, dla ścisłego związku, iaki zachodzi między niemi, przywodzi nam na pamięć sławnego Filozo- fa Niemieckiego fmmanuela Kanta, Który przy koń- cu wieku zeszłego w dziele swotićm pod napisem: Kritik Oer-reinen Vernunft (Osądzenie czystego To- zumu), zapowiedział ważną reformę wszystkich gałęzi Filozofii, a tćm samćm i Logiki. Owszem pytania, których rozwiązanie wziął za przedmiot dzieła wspomnionego , naywiększe obiecywały świa- tło dla tey ostatniey nauki, i zdawały się dążyć do znalezienia niewzruszoney posady, na któreyby się ona oprzeć mogła. Jakoż, kiedy Kant zamie- rza sobie rozwiązać następulące pytania,, Czy mo- ,„, źnacokolwiek poznać rzeczywiście, i takim spo- ,„ sobem -bydź to może? |Jakim sposobem w wia- ,, domościach naszych rozróżnić możemy to, co ,„, nam daie nasz własny umysł, od tego, co nam „, lest dane od przedmiotów zewnętrznych?” Czy- liż w tych pytaniach nie widzimy wyraźnego dą: żenia do szukania zasad prawdy i rzeczywistości; co właśnie iest przedmiotem Logiki? Albo znowu kiedy Kant w nauce swoiey zamierza rozpoznać z gruntu i wyłożyć wszystkie władze umysłu ludz+ kiego, wskazać różnicę ich i źwiązek wzaiemny; ważność ich nabytków, prawa oraz 1 ie m

żdey

IX. i żdey z nich właściwe, a nadewszystko stosunek tych władz do poznania rzeczy, iakiemiby one w so» bie samych bydź mogły; czyłliż to nas nie przekony- wa, Że przedmiot, do którego skierował badania swoie, co do istoty nie może bydź różnym odte- go, który sobie zawsze zakładała Logika, toiest, nauka ogólnego myślenia? Albożto człowiek mo- że myślić porządnie o czómkolwiek, nie znaiąc władz swoich umysłowych, albo praw, które nie- mt rządzić powinny, albo granic, które ich dzia- łaniom sama zakresłiła natura? Tak więc osądzenie rozumu czystego; maiąc dadź posadę niezachwianą wszystkim zgoła umieiętnościom , miało też bydź razem, iak się zdawało, nayważnieyszą częścią Lo- giki, ile ten wniosek oczywiście wypada z porów- nania pytań stanowiących treść dzieła rzeczonego, ze znaczeniem, iakie zawsze miała Logika aż do czasow Kanta. łyń

Lecz zdało się tema filozofowi, że rozwiązanie tych pytań nie należy do nauki ogólnego myślenia, ale stanowi gałąź sczególną i cale nową, różną od wszystkich nauk, iakie przed nim były, a tćm sa- móm i od wszystkich dzieł Logiki zwyczayney. A chociaż dwie ostatnie części dzieła swoiego nazwał Łogiką transcendentalng, wyraźnie iednak twierdzi, że taka Logika brać się ma w znaczeniu sczególnóm i osobliwóm, i że bynaymniey mieszać się nie powinna z Logiką powszechną (die allge- meine Logik), toiest, z tą właśnie nauką ogólnego myślenia, którey dotąd dawano'nazwisko Logiki, a która, iak on mniema, nic nie ma spólnego z po- mysłami transcendeńtalnemi. Podług Kanta, ILo- gika powszechna wykłada tylko formę a nie materą

my-

cĘ

«myślenia, a tóm samóm nie może się uważać za: narzędzie czyli Oyganum, któreby służyło dó od- krywania prawd nowych, albo nawet do nadania większćy dzielności umysłom, co ostatnie ma bydź tylko przywilejem samey Logiki transcendentalney. Nie iest tu mieysce rozbierać znaczenie, oraz traf- ność, lub nietrafność tey myśli, to tylko godna uwa- gi, Że tamyśl miała wpływ bardzo szkodliwy na naukę ogólnego myślenia, lubo dzieło Kanta, iak

już widzieliśmy, zdawało się obiecywać naywiększy © dla niey postęp. |akoż, skoro wyrzekł ten filo- zof, że do Logiki powszechney należy iedynie wy- kład formy myślenia ludzkiego; stronnicy iego trzy- maiąc się zbyt wiernie pomysłów swoiego Mistrza, twierdzenie to wzięli za prawidło w znaczeniu ści- słóm, i podobno bardziey ieszcze literalńćm, aniże- li o tóm myślał sam Kant, a co zatóm idzie, odjęli całą wartość rzeczywistą nauce Logiki, i zamienili ią na próżną formę, czyli formalność. Zamiast te- go, coby mieli uważać Logikę iako naukę myśle- nia nayogólnieyszego, toiest, myślenia o czćmkole wiek; tak ią sobie wyobrazili, i tak się względem niey tłómaczyli, iak gdyby się im zdawało, Że mo- żna myślić o niczóm. Coż bowiem znaczą te lub tym, podobne wyrazy: Logika iest to umieiętność pierwotney prawości samego myślenia, bez wszelkiego względu na iakikolwiek przedmiot, iesli nie to, że Logika-iest nauką myślenia o niczóm? Albo raczey wyobrażenie, które sobie utworzyli zwołennicy Kan- ta o znaczeniu, przedmiocie i granicach Logiki, zdaie mi się bydź tak nietrafne, próżne i nie natu- ralne , iż nie tylko dadź nie mogli dokładney defi- nicyi o tey nauce, ale riawet w samym iey Wy-

j kładzie

XI. kładzie wierne zastosowanie się do definicyi, którą utworzyli, było dla nich niepodobnćm. jakoż, ktokolwiek zechce rozważyć dane od nich wykłady nauki myślenia, ten nie będzie mógł wątpić o tćm, że wyłusczaiąc Logikę, musieli się sprzeciwić sobie "samym, i byli przymuszeni, iakby mimowolnie, mó- wić w niey, nie tylko o formie, lecz i o materyi myślenia, nie tylko o myślach 1 wyobrażeniach ludzkich, lecz i o rzeczach czyli przedmiotach, któ- reby im odpowiadały, przynaymniey uważaiąc te ostatnie pod względem ogólnym. Wfzakże tak naturalną iest rzeczą dla człowieka, myśli fwole i wyobrażenia odnosić do czegoś, co nie iest ani myślą ani wyobrażeniem, lecz pewną rzeczywi- stością iż wtenczas nawet, kiedy pozwala buiać fwey imaginacyi, i kiedy żadne prawo iego umy- słu nie upoważnia go, ażeby iestestwa, które stworzyła iego wyobraźnia, uważał za rzeczywi: ście będące zewnątrz myśli swoićy, uważać ie przynaymniey musi, iako bydź mogące. Tak więc „było to niepodobieństwo, ażeby uczniowie Kan- ta, wykładaiąc Logikę powfzechną, mogli wiernie fprawdzić powzięte o niey wyobrażenie, chcę mó- wić, ażeby potrafili odłączyć zupełnie formę, od materyi myślenia, czyli myślenie samo, od' iego przedmiotów. Wrescie, gdyby się im udało: do- kazać tak gwałtownego rozbratu, Logika: nicby zgoła zyskać nie mogła na tey odmianie, owfzem /bez wątpienia wieleby stracić musiała z wartości swoiey. W rzeczy samey, cóżby znaczyć mogła taka nauka myślenia, któraby tylko: uczyła, iak mamy fzykować lub doskonalić wyobrażenia na- sze i pomysły, iak odkrywać zachodzące między | niemi

XIL.

niemi stosunki, i któraby się kończyła iedynie na ' podaniu czczych formuł myślenia, nie wskazuiąc bynaymniey prawa, podług którego formuły te mogłyby się zastosować do rzeczywistości? Albo nawet czyżbyśmy mogli sądzić o trafności po- mysłów naszych, porządku ich, i odkrytych między niemi stosunkach ; ieślibyśmy nie mieli iakiegokoi- wiek wizerunku czyli prawidła tey trafności, to- iest, ieślilbyśmy nie odnosili wyobrażeń naszych do pewney rzeczywistości, ieżeli nie istotney , przynaymniey przypuszczoney i bydź mogącey? Izali np. Matematyk może myślić o wypadkach oderwaney rachuby fwoiey, nie myśląc zgoła, choćby w ogólnym tylko widoku, o iestestwach rzeczywistych, do którychby wywiedzione od nie- o wyobrażenia ilości, zastosować się mogły?

Prócz tego fami zwolennicy Kanta fą tego zda- nia, że Logiki iest powinnością wskazać prawidła czyli znamiona prawdy. Lecz podług ich nauki, prawda należąca do ł.ogiki powfzechney iest tyl- ko prawdą formalną, a nie rzeczywistą, zafadzo= ną iedynie na zgodności wyobrażeń i myśli, i nie sięgaiącą bynaymniey za ich obręb. Ale któż nie widzi, że prawda pod tym uważana względem, nie wielkiey iest wagi dla człowieka, i nie bardzo obchodzić go może? Powfzechne znaczenie, iakie się zwykło przywiązywać do wyrazu, prawda, sta- wi nam tę drogą zdobycz umysłu w szacowniey- fzey nierównie i interefownieyfzey postaci. Ro- zumiemy pofbolicie przez prawdę, nie famę tylko zgodność czyli harmoniią pomysłów nafzych, ale bardziey iezcze zgodność rzeczy z wyobrażeniami, które mamy o nich. Pod tymio iedynie wzglę-

em

XIII.

dem uważana prawda zainterefować nas może, bo co się tycze prawdy formalney, ogołoconey ze wfzelkiey rzeczywistości, łatwo się to poymuie, że ona iest raczey cieniem prawdy , aniżeli famą iey istotą. Nie przeczę ia temu, że ufzykowanie i wyiaśnienie wyobrażeń nafzych , oraz odkrycie zachodzących między niemi stosunków, ułatwić nam może poznanie prawdy rzeczywistey, owfzem nawet twierdzę, że ten warunek iest nieuchronnie potrzebny do otrzymania wfpomnionego celu; ale iednak, ażeby cała nauka Logiki mówiła tylko o famych wyobrażeniach bez rzeczy, czyli, co ie- _ dno znaczy, ażeby wykładała prawdę formalną, bez żadnego iey stofunku do prawd rzeczywistych, zamłar taki zdaie się krzywdzić tak ważną gałąź Filozofii, iaką iest nauka ogólnego myślenia, i bydź tylko może wypadkiem nietrafnego wyobrażenia porządku i związku, na których, że tak powiem, zafadza się. przyrodzona hierarchiia rozmaitych odnóg wiadomości ludzkich. Wiem ia wprawdzie, że rzucone tu w krótkości uwagi nie mogą mieć tyle mocy, ażeby miały stanowić ostateczny do- wód przeciw mniemaniu Kantystów 0 nauce Lo- giki powfzechney, bo tylko famo to dzieło, ieśli będzie trafne, obalić zdoła mniemanie rzeczone; zdaie Się jednak, że dla tych wfzystkich, którzy się nie uprzedzili żadnćm z tak licznych dziś sy- stematów Filozofii, uwagi te staną się nieiako za- datkiem lepfzego wyobrażenia o Logice, i otuchy, którą o tey nauce powziąć można.

Ogołocenie Logiki z dawnego iey znaczenia naturalnie fprawić to musiało, że ci fami, którzy iey nadali tak niekorzystną postać, odjęli też iey

C razem

XIV. m

razem i pierwfzeństwo, które ona miała w hierar= chii naukowey, toiest przywiley przewodniczenia wfzelkim innym naukom, a tym fpofobem strącili ią z mieyfea pierwfzego na drugie. |akoż, lubo Kant, cośmy iuż widzieli, znaczną część dzieła fwoiego, o któróm się namieniło, nazwał był Lo- giką transcendentalną, uczniom iednak iego, któ- rzy po nim pifali dzieła filozoficzne, luż to wy- kładaiąc w źwięzłey i fystematyczney ofnowie nau- - kę fwoiego Mistrza, iuż też z pomysłów iego bio- rąc pochop do wynaydywania nowych fystema- tów Metafizyki, tę właśnie iey gałąź, która wy- kładała ten fam przedmiot, co Logika tranfcen- dentalna Kanta, podobało się 'oznaczać innćm na- zwiskićóm, podobno dla tego, ażeby przez nada- nie pofpolitego nazwiska Logiki, tey nowey niby odnodze naukowey, do którey naywiękfzą przy- wiązywali ważność, nie ubliżyli wynalazkowi Mi- strza fwoiego lub fwoim włafnym. Tak więc pod wyrazem Logika zostawili fame próżne formuły; rozwiązanie zaś tych ważnych pytań, które Kant wziął za przedmiot fwey Logiki tranfcendentalney, łoiest, które się odnosiły do tego iednego.głó- wnego zadania: Na czem zależy rzeczywifkość po- znań lu0zkich? mianowałi innym iakimkolwiek ty- tułem, iakoto: np. Fundamentalphilofophie lub ina- czey Arcologia (Filozofiia zafadnicza) albo Fzken- Jchaftlehre (nauka umieiętności), albo Syfłem der transcendentalem ldealismus, albo -podoctik (nauka o prawdach koniecznych), lub innym podobnym. Lecz uważać tu mamy, iż ten fam wypadek iest niezaprzeczonym dowodem, że prawda rzeczywijła daleko więkfzey iest wagi dla człowieka, aniżeli | prawda

XY,

prawda formalna, ponieważ ci, którym się zdało, że wykłady tych dwóch rodzaiów prawdy mogą bydź odosobnione, pierwfzy z nich położyć mu- sieli na czele hierarchii naukowey.

Gdybyż to odofobnienie tych dwóch wykła- dów nie fzkodziło interefowi prawdy bądź pod pierwfzym bądź pod drugim uważaney względem, byłoby dla nas rzeczą oboiętną, iak nazwać mamy tę umielętność, która powinna przewodniczyć in- nym, albo też, na któróm położyć mieyfcu nau- kę, którey dotąd dawano nazwisko Logiki. luecz skoro się zastanowimy nad skutkami reformy, któ- rą Kant wprowadził do Filozofii, nad wrażeniem, iakie ona fprawiła w umysłach oddaiących się chę- tnie oderwanym rozmyślaniom, i nad popędem, który dała iego uczniom do wynaydywania coraz nowych fystematów , nauk i pomysłów; mniemam, Iż ta fama uwaga stanie się dla nas dostatecznóm przekonaniem, że Łogika wtenczas tylko bydź mo- że prawdziwa i pożyteczna, kiedy, iż raz iefzcze użyię tuwyrazów fcholastycznych, wyłufzczać bę- dzie razem, nie tylko formę, lecz i materyą my- ślenia, czyli, co iedno znaczy, kiedy w niey wy- kład prawdy rzeczywistey póydzie obok z wykła- dem prawdy formalney, i że rozłąka tych dwoch wykładów musi. koniecznie obłąkać Filozofa, nie dopufczajiąc mu, aby mógł trafić do zamierzone- go celu. W rzeczy famey wypadki, które otrzy- mał Kant z badań fwoich tranfcendentalnych, za- miast wyiaśnienia rzeczywistości poznań ludzkich, podkopały ią raczey, i utorowały drogę do idea- lizmu. Jeśli Kant nie był fam idealistą w ścisłóm znaczeniu tego wyrazu, i zostawił przecię bytność

Cz iakichś

5

XVI.

jakichś noumenów, czyli rzeczy w fobie, toiest, istną- cych ofobno od myśli nafzych i yobrażeń; tę iednak rzeczywistość ukazał w tak lichey, niezna- czącey i zagadkowey posłaci, iż ią fam przyró- wnał do ilości nieznaiomey X, którey umysł ludzki nigdy odkryć nie zdoła. Podług niego, nie tyl- ko wiedzieć nie możemy, iakiemi fą rzeczy w fo- bie famych, ale nadto z zafad iego ten oczywisty wypada wniofek, iż o tych noumenach czyli rze- czach w fobie, nie można twierdzić, że one są istotami lub przymiotami, że ich iest wiele, albo że iedna iest tylko rzecz na świecie, ponieważ wyobrażenia wielości i iedności, ifłoty i przymiotu, podług Kanta, fą tylko kate oryami władzy poy- mowania czyli poiętności (Ferfłand), które zasto- sowane do rzeczy w fobie nie mogą mieć żadne- so znaczenia. Równie też twierdzić nie można, podług iego mauki, o tych rzeczach w fobie, Że one fą rozciągłe lub niezłożone, trwałe lub zni- kome, albowiem, iak mniema ten Filozof, rozcią- głość i czas niczóm więcey nie fą, iak formami zmysłowości nafzey, które noumenom służyć nie- mogą. Łatwo się rozumie, że wystawienie rze- ezywistości poznań ludzkich w tak fczupłym i nik- czemnym widoku równa ią prawie z nicestwem, nauka przeto Kanta fama przez się mało się różni od zupełnego idealizmu. .

-_ Ale nie samą tylko powagą wypadków swoich dał Kant pochop do idealizmu ludziom zatapiałą- eym się w spekulacyach metafizycznych, lecz bar- dziey ieszcze przyczynił się do tego skutku przez swoie zasady. Nayznakomitsi iego uczniowie od- kryli pewne niedostatki i przeciyleństwa w nauce

sWoQJę-

XYII.

śweiego Mistrza, a dla tego właśnięy, Że nie wąf- pili bynaymniey o głównych iego pomysłach, mnie- mali, że należało tylko sprostować same wnioski z tych pomysłów wynikłe, albo przynaymniey, że postępuiąc daley w kierunku od niego wskazanym, należało szukać zupełnieyszego rozwiązania tych ważnych pytań, którym on potrafił nadadź powab- ną i interesuiącą postać. Jakoż istotnie z zasad Kanta to wypływa, że rzeczywistość czyli bytność tych rzeczy w sobie ani nawet w tak ograniczonym widoku, w jakim ie wystawił ten filozof, dowie- dzioną dydź nie może. Ideaiizm przeto zupełny albo Scepticyzm przyodziane rozmaitemi i dziwne- mi postaciami, stały się owocem reformy Kanto- wskiey; wiadomo bowiem uczoney Publicźności, że z Kanta urodził się Fichte i Ścheling. lecz po- nieważ idealizm sprzeciwia się naturalnemu dąże- niu umysłu ludzkiego, ponieważ, iak się iuż namienifo, zawsze człowiek odnosić musi myśli swoie i wyo- brażenia do czegoś, co iest różnóm od nich, i co się zowie rzeczywistością; ponieważ i sami nawet idealiści w życiu swoićm praktycznóm przymuszeni są nieiako trzymać się rozsądku powszechnego, czyli tego, co nazymamy Senśus communis, 1 tak postę- pować, mówić a nawet i myślić, iak gdyby się wy- rzekali swoich mniemań, których się mienią bydź wyznawcami, ponieważ nakoniec wszystkie te pra- wie nowe nauki, które się urodziły z Kantyzmu, i o których wspomnieliśmy wyżey z wymienieniem ich tytułów, lubo w tóm z sobą zgodne, że nam daią za wypadek idealizm, co do reszty jednak tak się okazały odmienne i sprzeczne między sobą, 1ak były przęciwnę zdrowemu roządkowi; konietsalę | ziąd

» XVIII.

ztąd nastąpić musiało, że te płody wyśiloney ab- strakcyi nie mogły uczynić zadosyć naygłowniey- szey potrzebie umysłu ludzkiego, i bydź uznane- mi powszechnie za wykłady prawdy rzetelney. Powodzenie ich chwilowe, zasadzone iedynie na nowości i śmiałości pomysłów, ustąpić nakoniec musiało odwiecznemu dążeniu natury, i potrzebie szukania gruntownieyszych zasad, na którychby prawda i rzeczywistość beśpiecznie spocząć mogły. _'Tak więc, gdy nauka Kanta i te wszystkie poźniey- sze, które z niey wynikły, nie mogly pozyskać powszechnego przyięcia w świecie uczonym, ani utrzymać długo wziętości swoliey; wypada ztąd, że navka ogólnego myślenia czyli Logika właściwie zwana, która niesłusznie od nich byia skaleczona l poniżona, powinna powrócić na pierwsze swole mieysce, i do dawnych swych przywileiów. Idzie tylko o to, ażeby ie odtąd lepiey utrzymać umia- ła, a nauczona przykładami szwanku naysławniey- szych metafizyków , ostróżniey kierowała krokami swojemi, i trafnieyszą obrała drogę w dochodzeniu rawdy,

Gdy się przeto okazało, ile to w przedmowie uskutecznionóm bydź mogło, że Łogika powinna raczey przewodniczyć Filozofii, aniżeli podlegać ślepo iey przewodnictwu, a z drugiey strony wl- dzimy , iak|dziwne, rozmaite, fprzeczne z fobą i oburzaiące zdrowy rozfądek fyftemata Filozofii miały biegza naszych czafów; możemy ztąd wziąć miarę nieiaką o wartości wfzystkich dziel Logiki, iakie dotąd mogły się zjawić na świecie. Miano- wicie widzieliśmy, że wfzystkie te prawie nauki 040% zag , które były owocem reformy zapro-

wadzo-

RIX. z wadzoney przez Kanta, przybrały za żafadę swych pomysłów 1dealizm, który prócz tego stawiły w postaciach bardzo rozmaitych, zczególnych i tru- dnych do uwierzenia. Człowiek, który się nie ofwoił z badaniami metafizycznemi, zdumiewać się musi na to iedno twierdzenie, że nie może bez- piecznie wierzyć temu, co widzi, co słyfzy i cze» go się dotyka, i że cały swiat materyalny stawią- cy się zmysłom iego, za granicą iego myśli, iest fczerćm nicestwem. A cóż dopiero, iak nierów- - nie więkfze ieszcze byłoby iego zadziwienie, gdy» by wiedział, co daley twierdzą tey famey klafsy Filozofowie, toiest: że nayprzednieyfza część ie- stestwa nafzego czyli dufza nie iest żadną istotą, że wyobrażenia nafze i rzecży, do których się one odnofzą, mysl i świat, materya i umysł fą rzeczą iedną i tą famą; Że natura dąży do ubó- stwienia fwoiego, i zostanie kiedyś Bogiem; albo że Bóg iest razem i ieden i wiele; 1 skończony i nieskończony, i wiecznością i czafemi; i przestrze= nią i liczbą i t. p. Któż nie widzi, iak twierdze- nia takie przeciwne fą powfzechnemu rozfądkowi, i nic nie maią fpólnego ze fpofobem poymowania wfzystkich ludzi? Jużeśmy uważali, że nauki takie nie mogły uzyskać powfzechney wziętości, i ustę- pować musiały mieysca coraz nowym, iż użyię tego wyrazu, romanfom metafizycznym, które tak- że z kolei fwoiey, ściągnąwizy na się przez czas krótki uwagę szczupłey garstki zapalonych stronni- ków nowości, wnet powracać musiały do fwego nicestwa. Ten fam wypadek dowodzi, że. nauki tego rodzaiu z gruntu fałfzywe bydź mufzą. Na- przód bowiem fama ich tak wielka i zupelna prae | wię

ZX.

wie odrębność od powfzechnego fpofobu poymo- wania rzeczy; zdaie się iuż wydawać na nie wy- rok odrzucania, ponieważ to, co iest spólne wfzystkim ludziom i wiekom, koniecznie musi mieć swóy grunt w prawach przyrodzonych umysłowi nafze- mu, a tóm famóm opierać się na prawdzie. Po- wtóre fprzeczność tych nauk i odmienność, iaką one okazuią w twierdzeniach fwoich i wnioskach, lubo wfzystkie w tóm zgadzaią się z fobą, że za- czynaią od zupełnego idealizmu, nowym iest do- wodem, że te nauki nie mogą bydź prawdziwemi: prawda albowiem nigdy fama fobie przeciwną ani odmienną bydź nie może. Nakoniee rychły upa- dek tych dziwnych systematów zaświadcza także fałfz ich i omamienie, ponieważ łatwo się to poy- muie, że prawda raz dobrze wyiaśniona i dowie- dziona nabywa wiecznego panowania nad umysła- mi ludzkiemi. |

Ale iednak, ponieważ okazaliśmy wyżey, że Logika powinna nadawać kierunek Filozofii tako i wszelkim innym naukom; ztąd oczywisty wniosek, że wszystkię wykłady tey naycelnieyszey sztuki, chcę mówić, sztuki myślenia, iakie tylko były aż dotąd, nie mogły bydź odpowiedniemi zupełnie przeznaczeniu swoiemu, przez to samo, że nie za- pobiegły tak nieszczęśliwemu obrótowi Filozofii. Człowiek wprawdzie, dla którego badania meta- fizyczne są obce, słysząc o tak dziwnych naukach, iakie dopiero widzieliśmy w treści, nie łatwo te- mu uwierzy, ażeby filozofowie mogli utrzymywać szczerze tak bałamutne twierdzenia, albo nawet bę- dzie narażonym na pokusę powątpiwania, czy ma- rzenia tak osobliwe mogły przyśdź do głowy ludziom ! zdro-

XXI. zdrowym na umyśle. Lecz filozof oddaiący się bezstronnie zgłębiania naypierwszych zasad praw - dy, iwartuiący dzieie Filozofii z pochodnią zdro- wego rozsądku, nie będzie tak surowym w sądze- niu. Chociaż zapewne nie przypadną mu do smaku ani trafią do iego przekonania te wybuiałości źle skierowanego dowcipu, w których nowostkom tak odrębnym od powszechnego sposobu myślenia, i tak wyraźne zawierającym w sobie kontradykcye, nadale się pozor prawdy: nie będzie iednak dzi- wił się samemu źrzódłu, z którego one pochodzą, toiest, idealizmowi. Jakoż śledzenie naypierw- szych zasad prawdy i rzeczywistości tak iest tru- dne, tak naturalnie spotykać się zwykło z pomysła- mi idealizmu, że ledwo mocnieysze głowy z pomię- dzy metafizyków oprzeć się zdołały tey pokusie, i utrzymać się przy wierze zdrowego rozsądku. Gdy się zastanawiamy nad tćm, że nayznakomitsi Filozo- fowie tak w starożytności, iakimi byli: Plato, Pyr= ron, Arcyzylausz, Karnes0es, iak i w czasach pozniey- szych, mianowicie: Berkeley Hume, Kant, Fichtei.td. albo się zbliżyli do idealizmu w twierdzeniach swo- ich, albo zupełnie oświadczyli się za nim, albo przynaymniey powątpiwali o rzeczywistości poznań ludzkich, i zapisali się w poczet Sceptyków ; prze- konać się musimy, że wyświecenie zasad rzeczy- wistości nie lest rzeczą tak łatwą, iakby się zdawa- ło, i że idealizm, iako też spokrewniony z nim fce- ptycyzm, w badaniach metafizycznych nie małe za fo- bą muszą mieć pozory. Oto więc, usunienie tych po- zorów, odparcie gruntowne wszystkich zarzutów, które Sceptycy czynili w kaźdym czasie przeciw rze- czywistości poznań on, dokopanie się, że tak po-

XXII.

powiem, do gruntu, na którym się opiera ta rze- czywistość , iest naypierwszym warunkiem prawdy, a zatóm naypierwszą powinnością Logiki. Lecz ieżeli tak iest w rzeczy samey, toć zapewne wszyst- kie dzieła wykładaiące tę naukę, iakie były aż do- tąd, nie odpowiedziały celowi swoiemu, ponieważ obok nich nieraz się'wskrzesały systemata idealiz- mu przybieraiącego na się rozmaite postaci, a za naszych czasów, iakeśmy to widzieli,naybardziey gło- wę podniosły. Jakożkolwiek przeto dzieła piszące o Legice, które mieliśmy dotąd, zawierać w sobie mogą pewne prawdy szacowne i rozsądne przepi- sy myślenia, nie uczyniły iednak zadosyć naygłów- nieyszey powinności swoiey i naypierwszey po- trzebie umysłu ludzkiego, toiest, potrzebie wy- świecenia gruntownego zasad rzeczywistości. Au- torowie tych dzieł napróżno odwołuią się do po- wszechnego rozsądku, i rzeczywistość poznań ludz- kich zasadzaią na świadectwie zmysłów, kiedy tuż wielokrotnie i z rozmaitych względów prawa tego rozsądku powszechnego zachwiane zostały, a Świa- dectwu zmysłów zadano kłamstwe, albo przynay- mniey podeyrzanćm ie uczyniono. Tak więc sub- telności Metafizyki włożyły na Logikę nieuchron- ny obowiązek bronienia rozsądku powszechnego przeciw wszelkim napaściom, i pogodzenia zmysłów z rozumem, chyba może ktokolwiek chciałby utrzy- mywać, że nauka ogólnego myślenia powinna po- zostać na zawsze próżną formułą, albo Że Filozo- fiia zgodzić się nigdy nie może ze zdrowym rozsąd- kiem, lub nakoniec, że prawda nie zdoła wytrzy- mać ścisłego rozbioru i śledzenia. ż : Z uwag poprzedzających okazuie SIę; "2. | DALĄŻ

XXII.

powiem, do gruntu, na którym się opiera ta rze- czywistość , iest naypierwszym warunkiem prawdy, a zatóm naypierwszą powinnością Logiki. Lecz ieżeli tak iest w rzeczy samey, toć zapewne wszyst- kie dzieła wykładaiące tę naukę, iakie były aż do- tąd, nie odpowiedziały celowi swoiemu, ponieważ obok nich nieraz się'wskrzesały systemata idealiz- mu przybieraiącego na się rozmaite postaci, a za naszych czasów, iakeśmy to widzieli,naybardziey gło- wę podniosły. Jakożkolwiek przeto dzieła piszące o Legice, które mieliśmy dotąd, zawierać w sobie mogą pewne prawdy szacowne i rozsądne przepi- sy myślenia, nie uczyniły iednak zadosyć naygłów- nieyszey powinności swoiey i naypierwszey po- trzebie umysłu ludzkiego, toiest, potrzebie wy- świecenia gruntownego zasad rzeczywistości. Au- torowie tych dzieł napróżno odwołuią się do po- wszechnego rozsądku, i rzeczywistość poznań ludz- kich zasadzaią na świadectwie zmysłów, kiedy tuż wielokrotnie i z rozmaitych względów prawa tego rozsądku powszechnego zachwiane zostały, a Świa- dectwu zmysłów zadano kłamstwe, albo przynay- mniey podeyrzanćm ie uczyniono. Tak więc sub- telności Metafizyki włożyły na Logikę nieuchron- ny obowiązek bronienia rozsądku powszechnego przeciw wszelkim napaściom, i pogodzenia zmysłów z rozumem, chyba może ktokolwiek chciałby utrzy- mywać, że nauka ogólnego myślenia powinna po- zostać na zawsze próżną formułą, albo Że Filozo- fiia zgodzić się nigdy nie może ze zdrowym rozsąd- kiem, lub nakoniec, że prawda nie zdoła wytrzy- mać ścisłego rozbioru i śledzenia. ż : Z uwag poprzedzających okazuie SIę; "2. | DALĄŻ

XXIV. że między temi dwiema odnogami umieiętności ludzkiey zachodzić musi nayścisleyszy związek, i że pierwsza z nich tyle tylko wydoskonaloną bydź może, ile i druga. Dla tego też widzimy, że w tym samym czasie, kiedy Filozofiia właściwie zwana uległa tak wielu nadużyciom, tak wiele razy o0d- mieniła postać swoię i kierunek, tak wiele spłodzi- ła niedorzecznych teoryi, dziwacznych pomysłów i kontradykcyi; nauki będące odnogami Filozofii uważaney podług obszernieyszego znaczenia, tolest, te, które się odnoszą do iestestw materyalnych, i w których rozumowanie idzie za przewodnictwem doświadczeń, daiąc dowod prawości swoiey:W Trze- czywistych wynalazkach, te, mówię, nauki pe- wnieyfzym postępowały krokiem, iznacznie SIę po- funęły w udoskonaleniu swoićm. Fizyk, Chemik, Astronom, Mechanik i. t.d., widząc tak wyraźną użyteczność nauki, którey się poświęcił, I Coraz większy wzrost ley. postępów, a z drugiey strony słysząc o tak dziwnych i niezgodnych między so- bą twierdzeniach, które spłodziła nauka sczycąca się iakby wyłącznie imieniem Filozofii, bez wątpie- nia nie mógł sobierozsądniey postątpić, iako nie mie- szaiąc się bynaymniey do sporów metafizycznych, iśdź statecznie tą drogą, na którey tyle iuż znalazi odkryć rzeczywistych, chcę mówić, drogą doświad. czenia i rozumowania daiących sobie pomoc Wza- iemną Niechciał on należeć do rozbioru tey za- gadki: na czćóm zasadza się ufność, którą ludzie po- kładaią w doświadczeniu czyli, co iedno znaczy» w świadectwie zmysłów , łącząc z nićm przekona- nie o rzeczywistości poznań swoich, albowiem do- świadczenie połączone zirozumowaniem, sjaekto = | a

;

-

XKV.

tak wielkie i tak pewne korzyści, iż nie mógł te- , go przypuścić sobie do głowy, ażeby subtelności tak dziwney metafizyki, która usiłuie odiąć do- swiadczeniu wszelką rzeczywistość albo przynay- mniey wątpliwą ią uczynić, mogły bydź godne uwagi człowieka rozsądnego. Wolał on raczey wierzyć mocno w rozsądek powszechny, aniżeli nadstawiać ucha tym mniemanym naukom, które usiłuiąc niby rozpoznawać prawa tego rozsądku powszechnego, okryły ie raczey cieniem niepew- ności, i fundament, na którym była oparta cała budowa wielkiey nauki przyrodzenia, chcę mówić, famę iey rzeczywistość podkopały. Ale metafizyk, skoro się raz oddalił od przyrodzonych myślenia prawideł, zwłaszcza w głównych swoich i zasadni- czych pomysłach, nic go iuż wstrzymać nię mogło w zawodzie iego marzeń. Doświadczenie nie mo- gło sprostować iego kroków i wyprowadzić go z bezdroża, bo doświadczenie nie sięga tych rzeczy, które są wyższe nad zmysły. Owszem wypadki, . które on otrzymał z rozumowań swoich, tćm bar- dziey niedorzeczne i osobliwe by dź muszą, im wier- niey starał się zachować prawidła wnioskowania; wywod bowiem rozumowany, ieśli się zaczyna od zasad fałszywych, tóm bardziey obłąkiwa człowie - ka, im daley postępuie. Iakżebyśmy więc po tych wfzystkich uwagach utrzymywać chcieli, że nau- ka ogolnego myślenia przyfzła iuż do fwoiey doyrza- łości, kiedy za naszych nawet czafów zjawiły się

żak liczne teorye fałszywey metafizyki, którym a

fama iedynie gruntowna nauka zdrowey Logiki zapobiedzby mogła? %; | Nauki fałfżywey metafizyki, takie właśnie lub

, "tym

XXVI.

tym podobne, których niedawno widzieliśmy wy-

padki i treściwe pomysły, w żaden fpofob nie mogą bydź oboiętne dla fpołeczności ludzkiey. Naymnieysza to iest nieprzyzwoitość, że one, bę- dąc w fprzeczności nayzupełnieyfzey z rozfądkiem powizechnym, i znofząc prawdziwą rzeczywistość wfzelkich poznań ludzkich, zdaią się na to godzić, aby zgasiły lub przynaymniey zatłumiły to przy- rodzone światło umysłu nafzego, które aż dotąd było włafnością fpólną wfzystkich wieków i naro- dów, widzieliśmy bowiem, że ten rozfądek pow- fiechny ma dofyć mocy fam przez się nad umy. słami ludzkiemi, iż oprzeć się może podobnym napaściom, i nie dopuścić marzeniom idealizmu upowfzechniać się i utrwalać w świecie uczonym, Lecz drożfzych nierównie fercu nafzemu intere- fów dotykaią nauki wfpomnione, chcę mówić, że one dążą do znifzczenią w ludziach prawdziwey moralności. Jakoż dla przekonania się o tey praw- dzie, dofyć iest przypomnieć fobie owe wypadki i pomysły nauk mystycznych, urodzonych z Kan- tyzmu, o których namieniliśmy wyżey. Nie trze- ba tego dowodzić, że wfzystkie te nauki, które znofzą bytność Boga i dufzy ludzkiey, tćm famćm obalaią naycelnieyfze i iedyne podpory nauki mo- ralney. Jakaż bydź może w rzeczy famey nauka moralności, skoro nie uznaiemy Naywyżfzego Pra- wodawcy iestestw rozumnych, i skoro umysł ludz. ki mamy za znikomą włalność człowieka, kończą- cą się razem 2 jego bytem? Mianowicie uważać należy, że idealizm, zwłafzcza zupełny, iakąby- kolwiek przyodział się formą zewnętrzną, z natu- ry fwoiey prowadzi do ateizmu, ponieważ zaprze-

i czaląc

XKYII.

czaiąc rzeczywistości prawdziwey wfzelkim two- rom przyrodzenia, znosi iedyną drogę, którąby . umysł ludzki przez rozważanie rzeczy stworzonych dóyśdź mógł do uznania famego ich Twórcy. Wi- dok świata zawieraiący w fobie nieskończone mnó- stwo i rozmaitość iestestw, których początek, ko- niec, następstwo, fpofob utrzymania się, instynkt, i nieprzerwany związek wzaiemnych między nie- mi stosunków , dowodzą iedności, odwieczności, wfzechmocności i niepoiętey mądrości nawyżize- go Sprawcy tych rzeczy, bez wątpienia stawać się musi iałowym i oboiętnym dla tego, kto sobie wmówić potrafił, że ten cały ogrom przedziwney budowy świata iest tylko płodem włafney iego myśli, równie znikomym i ulotnym, iak i ona. jakżeby w rzeczy famey mógł się on podnieść do uznania naywyżfzego iestestwa, które nie pod- pada pod zmysły, gdy to wfzystko, co widzi, co słyfzy, czego się dotyka, i t. d. poczytuie za złudze- nie, za wyobrażenie tylko? Pocóż mu fzukać Twórcy niedostępnego zmysłom, ieśli wierzy np. temu, co twierdzi Fichte, że umysł ludzki kładzie bolest, stwa- rza naprzód siebie famego czyli swoie ża, a po- tóm świat cały? Albo, co ma za potrzebę przy- pufzczać naypierwfzą przyczynę wfzystkich rze- ezy, ieśli toiest prawda, czego usiłuie dowodzić Hume, toiest, że skutki czyli zjawienia mogą bydź bez przyczyny? Równie iest fzkodliwa dobrym o- byczaiom i taka ńauka, która przypufzcza wpraw- dzie bytność odwieczney istoty, ale ią miefza ra- zem i bierze za iedno z iey stworzeniami, albo raczey , która całą rzeczywistość widzialnego Świa- ta, ograniczaiąc bytnością iedney tylko istoty |" ag

XXVIII

dziwey, wfzystkie inne iestestwa poczyłtuie za fenomena bezistotne, przez które objawia się ie- dna i ta fama istota wiekuista. Łatwo iest poiąć, że przypufzczaiąc naukę taką, nie byłoby Żadne- go gruntu, na którymby moralność ludzka oprzeć się mogła, albowiem nie byłoby żadnych stosun- ków między Twórcą a stworzeniami iego zdolne- mi przyiąć prawa moralne, gdyż ite fame stwo- rzenia, podług tey nauki, nie byłyby istotami i nie miałyby prawdziwey rzeczywistości. A prze- - cież to nauka taka w tych właśnie czafach śmiała ukazać się na widok publiczny w jednóm z nay- znakomitfzych miast stołecznych Europy , mianćm wyłącznie przez kilka wieków za stolicę nauk i oświecenia dla całego Świata. Duch reformy fi- lozoficzney fprawioney przez Kanta, i nowy kie- runek nadany badaniom umysłowym od tego Fi- lozofa, przedzieraiąc się nakoniec do Francyl, gło- śnym uczynił Profefsora Paryżskiego Wilktora Ku- zę (Cousin) wskrzeszeniem Spinozyzmu przyodzia- nego w nową fuknią i upiękrzonego nowemi wdzię- kami. Otoż widzimy, iak fzkodliwe bydź mogą dobrym obyczaiom fubtelności fałfzywey metafi- zyki, a tóm famóm, iak ważną i i pożądaną iest rzeczą układ Logiki gruntowney, któraby zdolną była wyświecić oraz i zatamować źrzódła wfzel- kich podobnych fubtelności albo raczey obłąkań, Wiem ia wprawdzie, że wielu nawet uczo- nych ludzi, mianowicie z rzędu tych, którzy się poświęcili wyłącznie naukom doświadczenia, z nie- chęceni fą ku wfzelkiey metafizyce, poczytuiąc ią za naukę mniey potrzebną, niepożyteczną i ledwo nie, bałamutną, a przynaymniey tego 4 zdania, że ta

XXIX. że ta nauka nigdy się nie zamieni w umieiętność, toiest, nigdy się nie oprze na zafadach niewzru- fzonych , ani przyydzie do stopnia pewności w ja- kimkolwiek z przedmiotów, któremi się zatrudnia. Na niefzczęście, wielorakie iey nadużycia, o któ- rych mówiliśmy, zdają się nadawać pozor niema- ły temu uprzedzeniu. Z tóćm wfzystkićm, ponieważ ci przeciwnicy wfzelkich nauk metafizycznych, przez famo uprzedzenie, które ku nim powzięli, nigdy "się nie oddawali badaniom Metafizyki, a zatćm ob- cymi bydź mufzą względem iey przedmiotów; po- nieważ fądzą o niey, że tak powiem, empirycznie tylko, toiest, ze słuchu o niektórych iey naduży- ciach, a nie z poznania zafad iey i rozumowań; ponieważ nie zastanawiaią się nad tćm, albo ra- czey nie chcą o tóm wiedzieć, że nie wfzystkie przecię dzieła pifane w tym przedmiocie dawały nam wypadki tak dziwaczne i przeciwne zdrowe- mu rozfądkowi, iak te, o których się mówiło, 1 owfzem, że więkfza ich część zawierała w fobie odkrycia i udowodnienia prawd ważnych, w któ- rych rozum umiał się zgodzić z rozłądkiem po- włzechaym i z interefem moralności; ponieważ nakoniec ci, o których tu mówimy, nie zechcą zapewne wyrokować o rzeczy fobie nieznaney 1 twierdzić z pewnością niezawodną o tóm, co mo- że bydź, lub nie może, docieczonóm w Metafi- zyce, co może bydź w niey pewnćm, a co bydź musi podobnóm tylko do prawdy, wątpliwóm lub uroionćm; więc tym czafem dosyć iest przeciw wfpomnionemu uprzedzeniu postawić niemały sze- reg nayznakomitfzych filozofów i mędrców , któ- rzy słynęli nauką = we wizystkich WIĘ:

RXXX,

wiekach i epokach czafu, a którzy przecię nie tyl-- ko się oddawali chętnie badaniom metafizycznym, ale nadto za przewodnictwem przyrodzonego ro- zumu odkryli nam ważne prawdy 1 pomysły o . Naywyższey Istocie, o przymiotach iey 1 stosun- kach ze stworzeniami, o nieśmiertelności i prze- znaczeniu duszy ludzkiey, słowem, o tćm wszyst- kićm, co ma nayściśleyszy związek z Filozofiią mo- ralną. Zaiste, kiedy widzimy, że w czasach sta- rożytnych „Anaxagoras, Sokrates, Plato, Arystoteles przez samo rozważanie dzieł natury, w brew prze- fądom bałwochwalstwa, któremi byli napoieni od famego dzieciństwa, podnieśli się do uznania ie- dnego Twórcy wfzystkich rzeczy, i zostawili nam pomysły o tóm iestestwie nayvwyższćm, 1ako też o duszy ludzkiey, zbliżające się do tych, iakie nam daie Religia objawiona; kiedy późnięy od pierwszych wieków Chrześciiaństwa aż dotąd sta- nęły zaszczytnie w tym samym zawodzie nayświe- tnieysze dowcipy i głowy nayuczeńfze, takimi byh S. Augufłyn, fan Damafcen, Anzelm z Kantor- berg, Tomafz z Akwinu, późniey Kartezyu/z, Male- bransz, Leubnic, Fenelon, Bofsiue, Paskal, Lokke, Klarke, Dugald, Stewart, Deżerando, iż pominę ty- łu innych; póki przeto przeciwnicy Metafizyki ty- le maią umiarkowania i względu na mniemania lu- dzi uczonych i na powagę wieków, iż nie śmieią przecię nazywać iawnie tak wielu i tak sławnych mężów miłośnikami bałamuctwa, dopóty samo wfpomnienie tych znakomitych imion, którym wie- ki oddały hołd uwielbienia, zdaie mi się bydź bez- pieczną tarczą do zasłonienia zdrowey Metafizyki od uprzedzenia i pogardy iey nieprzyiaciół. Nie | można

ZKZXI.

można wprawdzie żaprzeczyć temu, że Filozofiia właściwie zwana, czyli Metafizyka dotąd ieszcze stanąć nie mogła na tym stopniu znaczenia i pe- wności, do iakiego się podniosły nauki oparte na doświadczeniu, ale też nawzaiem dowieśdź tego nie podobna, że to nigdy nie nastąpi. ' Biorąc miarę o przyłzłym losie tey nauki z powodzeń, iakie miała dotąd, takbyśmy się mogli pomylić, iak np. ten, któryby dwóma wprzód wiekami chciał twierdzić stanowczo, że nauki przyrodzenia, to- lest, wszystkie gałęzie Fizyki maią pozostać na- zawsze w tym famym stanie niedołężności, w któ- rym się znaydowały przez cały ciąg wieków po- przedzaiących. Wiadomo iest, że Bakon z Meru- lamu, wskazując nową drogę nabytkom umysło- wym, i przepifuiąc, że tak powiem, nowe usta- wy dla rozumu ludzkiego, stał się godnym w po- tomności zaszczytu i imienia oyca Fizyki prawdzi wey, a zacóżbysmy przypuścić nie mieli, że Lo- ika wyświecaląca gruntowniey niż dotąd zasady ogólnego myślenia, mogłaby się stać dla Metafi- zyki tćm właśnie, czóm było Novum organum ścien- tiarum Bakona dla Fizyki? Prócz tego iestem te- go zdania, że w dziełach Metafizyki, iakie wy- chodziły na: świat aż dotąd, znayduie się wiele prawd pewnych 1 niezbitych rozumowań, a cho- ciaż się zdało Kantowi, że badania o Bogu i o duszy ludzkiey nie mogą mieć żadney zafady rze- czywistey, co nawet przez pewne fubtelności po- trafił wmówić zwolennikom swoim, z tćm wszyst- kićm, ponieważ widzieliśmy, Że i nauka samego Kanta nie mogła udowodnić przywłaszczeń swoich, 1 utrzymać długo wziętości, którą była żyskała | Ę2 w świe

XXXII

w świecie uczonym, wnieść zatóm należy, Że ia- kożkolwiek wielka iest powaga tak znakomitego Fi- lozofa, iakim był Kant, w niczóm iednak szkodzić nie powinna systematom zdrowey Metafizyki, któ- re przed nim istnęły, i że teraz o to tylko idzie, ażeby ich fundament lepiey był wylaśniony i mo- cniey obwarowany na przyszłość przeciw podo- bnym napaściom, co właśnie, iakeśmy to widzie- li, należy do Logiki. Tak więc nauka ta, utwier- dzaiąc posadę wfzystkich umieiętności opartych na doświadczeniu, toiest, wyświecaiąc - prawdziwą ich rzeczywistość sposobem niezbitym, byłaby o0- raz naypierwszą przewodniczką w badaniach Filo- zofii właściwie zwaney, przez co stałaby się wfpar- ciem nie małóm dla nauki obyczaiów , zapobiega- iąc wcześnie wfzelkim Systematom metafizycznym, któreby mogły mieć dążenie przeciwne tey osta- tniey nauce,

Lecz znowu przychodzi mi na pamięć, com nie» raz słyfzał od ludzi skądinąd słusznych i oświeconych, łoiest, że przedmioty, któremi zwykła trudnić się Metafizyka, wyższe fą nad poięcie ludzkie , a prze- to zostawione bydź powinny samey religii obja- wioney, i że Metafizyka uzbroiona dobrą wiarą w prawdy Bozkie, powinna sobie zakazać na zaw- sze śledzenia rozumowanego tych przedmiotów, ażeby, iak mówią, przez niedołężne badania swo- ie, zamiast usłużenia Religii, nie zaszkodziła raczey iey interesom. Jakożkolwiek ten rodzay uprzedze- nia może pochodzić z naylepszego serca, nic ie- dnak nie masz łatwieyszego , iak odpowiedź na nie. Wfzakże, ponieważ ci, którzy tak myślą, nie zno-

szą przecię nauki wiary objawioney, "a ley ą-

XXAKMIIĘ *

samey tylko wyłącznie przyymuią światło, więc dla wybicia im z głowy rzeczonego uprzedzenia,

ieśli tylko sczerze wierzę w prawdy objawione, .

dosyć iest odesłać ich do powagi tego samego ob- jawienia. Nauczyciele wiary dobrze o tóćm wiedzą, że Bóg przez usta natchnionych od siebie osób wyraźnie znać daie,iź narody pogrążone w bałwo- chwalstwie, przez sam widok świata, i przez roz- ważanie nieodmiennego porządku, iakim się on za- chowuie mimo tak wielką rozmaitość odmian śwó- ich i zjawień, powinny były otrząść się ż gru- bych przesądów bałwochwalstwa, it podnieść się myślą do uznania iedney naywyższey, odwiecz- ney i naymędrszey |stoty, która rządzi tym świa- tem; tak dalece, iŹ ż tey winy nie mogą bydź wymówioremi przed Bogiem, ła ut sint inexcusa- biles (*). Otoź mamy dowod wyrażony w objawieniu Boskićm, źe te przedmioty, które zwykła roztrząsać Metafizyka, 'nie ze wśzystkich względów wyższe są nad rozum przyrodzony, i żę Twórca natury, chociaż bez wątpienia nigdy zgłębionym bydź nie może, chce iednak, ażeby stworzenia iego rozum- ne w samym nawet widoku dzieł iego umiały czy- tać wyraźne rysy odwieczney iego bytności, mą- drości, i dobroci? Tu przeto widzimy, że Filozo- fiia właściwie tak zwana, ieśli się opiera na zasa- dach prawdziwych, a tóm samćm daie wypadki takie, któreby, zamiast sprzeciwiania się prawdom objawionym z Nieba, szły raczey z niemi w parze do pewnego przynaymniey krefu, i przynosiły no- we wsparcie fAauce moralności, bierze wprost fan- kcyą fwoię od wiary objawioney; ci zaś zwolen- nicy (*) Roman. 1119-34.» Act. XIV. 26. Psal. XCIIE. 9.

RKXKIYV.

nicy tey ośtatniey, którzy o tóm przeciwnie do- tąd myślili, w tey samey uwadze znaleść powinni lekarstwo na fwóy przefąd i niewiadomość. W rze- czy famey, ktokolwiek poznał dobrze zafady wiary Chrześciiańskiey, i przeiął się iey duchem, ten o tóm wątpić nie może, że zbawienne światło, któ- re nam objawiło Niebo fpofobem nadprzyrodzo- nym, bynaymniey nie gasi ani przytłumia Światła przyrodzonego rozumu, ale raczey doskonali ie i wśpiera iego słabość. Obie te, iż tak rzekę, odno- gi światła udzielonego ludziom nie mogą bydź fo- bie przeciwne, ponieważ z iednego wypływalą źrzó- dła, toiest, są darem tego samego yca światłości, od którego zfłepuie wszelki Jatek dobry U wszelki dar Jojkonały. (*). Swiatło wprawdzie objawienia nad- przyrodzonego wyżey podnosi umysł człowieka, aniżeli rozum iego naturalny, i odkrywa mu takie nawet prawdy, 1iakich on włafnemi siłami nigdyby dosięgnąć nie mogł, ale iednak wyznawcy Religii Chrześciiańskiey z przytoczonych dopiero mieysc przekonać się mogą, źe nawet sam rozum przyro- dzony może mieć udział niemały w śledzeniu tych prawd, które nam objawia Religia. lakoż, ieśli wyymiemy dwie naycelnieysze taiemnice wiary na- fzey, które, podług wyrazów famego objawienia, stawią się nam pod pieczęcią niedościgłości, chcę mówić, taiemnicę Tróycy Nayświętfzey i odku- pienia ludzkiego, wfzystkie inne prawdy wiary maiące ściły związek z pierwfzemi, i z interesem nafzego zbawienia, iakoto: bytność Boga i dosko- nałości iego nieograniczone, bytność dufzy ludz- kiey, prawa moralne w nią wzczepione, i ostatecz- ne

=

[o Jacob" 1. 17.

XXXV.

ne iey przeznaczenie, podług świadectwa nauki ob= jawioney, nie mogą bydź wyżfze nad poięcie rozu- mu ludzkiego uważanego w powfzechności. Ieśli zas Religia razem z taiemnicami, które z natury fwoiey fą dla nas niedościgłe, objawia nam i te prawdy, czyni to dla wfparcia słabych sił przy- rodzoney polętności nafzey. Mianowicie, iak nas uczy wiara objawiona, rozum ludzki skażony prze- winieniem pierwfzych nafżych rodziców, i żaćmio- ny daliżemi występkami, które z tego wynikły źrzó- dła, nie może łatwo podnieść się do prawd tak wy- fokich, o iakich tu mówimy, albo nawet żatłumio- ny głofem nieprawych namiętności, częstokroć fam dobrowolnie wyrżeka się tego światła przyródzone- go, które w chwilach fpokoynych wyraźnie mu przyświecało. Tu przeto widzimy dobrodzieystwo tego zbawiennego światła, które nazywamy ńauką objawioną wiary, i które przychodzi z Nieba na pomoc rozumowi ludzkiemu osłabionemi na siłach. Prawdy tak wyfokie itak ważne dia ludzi, do któ- rych rozum naturalny, zostawiony własney fwey mocy, ledwo się mógł zbliżyć po długim prżecią- gu wieków, I po przebytey kolei tysiącznych błę- dów, prawdy, mówię, które ledwo z czafem mo- gły się stać nabytkiem kilku głów uprzywileiowa- nych i nadzwyczaynych gieniiufzów, za przewod- nictwem niebieskiego swiatła stalą się własnością powfzechną wfzystkich ludzi, a wfparte na powa- dze Boskiey okazuią się nam pod cechą niemylno- ści i w czystości takiey, w jakiey dotąd rozum przyrodzony nie mógł ich otrzymać sam przez się. Tak więc, dla pokonania tych nieuważnych wy* znawców wiary Bossley, którzy mniemaią, że dla | iey

ZKZXYVE

_ jey dobra trzeba poświęcić na ofiarę Filozofiią, doz syć użyć własnego ich oręża, ani mogą bydź oni inaczey wymówieni od podeyrzenia słabey fwey wiary w te prawdy objawione, do których się od- wołuią, tyłko grubą niewiadomością ogółu ich i ducha. Swiatło objawione i światło rozumu przy- rodzenego połączone bydź mufzą z fobą nayścisley- fzćm ogniwem, ponieważ fą dane ludziom od ied- ney i tey famey istoty naywyżfzey, chociaż ró- żnemi drogami. Pierwfze z nich nie inaczey mo- gło bydź wprowadzone na świat, tylko za pośrze- dnictwem drugiego, albowiem fame dowody, dla których wierzymy, że Bóg mówił do łudzi, nie inaczey ocenione bydź megą, tylko przez rozum naturałny. Dla teyto właśnie przyczyny widzimy na wielu mieyfcach xiąg świętych, że Bóg przez usta ludzi duchem fwoim natchnionych często się odwołuie do przyrodzonego światła ludzkiego, a w całey ofnowie Religii nafzey znayduiemy tę chlubną dla nas i pociefzaiącą prawdę, Że przy- rodzony rozum człowieka, iakożkolwiek ograniczo- ny i słaby, godzien iest przecię służyć nauce ob- jawioney z Nieba, a nawet towarzyszyć wyżfzemu iey światłu do pewnego krefu. Ci przeto, którzy chcą czypić wieczny rozbrat między temi dwiema odnogami światła Boskiego udzielonego ludziom, albo ci, którym się zdaie, że trzeba zgasić iedno ztych świateł, ażeby przez to podnieść niby wy- żey znaczenie drugiego, niech się zastanowią nad tóm, iak daleko chybiaią fwoiego celu, 1 iak źle przysługuią się famey Religii, którey się bydź mienią wyznawcami, kiedy zdaią się chcieć tego,

ażeby

XXXYVIE.

ażeby wiara nafza w prawdy objawione była zupeł- nie ślepą i bezrozumną. © «7 //«d i Tak więc, ieżeliśmy się przekonali, że Logi-

ka gruntowna powinna dawać bezpieczne przewo- dnictwo wfzystkim naukom, nayłzczególniey zaś Filozofii właściwie zwaney, czyli Metafizyce, i że do miey należy zapobiedz obłąkaniom tey osta- tniey, a tym fpofobem obwarować nayważniey- . szą w świecie .umieiętność, tojest, umieiętność prawego postępowania, czyli naukę moralną; nikt już może nie zadziwi się nad tóćm, że dzieło L.o- giki zamierzaiącey sobie cele tak ważne nie mo- gło się zmieścić w zwyczayney objętości, iaką zwykły miewać dzieła in:e w tym samym przed- miocie pifane, i że nad chęć autora rozciągley- szćm nieco stać się musiało, * Wfzakże, kiedy nay- *pierwfze, i że tak powiem, naygłębfze zafady prawdy zagmatwane zostały bałamuctwem tak wie- lu fałfzywych teoryi metafizycznych, rozwikłanie ich I wyiaśnienie nie mogło bydź łatwe. Maiąc zamiar podobny, trzeba było, nie tylko śledzić grunłu,-ną którym się opieraią prawda i rzeczy- wistość , ale nadto podkopać, a tóćm famóćm izwa- lić te wfzystkie lepianki fałszu, które przywłafzczy- ły były fobie przywiley nauk zafadniczych, toiest, trzebą było wyświecić te główne pomysły niektó- rych mistrzów, skądinąd znakomitych , które bę- dąc owocem niedokładnego i iednostronnego po- jięcia rzeczy, stały się, że tak powiem, sidłem dla następnych pracowników w zawodzie Metafizyki , i nadały fałfzywy kierunek iey badaniom. |akoż ponieważ wtedy dopiero prawda gruntownie po- znaną 1 ubezpieczoną bydź może, kiedy z nay-'

| F większą

4

XXKXVIIT

więkfzą pewnością oraz dokładnością umiemy ią rozróżnić od błędu, i kiedy potrafimy ten ostatni ogołocić z pozorów zwodnicżych, któremi nieraz omamił ludzi; ztąd łatwy domysł, że wyświece- nie ostatecznych zasad prawdy, iako też wyśle- dzenie głównych źrzódeł błędu, mufzą bydź nie- rozdzielne między sobą i iednocześne. Mianowi- cie iuż się namieniło, że dochodzenie«naypierw- szych zasad rzeczywistości poznań naszych naturalnie fpotykać się zwykło z idealizmem lub scepticyzmem; chcąc przeto uniknąć tych dwóch szkopułów, albo raczey, ieśli to bydź może, znieść ie na zawsze, należało posunąć daley, niż dotąd, rozbior naypofpolitszych wyobrażeń naszych, i zgłębić ostatecznie fposob ich rodzenia się; albo- wiem łatwo się to poymuie, że w nauce takiey; która odwołać się nie może do doświadczeń czy- li experymentów, cała rzecz zależy na mocy ro- zumowań, te za$ ostatnie, zwłaszcza w przedmio- łach oderwartych czyli nadzmysłowych, wtenczas iedynie trafne bydź mogą, kiedy będą oparte na doskonałym rozbiorze pomysłów czyli twierdzeń. Prócz 'tego, widzieliśmy, że Kant, nadaiąc nowy kierunek badaniom umysłowym, mimo chęć swo- ię stał się powodem dla innych do wskrzeszenia wszystkich prawie dawnych subtelności fałszywey metafizyki, wszystkich tych nauk i systematów my- stycyzmu, które w biegu wieków upłynionych wie- lokrotnie ukazywały się światu w odmienney co- raz barwie, i wielokrotnie powracać musiały -do swego nicestwa. Bez wątpienia Filozof ten był przylacielem zdrowego rozsądku, i nie chciał po- twierdzić, owszem nawet iawnie się wygaki sę | ał-

XXKIX.

fałszywych płodów , które się wylęgły z jego nau- ki, ani nawet spodziewał się tego, ażeby iego wielbiciele tak dalece nadużyć mieli iego pomy- słów: Ale iednak popęd dany przez tego Filozo- fa nie mógł się łatwo zatrzymać, a chociaż iego sława przeżyła iuż niemal iego naukę, nie podo- bna iest iednak, ażeby ta ostatnia dotąd ieszcze nie działała mniey lub więcey na umysły, które . się chętnie oddaią badaniom metafizycznym. Oto więc, gdy mam na celu obwarowanie głównych zasad prawdy rzeczywistey przeciw wszelkim nie- przyiaźnym iey omamieniom; same okoliczności czasu zrodziły dla mnie potrzebę, ażebym w tey Logice wyświecił wpływ, iaki nauka Kanta mieć mogła na wskrzeszenie systematów idealizmu. Gdy to mówię, uważny czytelnik domyśli się zapew- ne, że w tóm dziele bynaymniey nie przedsię- biorę zupełnego rozbioru nauki Kanta, co iest ob- cóm zamiarowi moiemu, ale tylko uznałem za rzecz potrzebną, ocenić na swoićóm mieyscu war- tość tych głównych iey twierdzeń, które mogły wprowadzić w błąd stronników tego Filozofa, i wskazać fałszywą drogę dalszym ich dociekaniom. Z tóm wszystkićm rozumie się, że ita nawet po- trzeba była iedną z przeszkód, iż nie mogłem nad- to się skrócić w moim wykładzie nauki myślenia, boiąc się,_.ażebym przez zwięzłość zbyteczną nie zaszkodził interesowi iasności i przekonania, zwłasz- cza w przedmiocie takim, który z natury swo- iey niełatwym iest do przyięcia tychzalet, Wreście, ieżeli objętość tey Logiki, większa nad zwyczay, nie dopuszcza tego, ażeby to dzieło mogło bydź uważanóm za elementarne, toiest, uczynić mogące

| F2 zado* -

XL.

zadosyć potrzebie szkół niższych; piszący otwar- cie wyzńaie, że nie miał bynaymniey tego zamia= ru, ale raczey pracował nad układem dzieła ta- kiego, któreby nauce ogólnego myślenia mogło nadadź wyższy stopień znaczenia i użyteczności nad ten, iaki miała dotąd. Jeśli to dzieło wy- trzyma probę czasu, i pozyska dla siebie łaskawe zdanie uczoney publiczności; materyały w nićm zawarte łatwo i bezpiecznie będą mogły posłużyć do utworzenia z nich xiążek elementarnych.

Gdy się wytlómaczyłem z pobudek, które mię skłoniły do pifania tego dzieła, i wskazałem ceł, 1aki mu zamierzyłem; przewiduię, że nie iednemu z Czytelników moich zamiar móy wyda się za nad- to śmiałym, albo nawet może bydź od nich po- czytanym za płod pychy i wyfokiego o fobie rozu- mienia.. lakże więc? Człówiek tak mało znaiomy . w świecie uczonym, ogłafza Publiczności, że le-. go dzieło Logiki, które iey stawi na widok, ma bydź lepfze i pożytecznieysze od wfzystkich innych dotąd w tym przedmiocie pifanych, a co: więkfza, że ma przez nie ustalić los Filozofii, 1 zapobiedz na zawize iey obłąkaniom? Możnaż temu wierzyć, że autor osiągnął cel tak wielkiey wagi, iŻe uiścił, w ciągu dzieła fwolego, wielkie te obietnice, które uczynił w przedmowie? Czy też racżey nie po- dobnieyfza do prawdy, że tak pochlebne wyvobra-- żenie, iakie powziął o fwoiey xiążce, mogło bydź tyłko* skutkiem ułudzenia właśney iego miłości? Cóż. mam teraz powiedzieć nato? Oto zostawić ufpra-- wiedliwienie moie famemu dziełu, albo raczey cza- fowi, który fam tylko może utrwalić prawdę, albo' znifczyć omamienie. Czytelnik fzukaiący bezstron-

= R

"PORI nie

XLI.

nie i usilnie prawdy, bez wątpienia nie będzie się nad tóm zastanawiał, kto iest autorem xiążki, ale raczey ważyć będzie rzeczw niey zawartą, 1 ieśli rozuinowania autora trafią do przekonania czytelni- ka, ani wątpić, że ten ostatni oddadź hoid praw- dzie nie omiefzka. |

Z tćóm wfzystkićm zdaie mi się, że następniące wyznanie,które autor uczyni ze wizelką otwartością, będźie mogło stać się nieiakićm lekarstwem na uprze- dzenie, o któróm tu mowa. Autor nie tylko iest da- lekim od przypisywania fobie kob: > aim bie- głości lub gieniiufzu w przedmiocie, w którym pi- fał to dzieło, ale owfzem fczerze wyznaie , że ten- owoc kofztował go niezmierney pracy i długiego bardzo czafu. uż od lat przeszło dwódziestu zay- Mmowała autora ta myśl: dla czego nauki metafizycz= ne dotąd nie mogły stanąć na tak pewnych zafa- dach iak. matematyka, albo przynaymniey iak nauki doświadczenia? i gdy te ostatnie coraz więkfzy wzrost biorą, tamte dotąd iefzcze prawie nie wyfzły z dzieciństwa, dotąd nie maią stałego gruntu, na którymby się oprzeć mogły, <ci-zaś metafizycy, któ-' rzy pozyskali fobie jakąkolwiek sławę w zawodzie fwoim, częstokroć niczćm więcey nie przysłużyłi się Publiczności, tylko wskrzefzeniem, co do treści, dawnych pomysłów i systematów, nieraz iuż za- niechanych, i przestroieniem ich w suknią nowego kroiu? Zastanawialąc się autor" nad tćm zagadnie-- niem, trafił na myśl, lak się iuź o tóm rzekło, że iego rozwiązanie zależeć może iedynie od dobrey Logiki, któraby gruntownie wyświeciła zafady my-- ślenia „I rozumowania, i obwarowała rzeczywistość sin > ludzkich przeciw wfzelkim pozorom idealiz-

mu;

* XLII.

mu; następnie więc zaczął myślić o układzie Logi- ki takiey, fpofobić się do tey pracy, ile mu tego dozwalały inne obowiązki. Nakoniec zafczyt, któ- ry go fpotkał w roku 1g1$, bydź wezwanym przez CESARSKI Uniwersytet Wieleński do uczęstnictwa prac iego, i mieć fobie poruczone wykładąnie pu- bliczne Logiki w tymże zakładzie, stał się dla nie- go nowym bodźcem do postępowania coraz dalize- go w przedsiewżiętym raz zawodzie, a nawet, co iest łatwa do zrozumienia, dostarczył mu nowych frzodków i pomocy do iego zamiaru. Mianowicie zaś, ponieważ autor usiłowanie fwole do tego nay- bardziey skierował celu, zżeby wystawił w świetle - mayzupełnieyfzćóm rzeczywistość poznań ludzkich, i gdy na ten koniec żadne z dzieł Logiki dotąd znaio- mych nie zdawało mu się bydź dostateczne, czuł się bydź przeto obowiązanym ze wszystkich tych dzief zbierać materyały przydatne iego przedsięwzięciu, nietrzymaiąc się ślepo żadnego przewodnika, i te fame materyały trawić za pomocą nayścisleyszych — rozbiorów i rozmyslań. Maiąc taki zamiar, natu- ralną było rzeczą, że autor wiele razy musiał prze- rabiać dzieło fwoie, rozwiiać coraz bardziey, do- skonalić albo prostować pomysły swoie i onych wyrażenie, rozwiązywać trudności, które się mu nastręczały w tym zawodzie, śledzić źrzódła roz- maitych obłąkań metafizyki, a mianowicie idealiz- mu, i mieć się na ostróżności naywiękfzey prze- ciw włafaemu złudzeniu. To własnie było przy- czyną, że autor nie mógł wypracować dzieła fwo- iego w krótkim czasie, i tóm bardziey czuł potrze- bę zachować przestrogę sławnego wierfzopifa Rzym- gkiego; nonum prematur in annum, im gej Prz Q-

XLII.

rym się zaiął, więkfzey iest scisłości i wagi nad pło- dy Poezyi. Człowiek przeto, który się iawnie oświadcza, Że tak wiele lat strawił na wypracowa- nie iednego dzieła Logiki, iże tyle doznał trudno- ści w uskutecznieniu fwoiego przedsiewżięćla; za. słaguie ptzecię na to; ażeby żainiał tak Śńiiały , którejńii poświęcił fwe isiłowania; przypifano rae czey goiliwości iego 6 dobro powfzechne; i nie- zmordowańey pracowitości w sledzeniu prawd trud- nych; aniżeli iakimkolwiek pobudkom próżności,

Lecz rakońieć zdaie się, że autor, który dał iuż dowod szczególnego poświęcenia się $woiego interesóm prawdy; ma tćm famćm nieiakie prawo Wwynurżyć przed Publicżnością myśli swoie i na- dzieie, iskie pówżiął o skutku i Wartości dzieła swoiego. Miarowicie, im daley postępował w za- wodzie przedsięwziętych rozmyślań; tćm bardziey się mu zdawało, że główne pomysły, od których zaczął ten zawód, są prawdziwe i pewne, i że następne ich rozwiianie wskażywało mu coraz więcey iedności i związku w układzie iego wyo- brażeń, rozwiązywało coraz nowe trudności i Ża< gadnienia metafizyczne, dawało wnioski ćófaż większey wagi, utwierdzało coraz bardziey pe- wność obranych przez niego zasad. 'Teto właśnie korzyści, które autor, podług swego mniemania, otrzymywał stopniowo z rozmyślań swoich oder- wanych, utrzymywały go w trudnym ich zawo- dzie, i słodziły mu oschłość , która naturalnie łą- czyć się zwykła z badaniami tego rodzaiu, Na- dewszystko zaś z postępem prac swoich coraz bar- dziey utwierdzał się autor w tóm przekonaniu, że wszystkię odnogi wielkiey nauki przyrodzenia na

i praw-

„2

| KLIVZ

' prawdziwey opieraią się rzeczywistóści, i że ide alizm, mino niektórych stron swoich pozornych, nigdy mieć nie może za sobą świadectwa prawdy. Słowem zdało się autarowi, iż znaywiększą pew- nością przekonał się o tóm, Że iako niezupełny rozbiór wyobrażeń i wiadomości ludzkich, śledzą- cy początku ich i rodzenia się, zwykł prowadzić metafizyków na drogę idealizmu; tak ten sam roz- bior dokończony i posunięty do ostatecznych fwych kresów, odkrywa nam w świetle naywiększóm grunt wszelkiey prawdy i rzeczywistości, godzi rozum z rozsądkiem powszechnym, owszem zafz- czyca ten ostatni powagą pierwszego, i czyni otuchę, że Logika może dadź posadę niewzruszo- ną, nie tylko naukom odwołuiącym się do doświad. czenia, lecz i Filozofii właściwie zwaney. | Ani sądźmy, żeby wyświecenie gruntowne za- sad rzeczywistości nie było zdolne zapobiedz obłą- - kaniom Metafizyki tak wielkim, iakich* widzieliśmy przykłady. "Wiadomo iest, że błąd inaczey zni- szczonym bydź nie może, tylko przez wyiaśnienie przeciwney mu prawdy. Pierwszy względem dru= iey tóm iest właśnie, czóm są cienie względem światła; nie mogą «one wytrzymać iego przyto- mności, i za iego zbliżeniem się niknąć muszą... jeśli zaś zdarzało się niekiedy, że niektóre błę- dy iawiły się iednocześnie z przeciwnemi im prawdami, i dzieliły zdania Publiczności; przy+ czyna tego nie inna bydz może, tylko ta, że owe prawdy nie były wystawione w zupełnóm świetle, Sama tylko prawda ma ten przywiłey, że ieśli na- leżycie udowodnioną będzie, umysły ludzkie wie- cznie iey hołdować muszą. Błąd sam przez się | nigdy

XLV.

nigdy się utrwalić nie zdoła; owszem nawet nie inaczey on uwieśdź może ludzi, i pozyskać dla siebie choćby znikomą wziętość , tyłko pod zasło- ną i powagą prawdy, chcę mówić, kiedy się zje- dnoczy z jakąkolwiek prawdą, i że tak powiem, do niey się wcieli. Lecz krytyka, która rozrabia to sztuczne połaczenie, zdzieraiąć maskę błędowi, tćm samćm skaznie go na wieczne odrzucenie. Za- stosuymyż te uwagi do rzeczy naszey. Jeśli tyl- ko autor dopiął swoiego zamiaru, -tolest, ieśli udowodnił gruntownie rzeczywistość poznań ludz- kich; niechybnie ztąd nastąpić musi, że Filozofiia tym sposobem ustałona i na niewzruszoney opar- ła posadzie, nie będzie iuż mogła podlegać tak wielkim zboczeniom, iak dotąd. Mianowicie, ie- sli wyłuszczenie dokładne iakieykólwiek prawdy zapobiega na zawsze przeciwnemu iey błędowi, tedy wyświecenie ostateczne gruntu prawd wszel- kich, toiest, rzeczywistości poznań ludzkich, mu- si bydź oraz zatamowaniem źrzódła wszystkich tych obłąkań metafizycznych, które raziły powszechity rozsądek. Niech czytelnik uważa dobrze, co się tu twierdzi. Nie utrzymuię ia bynaymniey tego, ażeby Logika gruntowna miała zapobiedz na zaw- sze wszelkim zgoła błędom Filozofii, bo zapewne żadenby człowiek rozsądny nie uwierzył twierdze- niu temu; ale tylko mówię, że Logika taka zapo- biedz może obłąkaniom Filożofii tak wielkim, ia- kim ta nauka podlegała dotąd; ten zaś wniosek zdaie się bydź oczywistym wypadkiem pomysłów źwięźle wprawdzie tu rżuconych, ale iednak tak pewnych, iż na nie wszyscy ludzie łączący naukę ze zdrowym rozsądkiem, zgodzić się muszą.” Wszak<

; z żeśmy

XLYL

żeśmy uż widzieli, że owe obłiąkania pochodziły z idealizmu, albo raczey nie czćm innćm były, tylko tdealizmem rozmaicie przekształcanym; ale idealizm nie będzie się iuż mógł ostać, ieśli rze- czywistość poznań naszych gruntownie udowoduio- ną zostanie.

Nakoniec ostatni powód dobrey otuchy, laką autor, ile się mu zdaie, mógi powziąć rozsądnie o skutku dzieła swoiego, któremu poświęcił tyle tru- dów i czasu, iest dla niego tak wielkiey wagi, iż żadną miarą przemilczeć o nim nie może. Dzie- ło to osnowane iest na tych samych zasadach, któ- re iuż dałem poznać Publiczności w innćm mo- ićm dzietku wspomnionćm na początku tey przed- mowy, toiest, w Rozprawie o Logice, Metafizy- ce i Fiłozofii moralney. Gdy ta rozprawa przy- niosła mi zaszczyt wyższy nad wszelkie moie na- dzieie, toiest, że KRÓóLEWsKOo - Warszawskie Towa- rzystwo Przyiaciół nauk raczyło mię, znaiomego mu iedynie z tego dziełka, policzyć w gronie do- stoynych swych. członków, bez wątpienia nie in- ney przyczynie przypisać mogę szczęście to moie, - chyba tey iedney, że w dziełku rzeczonćm praw- dy oderwane czyli metafizyczne potrafiłem oddadź

z taką lasnością, prostotą i precyzyą, do iakich przvięcia przedmioty tego rodzaiu nie zdawały się bydź dotąd sposobne. Oto więc i w ninieyszćm dziele moićm starałem się nayusilniey te same tyl- ko, a nie inne, utrzymać zalety. Wszystkie te o- zdoby, które zależą na wytwornym stylu i na czę- stych przenośniach , poświęciłem chętnie na ofiarę naypierwszemu i głównemu przymiotowi prawdy, żoiest, mocy iey i vyaugoki. Do tego tea

celu

XLVIL.

celm kierowałem usiłowania moie: ażeby prawda nie sęądin,d miała moc swoię, tylko z prostego, lecz oraz iasnego i dokładnego wyrażenia rzeczy; ażeby wyobrażenia nadzmysłowe i ogólne stały się dostępnemi pospolitey nawet poiętności. Wszak- Że nie trudno iest poiąć, że, gdy dzie o ścisłe do- wodzenie iakieykolwiek bądź prawdy, przenośnie czyli metafory na nic się przydadź nie mogą, ow- szem koniecznie zawadzać muszą przez to samo, Że zakrywaią właściwe i literalne znaczenie twier- dzeń, których niby dowodzić chcemy. Przeno- Śnie mogą bydź tylko ozdobą prawd iuż dowie- dzionych, ale same przez się stanowić nie mogą żadnego dowodu; mogą głaskać imaginacyą, ale mówić do przekonania nie potrafią. A cóż do- piero iak szkodliwe byłoby użycie tych przenośni w wykładzie pomysłów takich, które z natury swo- iey nie łatwe są do poięcia, i które ginącby mu- siały w owych wyrażeniach przenośnych, albo ra- czey te ostatnie dawałyby powód czytelnikom do

ołączenia z temi przenośniami takich wyobrażeń i myśli, iakieby się im 2 niemi łączyć podobało. Nieprzyzwoiteść ta aż nadto widocznie postrzegać się daie w wielu dzisieyszych systematach metafi- zyki. Dła tego właśnie, wykładaiąc przedimiot moiego dzieła, bardzo byłem oszczędnym w uży- waniu ozdób tego rodzaiu. Nigdy ich nie uży- łem w samóm wyvłuszczeniu ce!lnieyszych moich pomysłów, a ieślim niekiedy pozwolił sebie ich użycia; to tylko w dalszych wnioskach i przysto- sowaniach, kiedy iuż czytelnik przez wvkład po- przedzaiący należycie został usposobionym do zro- zumienia.tych przenośni, i do zastąpienia ich, ie-

G2 ź śliby

XLVIII

śliby tego była potrzeba, literalnćm wyrażeniem.

Jednak mimo usiłowań lat wielu poświęconych tak ważnemu przedmiotowi daleki iestem od mnie- mania, ażeby dzieło.moie Logiki było ze wszech- miar doskonałóm. Dwie rzeczy w nićm zamierzy- łem: udowodnienie rzeczywistości poznań ludzkich, i wyłuszczęnie wszystkich tvch prawideł, których= by układ mógł dawać ludziom dostateczne prze= wodnictwo do śledzenia prawdy we wszystkich ga- łęziach wiadomości ludzkich. Co się tycze pierw. szego, iak iuż powiedziałem, badania mole w tey mierze doprowadziłem do naywyższego stopnia pewności względnie do moiego przekonania, a tćm samóm zdawać się mnie musi, że cel wspomniony rzeczywiście otrzymałem. Lecz co się tycze dru- giego zamiaru, nie mogę się łudzić tak pochlebną otuchą, albo raczey sam to czuię, iak wiele nie- dostatków dzieło moie w tym względzie zawierać w sobie może. Tak więc ta sama miłość prawdy i dobra powszechnego, która mię zniewoliła do poświęcenia na ofiarę tym dwóm wielkim celom wszystkich moich władz umysłowych i iakichkol- wiek talentów, obudza we mnie szczere Życzenie, ażeby światli mężowie raczyli zważyć dobrze rzecz tego dzieła, i wykazać pomyłki, niedokładności lub niedostatki, iakie w mićm znaydować się mo- gą. Sżczęśliwym będę, ieśli ta moia praca da po- chop ludziom słynącym rozległą nauką do dalszych badań w tym ważnym przedmiocie, i do uczy- mienia nowych w nim postrzeżeń.

as OO O zwa W Y-

a

OQJOOQOGOOCOODOOOODOOOOGOCOGOOOQOQOOGO9OOODODOB

WYKAZ RZECZY

ZAWARTYCH w CZĘŚCI IL ' . sx R WSTĘP.

I Troiakie znaczenie wyrazu Zogikąq..— II. Czy może myśl ludzka podlegać pewnym prawidłóm? — III. Zkąd biorą początek prawidła dobrego myślenia? — IV. V. Przyrodzone myslenia pra- widła są ftałe i nieodmienne w każdym czasie, błędy zaś ludzkie 'odmieniać się muszą i upadać, — VI. VII. Przyrodzone prawidła myślenia muszą bydź iednoftayne i te same u wszyftkich ludzi; tu się odpowiada na zarzut przeciwny. — VIII. Definicya Logiki uwa- Żaney, ile nauka, — 1X. Różnica między Logiką przyrodzoną a sztu- czną. — X. Logika sztuczna może bydź ludzióm pożyteczna,

DZIAŁ PIERWSZY.

o Władzach umysłu ludzkiego niezłożonych, czyli takich, które się objawiaią przez nayprostsze iego działania.

ROZDZIAŁ I

Ogólne wyobrażenie władz duszy i władz umyffowych człowie- ka, iako też praw, któremi się one rządzą. Stronica 11. a

r. 2. Porządne myślenie zależy na porządnóm użyciu władz umyfłowych; tu daie się wyobrażenie ogólne władzy, w: szczegól- ności zaś władzy myślenia czyli umyfłu. — 3. Umyfł ieft władzą ogólną iftoty myślącey, i dzieli się na rozmaite władze szczegól- ne. — 4. 5. Władze i prawa naszego umyfłu inaczey poznane bydź nie mogą, tylko przez poznanie działań iego. — 6. Dusza ludzka oprócz władzy. poznawania, ma A chcenia czyli Pa

o

"WTKAZ RZECZY ROZDZIAŁ IL Wykład czułości czyli władzy czucia. „Stronica 16.

| 7, Co znaczy” czułość i czucie? — 8. 9. Narzędzia' czułości czyli zmyfły; każdy z nich daie czucia sobie tylko właściwe, a in- nych dadź nie może. — 10. Podział czułości na wewnętrzną i ze- wnętrzną. — rr; Podział ten' niektórzy Metafizycy inaczey sobie wyobrażają, — 12. Podzisł czułości na rzeczywiftą i wyobrażoną, 13. Wyraz czucie ma znaczenie wielorakie u Filozofów. — 14. Nie możemy sobie wyobrazić Żadnego czucia, któregobyśmy wprzód nie mieli rzeczywiście. — 15. Czucia są ftanami duszy naszey. — 16. Ifto- ta czuiąca i oraz myśląca nie znayduie się w żadnym zmyśle szcze- gólnym z pięciu wyliczonych. — 17. Iffoty tey nie możemy sobie wyobrażać rozsądnie, iak gdyby była materyalną, toieft, z cząftek złożoną a przeto, czułość nasza nie może bydź rzeczywiście tak rozciągłą, iak się bydź zdaie. — 18. Poftrzeżenia Fizyołogów ztwier- dzaiące tę samę prawdę. — 19. Trudność, która się ftawi przeciw prawdzie wspomnioney, i odpowiedź na nią. — 20. Okazuie się; Że mniemanie niektórych Fizyologów, iakoby czucia właściwie zwa- ne miały mieysce we wszyftkich częściach ciała, ieft zupełnie do- wolne. — 21. Drugie znaczenie wyrazu dusza. — 22. Własne na- sze czucia zdaią się bydź w jefteftwach materyalnych zewnętrz- nych, iak gdyby były ich przymiotami czyli własnościami. — 23. 24. Ta prawda dowodzi się przykładem marzeń sennych, i takich złudzeń na jawie, które nawet człowiek pospolity poczytuie za złudzenia >— 25. Zrzódło Steptycyzmu i Idealizmu. — 26. Nie zawsze człowiek wyobrażał sobie rzeczy tym sposobem, iakim ie teraz wyobraża, — 27. Prócz zmyfłu dotykania, pierwiaftkowo Żaden inny nie mógł dadź. człowiekowi wiadomości 0 przedmiotach zewnętrznych — 28. Jakim sposobem zmyfł dotykania pierwiafikowo mógł uwiadomić człowieka o bytności przedmiotów zewnętrznych, i dla czego ten zmyfł wtym względzie ma pierwszeńftwo przed innemi? — 29. Do» świadczenie fławnego Chirurga Londyńfkiego Chozelden, które po» twierdza prawdę wyżey wyłuszczoną, toieft, że człowiek w pierw- szych chwilach Życia swoiego nie mógł odnosić czuć swnich ze» wnątrz siebie, — 30. Jakim sposobem dziecię może się dbwladywać: o bytności przedmiótów zewnętrznych przez inne cztćry zmyfły, kie- dy iuż pierwiaftkowo nabyło tey wiadomości przez zmyfł dotyka- „nia? — gr. 32. Człowiek o bytności ciała swoiego pierwiaftkowa nie inaczey mógł się dowiedzieć, tylko przez zmyf dotykania; tu się razem wyłuszcza ta prawda: Że człowiek pierwey wiedział o bytności duszy swoiey, niż ciała. — 33. Ta iednak wiadomość o duszy w naypierwszych chwilach Życia ludzkiego nie mogła bydź taka, iaką ma o niey Filozof. — 34. Przez iakie "znamiona przy- chodzi człowiek do rozróżnienia ciała swoiego od ciał oo

e

: ZAWARTYCH w CZĘŚCI 1 ROZDZIAŁ III. | Wyktad Poiętności czyli władzy poymowania. ftroh. ST.

35. Okazuie się, Że poięcie czyli wiadomość o iesteftwach zewnętrznych, nie iest to samo, co czucie oporu lub inne iakie« kolwiek— 36. Wyłuszczenie prawdy poprzedzaiącey ieft bardzo ważne — 37. Co znaczy Poiętność czyli władza poymowania? — 38- Poięcie ieft wypadkiem pewnego sądu — 39. Bytność zewnę* trzna, którą człowiek przyznsie istocie sprawuiącey w nim czucia, pie iest to samo, co poięcie czyli wiadomość o tey iftocie — 40. Dowodzi się, że poięcia nasze czyli wiadomości o ieftestwach zewnętrznych sprawuiących w nas czucia, nie mogły pochodzić z Żadnych sądów lub rozumowań mylnych, a zatćm są wypadka- mi sądów wynikaiących z natury umyfłu naszego —. 4t. Trzy różne pierwiastki, znayduiemy w rozbiorze sądów naszych o rze- czach wspomnionych — 42. Co mamy rozumieć przez wyraz wyo* brażenie? — 43. Co znaczy u Logików odłączanie wyobrażeń (qb/iractio)? — 44. Nie wszyftkie wyobrażenia 2 równą łatwością od» łączać się daią — 45. Poięcia nie mogą przyjąć Żadnego ftopnia Żywości lub natężenia iak czucia — 40. Co są myobrażenia voz- różnione? Stawią one drugi gatunek iasności wyobraźeń nierównie pożytecznieyszy od pierwszego — 47—49. Czucia obudzaią także wie mnie poięcie istoty myślącey czyli duszy moiey, O tćm po* ięciu wszyftko to się prawdzi, co się powiedziało o .poięciach iftót zewnętrznych — - 50. Kant niefłusznie zaprzeczył rzeczywistości ppięciu duszy ludzkiey iako istoty, gdy się dowiodło, Że to poię- cie iedynie mogło bydź wypadkiem pewnego prawa wrodzonego umyfłowi naszemu — 51. Okazuie się, iż ten filozof i iego ftron- nicy dla tego nietrafnie sądzą o duszy ludzkiey, Że zasadnicze ich wyobrażenia nie są dobrze rozróżnione w ich umyśle, a mianowi- cie, ,że częftokroć zamiast poięć biorą rzeczywistość, która im od- powiada, albo. przeciwnie — . 52. Niedorzeczność wynikająca z przypusczenia, że wyobrażenie duszy ludzkiey nic nie ma rzeczy» wistego — 53. Wnioski wynikaiące z poprzedzaiącego roźbioru — 54. Nie tylko mamy wiadomość o duszy naszey iako iftocie , lecz i o iey przymiotach ftałych i przemiiaiących — 55, Teżeli władze umyfła uważamy 'odłącznie od działań im odpowiadaiących, ciemne tylko będziemy mieli ich wyobrażenie ; owszem wyobrażenie iakiey- kolwiek władzy, pod tym względem uważaney będzie zawsze iee dno i to samo —. 56, [aka iest różnica między poięciem duszy ia- ko iftoty, a poięciem iey władzy uważanóm odłącznie od czuć wszelkich? — 57. Władze duszy Są rzeczywistemi iey przymioe

tami. , Hą - | ROZ-.

PMYKAZ RZECZY

ROZDZIAŁ W.

Podział wyobrażeń na przednieysze i względut: wykład tych ojfłatnich. Stronica. 77:

58— 61. Co są wyobrażenia przednieysze, a co względne, i czóm się różnią iedne od drugich? — 2. 63. Wyobrażenia wzglę- dne odnosić się muszą do wyobrażeń przednieyszych — 64. Wyo- brażenie różnicy iest wyobrażeniem względnóm — 65 leżeli róż- nica uważa się między dwóma czuciami, wyobr»żenie iey nie iest Żadnóm czuciem — 56. O wycbrażeniu podobieńftwa wszyftko się to prawdzi, co się powiedziało o wyobrażeniu różnicy — 67. Nie tylko poftrzegamy różnicę między naszemi czuciami, ale nawet poftrzegamy ią między czuciami a wyobrażeniami innego rodzaiu — 68. Podobieńftwo poftrzegać się daie nie tylko między czuciem ie- dnóm a drugióm , lecz i między pewnemi szeregami czuć lub ine nych wyobrażeń — 69. lakim sposobem wyobrażamy sobie różnie cę lab podobieńftwo ogólnie czyli 'odłącznie? — 70. Dwie wła» sności ftanowiące różnicę między sposobem uważania wyobrażeń względnych, odłączonym i złączonym — 7x. Dwoiaki iest sposób odłączania wyobrażeń, ieden z nich fłaży wyobrażenióm przedniey- sżym, a drugi względnym — 72. Wyobrażenie różnicy lub podo= bieńftwa, uważane odłącznie, częfto ieft wyobrażeniem poiedyńczćm, niękiedy zaś wielorakióm — 73. Do rodzaiu wyobrażeń względnych należy przyiemność lub nieprzyiemność — 74. Przyiemność lub nie- przyiemność zawierać się może w czuciach, nie tylko rzeczywiftych, lecz i wyobrażonych — 75. Obudzać się także może przez pewny szyk czyli połączenie czuć lub wyobrażeń innego rodzaiu — 76. Z ja- kichkolwiek powodów. dalszych pochodzić może przyiemność lub nieprzyiemność ; zdaie się, że te wyobrażenia względne zawsze zawieraią się w pewnóm czuciu rzeczywiftćm zewnętrznóm , albo wewnętrznóm — 77. Zywość lub fłabość czucia ieft także wyobra* Żeniem względnóm — 78. Inne gatunki wyobrażeń względnych — 79. Wyobrażenia względne mogą bydź rzędu wyższego i niższego — go, Wyobrażenia dodatne i uiemne, uwagi nad niemi — i. Nie mamy potrzeby wyliczać wszyfikie gatunki wyobrażeń względnych.

ROZDZIAŁ V.

Wykład wiedzenia, (Bewusstseyn), ffosowny do zasad, któ-

re się w tóm dziele wyluszczyły Stronica go.

82. Co znaczy wiedzenie ( Bewufstseyn ), z jakich się części fkłada, i czy- te części należą do wyobrażeń. przednieyszych lub względnych?-— g3. Wiedzenie może bydź pośrzednie i bezpośrzednie— 84. Właściwie mówiąc nie może bydź w duszy Żadne wyobraże-

| nie, o którómby oha mniey lub więcey nie wiedziała — gPz | ie

ZAWARTYCH w CZĘSCI Ł.

jeft rozbiór myśli (analysis)? Uwaga ieft władzą umyfła, dó którey Żaden w szczególności gatunek wyobrażeń nie należy, lecz kióra wszyftkie wyobrażenia czyni iaśnieyszemi,

WOŻZDZĘRŁ - VI. Krótka wiadomość o władzy chcenia czyli o woli, ile wykład tey władzy należy do Logiki. Stron. 94. :

gó. Władza uczuć obudza w nas władzę chcenia czyli wolą.—

' 87. Chęć i chętka, niechęć i odraza, częfto biorą się za "rosę jednoznaczne, chociaż nie są takiemi. — $9. Nie zawsze bywa chęć, gdzie bywa chętka, ani zawsze bywa niechęć, gdzie odraza, — 89. Władza, którą ma człowiek, oparcia się swoiey chętce, lub zwy- ciężenia swey odrazy, wypływa z tego przymiota duszy, który nazywamy wolńością woli. — go. Pod iakim względem wykład

woli ludzkiey należy do Logiki? ROZDZIAŁ YVII.

Rzut oka na porządek, iakim rodzą się i nafiępnią po sobie nay= profisze działania umyfłu ludzkiego. Stron. 96. *

91. Potrzebną ieft rzeczą wiedzieć porządek, iakim objawiaią się w umyśle i naftępuią po sobie rozmaite rodzaie nayproftszych jego działań. — 92. Czucia rzeczywifte, obudzeiąc w nas władzę sądzenia, daią nam poięcie iftót zewnętrznych, iako też poięcie iftoty czuiącey czyli duszy naszey. — 93. 94. Porównywanie czuć naszych daie nam rozmaite wyobrażenia względne, i ten iedypy ieft śrzodek do otrzymania tych oftatnich wyobrażeń. _

ROZDZIAŁ VII. O początku wiadomości ludzkich i wyobrażeń uważanym Logi cznie. Stron. 99.

95. Pytanie o początku wiadomości ludzkich ftanowiło dotąd naywiększą trudność w Filozofii, i dało powód do licznych spo- rów między uczonymi. Może się ono uważać pod dwoiakim wzglę- dem: Metafizycznym i Logicznym. = 96. Pytanie to uważane pod względem logicznym może mieć znaczenie czworakie. — 07. — 100. Logicy w mniemaniach swoich o początku wiadomości ludz- kich, dzielą się na KEmpiryków i Racyonalifłów; iedni i drudzy w. wielu rzeczach mogliby się z sobą zgodzić, gdyby się (dobrze por rozumieli względem wiełorskiego znaczenia, w jakim uważać się może początek wiadomości ludzkich. — 101. Do zagadnienia pierwe' szego należy pytanie tyczące się wyobrażeń wrodzonych. W yobra*

Żeń wrodzonych Żadnych nie ma, lecz wrodzone są człowiekowi : | władze

WYRAZ RZECZY”

<vfadze umyffowe i prawa kieruiące ich użyciem. — ro2.'Co toe zamieć mamy o twierdzeniu Kanta względem rozróżnienia we wszel- kióm poznaniu: ludzkióćm, materyi od formy czyli pierwiaftków a pofłeriori i a pviori, empirycznych i czyfłych? — 103. Możńa twier- dzić, że niektóre z nayproftszych wyobrażeń naszych pochodzą z dwóch razem przyczyn , toieft, z działania przedmiotów na zmyfły, i z natury umyfła naszego; inne zaś przypiauią się w pewnym względzie cey tylko oftatniey przyczynie. Tu się oraz wyłusz- cza,co znaczy fłan bierny, a co czynny iakiegokolwiek iefteftwa, w szczególności zaś uwaga ta ftosuie się do duszy naszey czyli umyfłu.

ROZDZIAŁ IX.

Podział wyobrażeń na zmyfłowe i umyfłowe;, idko też władz poznawczych na niższe i wyższe. Stron. 108.

104. Co dało powod Filozofóm do dzielenia władz umyfłó- wych człowieka, na niższe i wyższe. Podział ten ściśle ieft połą: czony z podziałem wyobrażeń na zmyfłowe i umyfiowe. — I05. Któ- re'z wyobrażeń przednieyszych powinny się nazywać zmyfłowemi, a które umyfłowemi 2 — 106. Ten :sam podział ftosuie się do. wy: obrażeń względnych.

DZTAŁ"DRU.GE W któtym się mówi o władzach umysłu złożonych, o sposobie doskonalenia ich lub zachowania - w przyzwoitey rzezwości, i o ich nadużyciu.

ROZDZIAŁ 1 -

O władzach umyfłu złożonych w ogólności, w szczególności zaś o'władzy poznawania przedmiotów zewnętrznych. Stron. 112.

107. Co 'rozumieć mamy przez władze umyfła złożo- ne? —. 108. Umyfł nasz fkłada wyobrażenia albo podług, wzo- ru będącego w naturze, albo podług woli swoiey? —. 109—112. Co znaczy poznamie, i w. wielorakióm bierze się znaczeniu? — 113——117, Co znaczy poznanie przedmiotu zewnętrznego ,. i przez co się rozszerza? — 118. Nie mamy dokładnego poznania Żadnego przedmiotu zewnętrznego — 119. Co są Z czyli spo« sobności iesteftw materyalnych? — Tao. Co iest źreść czyli żfłność przedmiotu zewnętrznego, i czy może bydź poznaną? — 121. Co rozumieć mamy przez przymioty iestestw materyalnych odnośne i nieodnośne? — 122. Wyobrażenie: przedmiotów nieodnośne ciemne zawsze bydź musi —. 123. Chociaż wiedzieć nie możemy, iakiemi są,w sobie przedmioty iesteftw. nieodnośne s o. bytności. koję* g”

ię

ZAWARTYCH w CZĘSCI Ł.

kich przymiotów powinniśmy bydź przekonani — 1245 Przymioty iesteftw materyalnych nieodnośne nic podobnego nie maią czucióm naszym — 125. Tym ostatnim nie odpowiada Żadna rzeczywifieść 'w ieftestwach materyalnych, ale tylko poięcióm. Prawidło to iest „ważne — 126. Podział przymiotów iesteftw materyalnych dany przez Łokka. lak mamy udowodnić rzeczywifiość tego podziału -= j27. Jak nabywamy wyobrażenia iefteftw rozciągłych czyli mate- ryalnpych? Tu się okazuie, Że podług praw umyflu naszego powin- _miśmy przyznawać pewną rzeczywifiość odpowiadaiącą w jefite= ftwach, wyobrażeniu ich rozciągłości. — 128, Co znaczy to pyta. nie: Czy przedmiot iaki ieft w sobie iftotnie tak rozciągły, iak się bydź zdaie? — 129, — 131. Dowodzi się, że wyobrażenia nasze kształta ciał, ich działania, Źwiązku między ich cząfikami, nie są próżne rzeczywiftości. — 132, 133. Wyobrażenia mieysca czyli po łożenia przedmiotów zewnętrznych może bydź. dwoiakie: zmyfłowe czyli względne, i umyfłowe czyli bezwzględne. W yobrażeniu miey- sca, uważając ie "sposobem drugim, powinniśmy przyznawać rze» czywiltość odpowiednią. — 134. Uwzgi wynikaiące z poprzedzaią- cego rozbioru, a mianowicie, że wyobrażeniu nieprzenikliwości ciał odpowiada rzeczywiftość. — 135. Wyobrażenie ruchu ciał w pew* nych okolicznościach ma także rzeczywiftość odpowiednią. — 136. Co rozumieć mamy o wyobrażeniu spoczynku? — 137. Z jakich powoe dów między ciał przymiotami rzędu pierwszego umieścił Zocke licze bę, i pod iakim względem wyobrażeniu liczby może odpowiadać rzeczywifłość ? — 138. Ogólny wypadek uwag poprzedzaiących, a mianowicie, Że przez nie vsprawiedliwionym zofłał podział przy= miotów iefteftw materyalnych dany przez wspomnionego Filozofa — r39. Dla czego tu nie wykładamy tey własności ciał, która się na- zywa bezwładnością (inertia) ?— 140. Podział przymiotów iefteftw materyalnych na ftałe i przemiiaiące.

ROZDZIAŁ'II.

Rozbior wyobrażenia rozciągłości wateryalney ; czyli iestestw materyalnych uważanych pod tym. względem, ile są wozciągłemi, Stronica I41. : |

"141. Trzy iftotne własności fłanowiące treść wyobrażenia iefteftwa rozciągłego , ile rozciągłego. Czy odpowiada, i pod jakim wzglę- dem, rzeczywiftość wyobrażenia własności pierwszey 2 — 142. Do- wodzi się, Że nmiefkończona podzielność ciał przypuszczoną bydź nie może, ponieważ rozbieraiąc myślą wyobrażenie iakiegokolwiek ciała przyyśdź musimy do uznabia takich iego cząfiek, które są właściwie poiedyńczemi , toieft, nierozciągłemi — 143. 144. Odpo- wiąda się na zarzut tych, którzy mówią, Że niepodobna ieft po* iąć, ażęby z pierwiafików nierozciągłych. mogły się zj ie»

eiiwa

WTKAZ RZECZY

fteftwa rozciągłe — 145 Odległości niefkończenie małe; w których cząfiki, naydrobnieysze ciała względem siebie zoftaią , zmyflowie wyobrażone bydź nie mogą, itylko się myśłą poymuią — 146. Roz- biór poprzedzający wyświeca nam znaczenie drugiey ze trzech własności ftanowiących ifiność iefteftwa rozciągłego , mianowicie okazuie się, że wyobrażenie tey własności ieft tylko uiemne, a przeto nie mogące „mieć rzeczywiftości odpowiedniey — 147. Na czóm zależy różnica między pierwiafikami mechanicznemi mate- ryi, a duszą ludzką — 148. Okazuie się zacność i wyższość tey oftatniey nad pierwszemi — 149. Wycbrażenie źŹwiązku spóyni między mechanicznemi pierwiaftkami ciała, a tóm samećm wyobra- Żeniu ofłatniey ze trzech własności ftanowiących treść wyobra- Żenia iefteftwa rozciągłego, odpowiada rzeczywiftcść — 150. Gdy ciało iedno działa na drugie, wyobrażeniu tego działania iako też sposobności do działania, rzeczywifłość nie gdzieindziey odpowia- , dać może,tylko w pierwiaftkach mechanicznych materyi — 151. Ruch i mieysce czyli położenie są także własnościami rzeczywiftemi fa- mych tylko pierwiaftków materyi — 152. — 156, Z jakich wzglę- dów iefteftwóm złożonym daiemy pospolicie nazwifko iftót poie- dyńczych $

ROZDZIAŁ IIL

Wykład dwoiakiego /posobu, ttórym odpowiada rzeczywifłość rozmaitym wyobrażenióm naszym. Zaflosowanie tego wykładu do prawd poprzedniczo wyłuszczonych. Stronica. 16T.

T5y, 158. Okazuie się, że nie iednoftaynym (fposobem rze* czywiltość odpowiada wyobrażenióm naszym. Wyłoszczenie dwo- jakiego fposobu rzeczywiftości odpowiedniey właściwego i powo- dowego ieft bardzo ważne. Definicya pierwszego z nich i uspra- wiedliwienie oney — 159. só0. Przykłady takich wiadomości czy: li wyobrażeń , którym odpowiada rzeczywiftość /posobem powodo- wym, a ztych przykładów wywodzi się i usprawiedliwia definicya tego oftatniego sposobu. — 161. 162. Są takie fłosunki czyli po- łączenia wyobrażeńi naszych iefteftw rzeczywiftych , którym. rze- czywiftość odpowiada właściwie. — 163. Okazuie się przeciw po* wszechnemu mniemaniu teraźnieyszych Logików, że podział rzeczy na ifłoty i przymioty ma swoię zasadę w rzeczywiftości właściwey, toieft, Że ta rzeczywiftość nie w myśli tylko naszey, lecz i w so- bie samey ieft albo iftotą albo przymiotem. — 64. Uwagi ogólne wynikaiące z wykładu dwoiakiego sposobu rzeczywiftości odpowie- dniey — 163. Podział rzeczywiftości odpowiedniey na właściwą i pówodową ieft naturalny i koniecznie potrzebny. — 166, Co mamy sądzić o Antinomiiach czyfłego rozumu wymyślonych przez Kanta? — 167. Znaczenie ogólne rzeczywiftości, i dopełnienie iey pe

108.

ZAWARTYCH w CZĘSCI £

168. Chociaż poięcia nie mogą mieć tego ftopnia i rodzaiu iasności,

iaki maią czucia, gdy iednak są rozróŻnione, przydatnieysze są u- myflowi, aniżeli te oftatnie. — 169. Potrzebną ieft rzeczą, ażeby "w umyśle ludzkim czucia łączyły się ściśle z poięciami, i odnosiły się do rzeczy odpowiadaiących wyobrażenióm nas: n. a +2

ROZDZIAŁ IV.

Dalszy ciąg tey Samey materyi. Zaftosowanie uwag = dzaiących do wyobrażeń ksztaftu, nieprzenikliwości i bezwładności iee fieftw materyalnych. Stron. 188. |

170. Wyobrażeniu kształtu iefteftw materyalnych odpowiadać może rzeczywiftość sposobem tylko powodowym. — 171. Co ro» zumieć mamy o nieprzenikliwości ciał, uważając ie w całkowitym ich (kładzie? — 172. Nieprzenikliwość ciał fuży właściwie me» chanicznym ich pierwiaftkóm. W jak ścifłóm znaczeniu przymiot ten brać należy? — 173. Którym częścióm wyobrażenia naszego nieprzenikliwości odpowiada rzeczywiftość, i iakim sposobem? — 174. Co się rozumie przez bezwładność ciał (inertia)? Wyświecaią się dwa celnieysze znamiona różnicy między sposobem działania iftót duchownych, a materyalnych, pod względem ruchu lub spo- czynku tych eftatnich. — 195. Okazuie się, że ta różnica ieft wy- raźna i ftanowcza. = I76. W jak obszernóm znaczęniu bierzemy

iftoty duchowne? | ROZDZIAŁ: V. O rozróżnianiu ieftefiw materyalnych, Stron, 200.

177. Wszelkie iefteftwa rozróżniamy pod dwoiakim względem, toieft, albo pod względem różności, albo tosamości bytu, albo pod względem różnicy lub podobień/itwa, Okazuie się, że nie moglibyś- my ich rozróżniać pod względem drugim, ieślibyśmy wprzód nie rozróżnili pod pierwszym. — 178. Jakim sposobem rozróżniamy byt iefteftw materyalnych? — 179. Jakim sposobem poznaiemy ich to- samość? — 1go. Wyobrażeniu różności bytu iakichkolwiek bądź iftót, odpowiada rzeczywiftość sposobem właściwym. — 181. Nie inaczey rozróżniamy bytność iftót iakichkolwiek, tylko przez przy” mioty ich rzeczywifte. — 132. Wyobrażeniu tosamości bytu, innym sposobem rzeczywiftość odpowiadać nie może, tylko powodowym— 183. Wyraz fosamość nie zawsze się bierze w ścifłóm znaczeniu. — 184. Jakim Sposobem rozróżniamy iefteftwa materyalne pod wzglę* dem ich różnicy lub podobieńftwa? - - Ą

» ROZDZIAŁ VL o" ;, | Wykład imaginacyi, oraz niektórych wyobrażeń zasadzaiących Się na działaniach tey władzy. Stronica. 209. — Z) aa

185- 186. Zasadą imaginacyi ieft czułość wyobrażana, Co zna: I czy

WYK AZ RZECZY

ze iest próżne rzeczywistości odpowiedniey ; a mianowicie, źe 4 odpowiadać może wyobrażeniu tego warunku czastł» trwanmiem = 224. Zarzut przeciw twierdzeniy poprzedzaiącemu, jaki się uczynić może z uwagi na ciągłą zmia» ńę iefteftw materyalnych = 225. W odpowiedzi na ten zarzut do- wodzi się naprzód» że Żadne następftwo odmian, iakożkolwiek szybkie, dzielić się nie może bez końca 226- Dowodzi się, Że mimo -szybkość naftępstwa odmian, każda z nich poiedyńczo wzięe» £a może w sóbie zawierać dłuższe lub krótsze trwania — 227, Uwa: gi wynikaiące Z poprzedzaiącego rozbioru — 228, Wyłuszcza się t3 prawda, Że czas bytności iakieykolwiek rzeczy może bydź rzeczy

wistą własnością isżót nawet zewnętrznych. | ROZDZIAŁ [X. Uwagi ogólne nad władzą sądzenia, gdzie się oraz wykłada ż0, co nazywamy bytnością. Stronica 266. 229. Trzy części każdego sądu. W jakim względzie działanie to ieft złożone? —— 230. W każdym sądzie wyobrażenie bytności iftotnie zawierać się musi — 231, Co ieft wyobrażenie bytności szczegó» łowe, aco ogólne? — 232. Dla czego bierzemy częftokroć nietra« fnie wyobrażenie bytności ogólne, jakby za przymiot bytności szcze» gółowo wyobrażoney? — 233. W naturze nie znayduie się Żadna bytność ogólna — 234. Wyobrażenie bytności wzięte odłącznie czyli ogólnie, ieft wyobrażeniem względnóm — 235. To samo wyobrażenie względne może się uważać pod wielorakiemi wzglę« dami — 236. Wyłliczaią się sześć przednieyszych rodzaiów rzeczy, w których uważa się bytność iakby zawarta — 237. 238. Sądy takie , które zdają się bydź niezupełnemi, rozbiór ich na fwoie pierwiaftki == 239- Szczególność godna uwagi względem tych sądów 240. Jakie znaczenie mieć będą te sądy, kiedy w nich przy znawać się będzie pewney iftocie , nie teraznieysza bytność, lecz inny którykolwiek wzgląd bytności? — 241. Niektóre ztych wie- lorakich względów bytności mogą się razem łączyć w jednem są- dzeniu 242 244. Sądy takie, w których. się przyznaie pewne ich na swoie pierwiafiki 245. Ró-

iftocie pewny przymiót; rozbiór Źnica między temi sądami, a pierwszemi. = 246. Uwagi wynika»

iące 2 rozbioru. władzy: sądzenia. — 247. Wykład sądzenia tam nayprzyzwoiciey dopełni się, gdzie będzie rzecz o wpływie mowy ludzkiey ma rozwinienie i wydofkonalenie władz naszych umyfie=

wych, . a mz ROZDZIAŁ O źwiązku wyobrażeń zmyfłowych, i 0 sądach domyślnych, do których date powód ten źwiązek. Stron. 281. 248. Co rozumiemy przez źwiązek wyobrażeń zmyfłowych, 1 co

'24WSZ - rzeczy wiftoś który nazywamy

ZAWARTYCH w CZĘŚCI I.

to znaczy Źwiązek naturalny ?— 249. Co znaczy Źwiązek WYD» brażeń trafunkowy, i na iskich zasadza się prawach? — 250. Zwiąe zek wyobrażeń zmyfłowych zawsze daie powod do sądów domyśl- nych, wyłuszcza się znaczenie tych oftatnich, — 251. Jaki ieft póe Żytek Z sądów domyślnych? 252. Jakie są cechy, po których można rozróżnić sądy domyślne od sądów niezawodnie pewnych?— 253. Co są sądy nałogowe domyślne; okazuie się Że one nie są bynaymniey infynkiem. = 254. Dowodzi się bytność prawdziwego jnftynktu tak w ludziach, iako i źwierzętach, i wyłuszcza się iego znaczenie. = 255. lnftynkt dany ludzióm i źwierzętóm musi byd dziełem iftoty mądrey, która świat stworzyła. — 2 6. Dla czego jnftynkt naypotrzebnieyszy bywa tak ludziom iako i Źwierzętom w. naypierwszych chwilach ich życia? — 257. Dla czego więcey iego potrzeba źwierzętóm, niż ludzióm ? = 258. Sądy nasze o rozcią* w przedmiotów zewnętrznych, o ich położeniu, kształcie, wiel-

ości, liczbie i t. d. należą do rzędu sądów nałogowych domyśl- nych, kiedy o tych własnościach sądzimy z oka. =» 259 260. Kies dy domyfły nasze nałogowe są dla nas pożyteczne, a kiedy szko- dliwe? — 26r. Jakie są cechy, po których możnaby rozpoznać pewność lub niepewność sądów naszych domyślaych?

ROZDZIAŁ XI

O złudzeniach ł błędach zmyfłowych , które mogą bydz /pro- fiowane przez doświadczenie. Stronica 296. a

262. Naywiększa część złudzeń lub błędów zmyfłowych nie są czóm innćm; tylko domyfłami zwodniczemi. Okazuie się to naprzód na złudzeniach wzroku — 263. Na czem zależy Pierw- szeńftwo , które ma zmyfł dotykania przed innemi? — 264. Oma- mienia wzroku właściwie złudzewiami nazwać się mogą- lakie jeszcze inne błędy zmyfłowe należą do tego samego gatunku? — 265 —269. Wyliczaią się m s gatunki zładzeń lub błędów zmy- ftowych, które zależą na sądach domyślnych =- 270. Ogólne wyra- Żenie wfzyftkich przypadków, czyli gatunków złudzeń lub błędów zmyfłowych, które się wyłuszczyły — 271. Wszyftkie te rodzaie błędów zmyfłowych mie inaczey fproftowane bydź mogą, tylko przez doświadczenie. |

ROZDZIAŁ XIL O błędach Imaginacyi właściwie zwanych Stronica 304

272. Co rozumiemy właściwie przez blędy imaginacyi, i przez. co ie rozróżniamy od błędów zmyfłowych? — 273. Od czego zależy pierwszy gatunek błędów jmaginacyi, czyli marzenia fenne — 274. Drugi gatunek błędów imaginacyj, czyli marzenia pomieszanego” pmyfu — 275. Do blędów imaginacyi liczyć się zwykły fałszy:

we

WYKAZ RZECZT

we rachunki losów, lecz te oftatnie błędy równie dobrze umież. ścić się mogą w rzędzie błędów rozumowania. ,

ROZDZIAŁ XIN.

Myłtuszcza się ta prawda, że wiadomość nasza o iakichkolwiek ifiotach lub ich przymiotach , ieżeli się wnas obudza przez czu- cia rzeczywifłe, nie może podlegać zadnemu rodzaiawi błędów. Str: 309.

276: Ma. się dowodzić, że sądy nasze czułości rzeczywiftey o bytności iftót lub ich przymiotów, nie mogą podlegać tey nie« pewności, iakiey podlegaią sądy domyślne, które się iuż wyłusze czyły, albo należeć do rzędu złudzeń lub błędów, które z takich sądów wypływają. Dwoiaka korzyść wyniknie z tego wykładu. — 277. Co rozumiemy przez doświadczenie bezpośrzelmie, a co przez doswiadczenie pośrzednie, i czy sądy nasze o bytności iftót ze- wnętrznych i przymiotów ich rzeczywiftych mogą się sprawdzić przez doświadczenie pierwsze? — 278. Sądy nasze o odnośnych przymiotach iftót, materyalnych mogą się dla nas sprawdzić lub spro» ftować przez doświadczenie bezpośrzednie. — 279. Sądy nasze o bytności iftót zewnętrznych nie mogą bydź sprawdzone, lub spro- ftowane przez doświadczenie bezpośrzednie, — 2go. 281. Równie też sądy o nieodnośnych przymiotach iftót i o działaniu ich na zmyfły nasze, nie mogą się sprawdzić lub sproftować tym sposo- bem. — 282. W dwoiakim znaczeniu brać się może prawda i błąd, 283. Błąd nie inaczey się poznaie, tylko przez porównanie z praw- dą a niepewność przez porównanie z pewnością. — 2384. Sądy na- sze czułości rzeczywiftey, które mamy o bytności iftót zewnętrze nych i przymiotów ich nieodnośnych, podług praw umyfłu naszego ftawią się nam zawsze pod cechą niemylności. — 285. Zładzenie zamyfłowe, które nam każe odsyłać nasze własne czucia do iftót ze» wnętrznych, nie ieft z rzędu tych złudzeń zmyfłowych, których są treścią domyfły mogące się sprawdzić lub sproftować przez de- świadczenie. — 286. Jakim sposobem ludzie odkryć mogli to złu» dzenie. — 287. Okazuie się znowu, że sądy nasze czułości rze" czywiftey o bytności iftót zewnętrznych i przymiotów ich nieod- nośnych, nie mogą podlegać iakiemukolwiek bądź rodzaiowi błędów „lub złudzeń, a zatćm powinniśmy ie mieć za pewne i niewątpli+ We. — 288. Prawda poprzedzaiąca potwierdza się nową uwagą.

ROZDZIAŁ XIV. „, Cląg dalszy tey samey materyi, gdzie oraz wyłuscza się Śrzódło idealizmu i scepticyznu. 323, ,, 289—29T. Trzy celnieysze powody dały początek wątpliwoa ścióm sceptyków i niedorzecznym twierdzęnióm idealiftów; Zaz - ą a ty ;

ZAWARTYCH w CZĘŚCI 1.

tych pówodów dsie nam nowy dowód, Że sądy nasze o;bytności iftót zewnętrznych i przymiotów ich nieodnośnych nie powinny podlegać naymnieyszey wątpliwości; kiedy się 'w nas budzą przez czucia rzeczywifte — 292. Dalsze źrzódło idealizmu. — 293. Pe- wność pośrzednia innego ieft rodzaiu, aniżeli bezpośrzednia: obie jednak równie są niezawodne , ieśli się dowiodło, że wypływaią z praw przyrodzonych umyfłowi naszemu. = 294. Niedorzeczności wynikie z usiłowania ludzi uczonych, chcących wytłómaczyć przez oczywiftość bezpośrzednią to, co mogło bydź tylko przedmiotem pewności pośrzedniey. Tu się dowodzi ta prawda, Że ieślibyśmy mieli za pewne i prawdziwe sądy nasze o tych tylko rzeczach g które się poznać mogą sposobem bezpośrzednim, niktby z nas nie wiedział z pewnością i prawdziwie, nie tylko o Żadney rzeczy ze» wnętrzney, lecz ani własney swey iftocie. — 295. Pewność sądów naszych o bytności iftót sprawuiących 'w nas czucia rzeczywifte, 3 o bytności tey iftoty, w którey się te czucia zdayduią, nie mogła bydź wproft dowodzona, lecz tylko ubocznie. — 296. Treść zarzu- tu Sceptyka Angielfkiego Flume przeciw rzeczywiftości poznań ludze kich. — 297. 298. Daie się odpowiedź na ten zarzut, i wyświecae ią się błędne pomyfły, z których on wyniknął. — 299.—302. Wya świeca się ta prawda, Że zasada przyczynności (principium cat/ali= łaćisy ieft wypadkiem pewnego prawa przyrodzonego umyfłowi na» szemu, a przeto niemylną bydź musi.

ROZDZIAE XV o Uwaądze. Stronica 346.

303. Dla czego wielu Logików i Pfychologów , wykładaiąe władze umiyfłowe człowieka, nic nie mówią o Uwadze? Okazuie się ważność tey władzy — 2304. Co znaczy uwaga iako' działa= nie, i iako władza? — go5. Uwaga w zafłosowaniu swoióm Zo» wie się albo pofłrzeganiem ( observatio ), albo rozwagą (reflexio ), Władza ta ma ścifły związek z pamięcią. — 306, Nie możemy inaczey poznawać przedmiotów zewnętrznych, tylko za pomocą poftrzegania, Jakim sposobem oftatnie to działanie dziać się po- winno? — 307. Natura fama dała człowiekowi fkłonność do po» firzegania, chociaż ta oftatnia nie ieft równa u wszyftkich ludzi. lakie bydź mogą szczególne pobudki zniewalaiące człowieka do poftrzegania? — 308. Dowodzi się przykładami, że człowiek ćwie cząc władzę swoię poftrzegania, może mabydź z czasem niewy« mówney łatwości do iey działań: i oraz do pewnych działań me- chanicznych, którym pierwsze przewodniczą — 309. Łatwość rze-' czona do wykonywania pewnych działań mechanicznych może

'przyyśdź niekiedy do tego ftopnia, iż się nam zdawać będzie,

że dwaga w tym razie fłaie się niepotrzebną — gio. Ta fama ! łatwość

WYKAZ RZECZY

fatwość nabywaląca się przez wprawę, była powodem dla niee których filozofów do mylnego sądzenia, że pewne szeregi spraw mechanicznych, które z początku wykonywać się muszą za |po- śrzednictwem uwagi, ftaią się potóm koniecznemi, i zupełnie me- chanicznemi, toieft, dzieiącemi się bez Żadnego na nie wpływu poznania i woli = 31r1. Podział uwagi na czynną i bierną zdaie się mieć swą zasadę w samey naturze umyfłu naszego — 312. Nay» pierwiey w człowieku objawia się władza poftrzegania. Późniey nierównie zaczyna w nim rozwiiać się rozwagaj ieft ona spół- czesną z rozumowaniem i nayściśleyszy ma z niem Źwiązek — 313. Każdy człowiek potrzebuje mniey lub więcey rozwagi. Oka- zuie się wyższość tey władzy nad władzę poftrzegania — 314. Roz waga także dofkonalić się może przez wprawę i doświsdczenie, left ona dwoiaka; szybka i powolna; pierwsza w mniey właściwćm, druga w ścifłóm znaczeniu zowie się rozwagą. 'Ta oftatnia daleko większey ieft wagi niż pierwsza — 315. Człowiek, który nabył znaczney wprawy do poftrzegania, i do szybkiey rozwagi, mniey ieft sposobnym do rozwagi ściftey , i wzaiemnie, Naypożyteczniey- szą ieft rzeczą w cwiczeniach tych obu władz zachować równo- wagę. Gdy zaś dofkonała równowaga w tey mierze bydź nie może; daleko większą ważność przywiązać należy do ćwiczenia drugiey ztych władz, niż pierwszey.

ROZDZIAŁ XVI.

o Pamięci i o fposobąch zachowania iey luń wydojkonalenia. Stronica. 370.

316. Dełinicya pamięci w znaczeniu nayogónieyszćm. — 3217- Okazuie się potrzeba i ważność tey władzy. Podział pamięci na potoczną i naukową. =: 318. Wielka rozmaitość , iaka się wi. dzieć- daie między pamięcią ludzi iednych a drugich, nie tak za» leży od liczby wiadomości objętych pamięcią, isko raczey od ich gatuaku, Wyświecaią się przyczyny tey rozmaitości — 319. Zwią- zek wyobrażeń i porządny szyk wiadomości naszych ułatwia nam bardzo działania pamięci. Mianowicie, ieśli ten szyk ieft naturalny czyli tilozoficzny; zapewnić może dla tey władzy wsparcie - trwal- sze, aniżeli szyk trafunkowy. — 320. Trzy własności ftanowiące dofkonałą pamięć. Rzadko się to zdarza, ażeby one wszyftkie łą- czyć się mogły w jedney osobie. = 321. Różnica między pamięcią zasadzoną na Źwiązku trafaakowym wyobrażeń, a pamięcią syfte= matyczną, mianowicie co do ftosunków człowieka ze społecznością. 322. W wieku dziecinnym pamięć objawia się naprzód przez wielką sposobność do zatrzymania fłów,czyli wyrazów. Dzieci używaiące już dara mowy, pospolicie więcey umieią fiów, miż maią wyobra» Żeu. — 323. Ten niedoftatek równowagi między pamięcią fłów a

wyobra= "7

*

ZAWARTYCH w CZĘSCI I.

wyobrażeń, iaki się poftrzegać daie w wieku dziecinnym, nie sprze- ciwia się celowi, dla którego natura dała ludzióm władzę mowy; lecz owszem trafnieyszą do niego prowadzi ich drogą. — 324. Spo- Sob, iakim mamy poftępować z dziećmi, gdy ich uczymy ffów i rzeczy. - 325. Pamięć człowieka fłabieie na ftarość. Srzodki, ia- kieby mogły fkutecznie zapobiedz albo przynaymniey zaradzić temu wypadkowi. — 326 Skutki ćwiczenia pamięci, mianowicie w przed: miotach paukowych. Wyiaśniaią się przyczyny, dla których pierwe sze poftępy człowieka w jakieykolwiek umieiętności pospolicie by- waią trudne, a potóm przez Ćwiczenie nagły wzrofi wziąć mogą.— 327. Co znaczy pamięć sztuczna? Na iakićm ogólnem prawidle za- sadzają się sposoby ftanowiące pamięć tego gatunku — 328. Wy- nalazek pisma należy także do śrzodków sztuczney pamięci. Daie się rozbior przyczyn, dla których użycie pisma zawsze fkutecznie i niezawodnie odpowiada celowi swoiemu. — 329. Jakim sposobem użycie pisma zaradzać zwykło flabości pamięci naszey, a mianowi- cie, w jakich rzeczach pomoc tego Śrzodka ieft dla nas naybardziey potrzebna?

ROZDZIAŁ XVII,

O wpływie imaginacyi na sczęście lub niesczęście ludzi, tudzież o sposobach uniknienia nadużyć, iakim ona podlegać może. Stron. 396.

330. Przypomina się definicya imaginacyi właściwie zwaney. Wyświeca się dwoiąki rodzay czyli stopień tey władzy; niższy i wyższy — 331. Imaginacya wtenczas tylko może bydź pożyteczna ludzióm, kiedy się łączy z rozsądkiem i smakiem —. 332. Działa- nia imaginacyi nie mogą się ipaczey wykonywać, tylko za pomocą wielu władz innych umysłowych — 333. Imaginacya nie może bydź jednakowa u wszyftkich ludzi, lecz w każdym z nich musi mieć coś odmiennego. Nie ieft ona tylko darem samego przyrodzenia, lecz oraz wypadkiem doświadczenia i nałogów umysłowych — 334. Owocem imaginacyi są sztuki nadobne. ledne z nich działają tylko na samę tę władzę, drugie razem i na władzę czucia- Nay- szacownieysze dzieła sztuk są te, które obudzaią w ludziach, nie tylko niższy, leczi wyższy stopień imaginacyi — 335. Nie wszyft- kim sztukóm pięknym fławi imaginacya równie obszerne pole— 336. W sztukach pięknych okazuie się zbawienny wpływ imaginacyi, nie tylko ma obvczaie ludzkie, lecz i na oświecenie umyfłu — 337. lmaginacya mie tylko iest potrzebna w sztukech pięknych, lecz zgoła we wszelkich innych kunsztach i wynalazkach — 338. Na- czóm zależy różnica między sztukami pięknemi a mechanicznemi — 339. Okazuie się wpływ imaginacyi na poftęp umieiętności fizycz- nych — 340. Imaginacyva może także wpływać na charakter ludzi- na ich cnotę — 341. Wskszuie się praktyczne prawidło, za pomo

cą

rm"

WYRAZ RZECZT i cą którego thoże człowiek pomnożyć w sobie ezulość serca i pó. budki do choty -ć 342, 343. Dowodzi się, Że zatapianie się namięt. he w romemsach i traiedyach, nie tylko nie przyczynia się do ule- pszenia charakteru moralnego w ludziach, ale nadto skazić go mo- Że — 344. 315. imaginacya zbyt wybuiała może wprawić czło. wieka w rozpacz lub melancholią. Jakie mogą bydź śrżodki zapoe bieżenia tym nieszczęśliwym fkutkóm. — 346. 347: Imaginacya zbyt wygórowana może także zrządzić człowiekowi prawdziwe po- mieszanie umyfła czyli szaleńftwo. = 348. Sposoby uniknienja tey choroby umyRowey lub zapobieżenia oney. |

9939909G0000009000GG0GGGG0G009G3909900G6GG039GG0GG

*

WYKŁAD.

h PRZYRODZONYCH MYŚLENIA PRAWIDEŁ

U CZYLI

LOGIKA TEORYCZNA i PRAKTY- CZNA.

an "SSE "0 0 2202 pm

I. Ja yraz Logika pochodzący z greckiego (*) w po- wszechnćm rozumieniu. znaczy fztukę dobrego myślenia. Nim damy umieiętną czyli, iak zwykło fię mówić, fcyen- tyficzną definicyą Logiki, kładziemy naprzód pofpolite iey znaczenie, iako bynaymniey nie odftępuiące od prawdy, ani w czemkolwiek obce przedmiotowi tey nauki, którą wykładać mamy. Jako we wfzyfłkich innych umieiętno— ściach, których celem ieft pewne działanie, ludzie dobrze lub źle poftępować mogą, trafnie lub mylnie; tak to famo dzieie fię w myśleniu, które ieft działaniem dufzy. Tak więc, iako fię przepifuią prawidła Muzyki, Malarftwa, Ryfunków, Wymowy, Poezyi i t. d., których żbiór fkła-

' da fztukę każdey z rzeczonych nauk; tak też e.

| 1 ię

(*) Logika pochodzi z wyrazu Greckiego logos, który w języku naszym znaczy mowa, słowo. Przekonamy się w ciągu tego dzieła, że Człowiek wten- czas nawet, kiedy fam w fobie myśli i rozumuie, M inaczey to czyni, tyl- ko za pomocą pewnych znaków mównych Czyli yrazów. O tey prawdzie dawno wiedzieli Filozofowie, i dla tego fztuka myślenia była od nich nazwa= a ars Logica, iakoby fztuka trafnego użycia wyrazów w celu porządnego my-

na. :

X >X fię pewne prawidła myślenia, których żbiór nazywamy Logiką. ;

Rozumiemy iefzcze przez ten wyraz, fpofobność czyli

wprawę-do porządnego myślenia, bądź ią wzięliśmy 2 da- ru natury, a rozwineliśmy przez doświadczenie, bądź wy- czerpnęliśmy z pomienionych myślenia prawideł; oto ief drugie znaczenie wyrazu /.ogika.

Częfto też mówimy, Że ten człowiek ma złą Logikę: tu fię zatćm okazuie trzecie znaczenie tego wyrazu, bo w tóm zdarzeniu nie co innego nim oznaczyć chcemy, tyl- ko właściwy każdemu człowiekowi fpofob mysłenia, czy- to zły czy dobry, trafny lub mylny. . Oto ieft troiakie znaczenie wyrazu Logika; my za$ w nauce nafzey pod względem pierwfzego tylko znaczenia uważać go będziemy.

Il. Lecz gdy Logika wzięta w tćm znaczeniu ieft fztu- ką dobrego myślenia, każda zaś fztuka uważana pod wzglę- dem naukowym, iakośmy to widzieli, ieft źbiorem pewnych prawideł; naprzód więc fławi fię nam to pytanie: Czy myśl ludzka podlegać może pewnym prawidłóm? Jeżeli za$ podlega, iakiego fą gatunku te prawidła, toiefł, czy one zafadzaią fię na przyrodzeniu ludzkiego umysłu, czy też mogą bydź dowolnie wymyślonemi od ludzi? Łatwo fię poymuie, że zagadnienie to rozwiązać należy na famym wfłępie nauki nafzey, i Że inaczey cała nafza praca na ten przedmiot fożona, mogłaby dla nas bydź nieużyteczną.

Zebyśmy odpowiedzieli na wfpomnione dopiero pyta- nie, dofyć ieft zafłanowić fię nad tem, że wfzyfcy ludzie

*wmaią wyobrażenie prawdy i błędu, dobrego i złego fpo- fobu myślenia. Są takie przypadki, w których pofpolity nawet Człowiek z pewnością ieft przekonanym, że -kto inny dobrze albo źle ofądził, prawdziwie ałbo błędnie po- myślił, a nawet odkrywa on z czafem pomyłki fwego wła- snego fądzenia. Wfzyfcy zaś ludzie iakąś przyrodzoną fkton- rośćią pociągani fą mniey lub więcey do poznania prawdy, a umikania błędu, lubo nie wfzyfcy zawfze i równie fku- tecznie doftępuią tego zamiaru. Ztąd fię pokazuie nieza- wodnie, że myśl łudzka może, owfzem powinna mieć fwo- ie prawidła. Bo cóż, w rzeczy famey to p" kiedy,

MOWI

X 3%

mówimy: ten człowiek pomyślił dobrze czyki prawdziwie; a ten źle czyli fałfzywie, ieżeli nie to, że ten człowiek

pomyślił tak, iak był powinien, a ten drugi nie pomyślił tak, iak był powinien, albo, co iedno znaczy, Że pierwfzy zachował prawidła myślenia, a drugi ich nie zachował? Wfzakże powinność bez prawidła poiąć fię nie może; wy- raz albowiem prawidło wzięty ogólnie, nie co innego zna- czy, tylko pewny przepis czyli pewną fkazówkę, iakim z wielu różnych [pofobów rzecz iaka dziać fię powinna. O- to iuż więc rozwiązana ieft pierwfza część pytania, toieft: dowiedzionćm zoftało, że myśl może, owfzem powinna pod- legać pewnym prawidłóm.

III. Idzie teraz o to, czy prawidła dobrego myślenia wypływają z natury umyfłu nafzego, czy też mogą bydź dowolnie wymyślonemi od łudzi? Tak fądzę, że fię nikt nie znaydzie, któryby utrzymywał, Że prawidła dobrego myślenia dowolne bydź mogą. Jako nie zaprzeczona ieft prawda, że wfzyftkie przepify fztuk i nauk iakichkolwiek wzięły początek od famego przyrodzenia rzeczy, i tyle tyl-- ko fą trafne, ile fą wyrażeniem tego, czego nas uczy fa- ma natura; tak to famo rozumieć należy: o prawidłach fztu- ki naypierwfzey, która fprawiedliwie nazwać fię może za- fadą wfzelkieh innych nauk i umieiętności, toieft, fztuki myślenia. Dla tey właśnie przyczyny, ieśli kte powiedział zdanie prawdziwe, trafny uczynił wniofek, mówimy o nim pofpolicie, że naturalnie pomyślił, naturalnie. wniofkował ; iako też przeciwnie myśli i wniofki niezgodne z prawdą na- zywamy nienaturalnemi. Widzimy przeto, że myflić dobrze, wiyślić prawdziwie, myślić naturalnie, biorą fię za wyrazy iednoznaczne. Wfzakże każdy fię na to zgodzi, że nim zjawiły fię na świat pierwfze przepify myślenia, ogłofzone bądź fłowy, bądź pifmem; łudzie iuż myślili, a w myśle- niu rozeznawałi prawdę od błędu, i proftowałi tak cudze, jako też i fwoie właśne zdania. Kiedy zaś to trafnie czy nili, nie mogli mieć wówczas innych na to prawideł tyl-

ko te, ktre były przyrodzone ich umyfłowi. Dzieci za- - czynalące uży wać rozumy nie znaią iefzcze, eo to ieft luo—

.««

gika, nikt ich nie uczył prawideł myślenia, a 'pmaD : = L :

>

4X

ślą i rozumuią, częfłokroć nawet dobrze. Za czyićmże przewodnićłwem to czynią? Mówimy pofpolicie, Że to czy- nią za przewodnićłwem natury; znaczy to w innych wy- razach, że famo przyrodzenie ich umyfłu podaie im pe-

wne prawidła myślenia, które im przewodniczą w rozezna--

waniu prawdy od fałfzu. 'Tak więc dowiodło fię, że pra- widia dobrego myślenia nie mogą bydź dowolne, łecz po- winny wypływać z natury umyfłu ludz iego,

IV. Skorośmy fię przekonali o prawdzie dopiero wy- łufzczoney; łatwo fię zgodzimy i na tę drugą, toieft, że te prawidła mufzą bydź ftałe i nieodmienne. Powifzechnie zwykło fię mówić, że prawda iefłt iedna i żąwfze ta fama. Cóż innego przez to rozumieć mamy, ieśli nie to, że pra- widła umyfłu wfkazuiące nam prawdę, fą ftałe i nieod- mienne? Wfzakże ieżeli uważać będziemy prawdę w za- ftofowaniu oney do rozmaitych przedmiotów , będzie ona liczna i wieloraka; albo raczey będziemy mieli liczbę prawd niefkończoną prawie, iak niefkończona bydź muń liczba iwierdzeń prawdziwych, różnych od fiebie w znaczeniu. To iednak niewątpliwa, że ieśli pewna myśl, pewne twier- dzenie raz było prawdziwóm, wiecznie takićm bydź mufi: znaczy to, że prawidło umyfłu wfkazuiące prawdę w tem twierdzeniu nie odmienia fię nigdy, i dla tego w którym- kołwiek czafie odniefiemy to twierdzenie do fwoiego prawi-

"dła, zawfze ono okaże fię prawdziwćm.

-". V. Z tego, cośmy dopiero wyłufzczyli, toieft, że pra-. widła dobrego myślenia fą wieczne, fłałe i nieodmienne, wynika ten wniofek, że błędy nieporządnego myślenia mu- fzą bydź odmienne i niefłałe. Gdy bowiem błąd, iak wi- dzieliśmy, iefł zboczeniem od prawideł myślenia (III.), to zaś, co zbacza od fwego prawidła, wielorakim fpofobem dziać fię może, więc biędy ludzkie nie moga bydź ftałe, bo niepodlegaią żadnemu prawidłu. I dla tego, co raz do- brze byle zgłębionóm i uznanćm za prawdę, wiecznie u- chodzi za takie; błędy zaś ludzkie i uroienia naftępną ko- lcią ukazuią fię na iaw i nikną. Tę właśnie prawdę wy- raża fławny mowca i Filozof Rzymfki Cycero, gdy mówi: opinionum commenita dies delet, nature vero judicia con-

kśżk - £ firmat,

w

=

050 firmat. Czas gładzi wymysły mniemań, a potwierdza S4-

dy przyrodzenia. VI. Prawidła dobrego myślenia nie tylko fą fłałe i

nieodmienne co do czafu, lecz iako oparte na fpólnem przy=

rodzenin umyfłu ludzkiego, mufzą bydź iedne, i te fame.

u wfzyftkich ludzi. Jakożkolwiek twierdzenie to zdaie fię na pozor dziwne i przeciwne temu, co zwykliśmy poftrze-

gać w ludziach, gdy widzimy w nich tak rozmaity fpofob myślenia, i gdy częftokroć o tey famey rzeczy inaczey fą-

dzi ieden aniżeli drugi; zdaie się iednak, że to twierdze-

nie udowodnić się może naftępuiącemi uwagami, i pogo- dźić się z pozorną fprzecznością, którą przeciw nieniu ftawi doświadóŻenie. Bytność pewnych prawideł myślenia fpół-- nych wfzyftkim ludzióm dowodzi się ztąd, Że ludzie udzie- laiąc fobie wzaiemnie myśli i wyobrażeń, częftokroć zga- dzaią się na iedno, co nie może bydź inaczey, tylko za pomocą tych prawideł myślenia, które dla nich są współ-- ne. Kiedy się zaś nie zgadzaią, rodzi się ztąd fprzeczka, a ta, ieśli ieft rządzona duchem rozfądku i umiarkowania, do tego źmierza celu, ażeby ieden drugiego mocą rozumo- wania przekonał 6 prawdzie, i fproftował iego zdanie, gdy fwoie ma za lepfze i prawdziwe. Lecz ieśli przypuścimy, że prawidła prawdy, które nam podaie natura nafzego u- mylłu, nie fą iednoftiayne u wfzyfłkich ludzi, lecz w ka- żdym odmienne i ofobne; więc tóm famćm przypuścić na- leży, że wfzelka fprzeczka, choćby nayrozsądnieysza i u- miarkowana, byłaby zgoła niepożyteczna; co albowiem by- łoby prawdą dla ofoby iedney, ftofownie do iey myślenia prawideł, byłoby fałfzem dla drugiey, maiącey odmienne prawidła, ani byłoby wówczas fpólnego sędziego do uzna— nia prawdy lub fałfzu. W takićm przypufzczeniu na cóż- by się zdały wfzelkie pifma maiące za cel o$wiecenie lu= dzi i przekonanie ich o prawdzie, gdy każdy z nich, rzą- dząc się właściwemi fobie myślenia prawidiami, nie byiby w fłanie ocenienia tego, ani nawet poięcia, co drugi my- śli-— Uznayn'y więc, że przypufzczenie to utrzymać się nie noże, a zaićm prawdziwe bydź musi przeciwne icmu twier- dzenie, toiefi: że prawidła myślenia, które nam podaie natura

Pó

X 6X

matura nafzego umysłu, mufzą bydź te fame i iedne w wfzyftkich ludzi. | |

- NII. Wytłumaczmyż teraz, czćm się to dzieie, że, gdy: prawidła myślenia, które nam podaie natura umysłu na- szego, powinny bydź iedne i te same u wszyftkich łudzi, sposób ich iednak myślenia tak bywa różny i odmienny? Nie skądinąd pochodzić to musi, tyłko ztąd, Że nie wszys- cy równie radzić fię umieią tych przyrodzonych myślenia prawideł, nie wszyscy ie równie znaią, czyli, co iedno zna- czy, nie u wszystkich są ońe z równą iasnością rozwinię- te w umyśle, Wfzakże nie zaprzeczymy temu, iż nieraz to się zdarza, że człowiek ieden przekona drugiego o praw- dzie, i fprofłuie mylne iego zdanie. Cóż się” wtenczas dzieje? czy w tym drugim człowieku odmieniło się w o- wey chwili przyrodzone myślenia prawidło? Ale się iuż dowiodło, że takie twierdzenie byłoby niedorzeeznćm (IV). Powiedźmy raczey, Że ten człowiek objaśniony cudzemi uwagami, lepiey poznał przyrodzone umylłu fwoiego pra- widio, i zafłofował do tego prawidła zdanie fwoie, które się wprzód z nićm nie zgadzało. To zaś prawidło mu- siała bydź iednofłayne w umyśle pierwfzego iak i drugiego człowieka, chociaż ten oftatni iaśniey ie w fobie poznawał, aniżełi tamten, ponieważ w końicu obądwa uznali iednę, i tę famę prawdę. Ztąd się pokazuie, że tey rozmaitości zdan i fpofobów myślenia, która się daie widzieć między, ludźmi, nie to bynaymniey iest przyczyną, żeby przyro- dzone prawidła umylłu ludzkiego miały bydź w każdym człowieką odmienne i różne, lecz to, że rozmaity bywa, w rozmaitych ofobach, ftopień iafności, z którą poznaią w fobie rzeczone prawidła, a zatóćm nie zawfze dokładnie w myśleniu fwoićm fłofuią się do nich. Nie zaprzeczamy . wprawdzie temu, że mogą bydź w ludziach, owszem i częfło się zdarzaią faifzywe myśłenia prawidła, które tóm famóm różne bydź mufzą od prawideł wfzyftkich innych lądzi, łecz owe prawidła nie fą im wfkazane od natury ich umyfłu, be inaczey byłaby ona nauczyciełką błędu, eo od rzeczy ieft twierdzić „IIL.); ale to fą prawidła, któ- re człowiek utworzył fobie mylnie przez to famo, że nie-

zgodnie

X 7X

zgodnie z przyródzonemi prawidłami. Są to prawidła, któ rych on nabył ałbo z nałogu fądzenia o rzeczach tkwapli- wie i powierzchownie, albo z przefądów i zdań cudzych. Już zaś, ponieważ okazalismy, że błędy ludzkie nieftałe, odmienne i rozmaite bydź mufzą (V); więc to wfzyfiko, eo odmiennego widzimy w ludziach co do fpofobu ich my= śłenia, błędom ich raczey przypifać należy, aniżeli przyro= dzonym umysłu ludzkiego prawidłóm. z (2.2) VIII. Gdysmy dowiedli, że myśl ludzka może i po< winna podłegać pewnym prawidłom, że prawidła dobrego myślenia wypływaią z natury umyfłu nafzego, że fą fłate i nieodmienne w każdym czasie, iedne i te fame u wfżyfł=" kich ludzi, i gdy iuż wiemy, że myślić dobrze, ieft to. fa= mo, co myślić prawdziwie, czyli bydź wolnym od błędu; nafza przeto definicya Logiki będzie taka: łuogika iefż nau= ka wyktadaiąca przyrodzone człowiekowi myślenia prawie dła, które nim kierować powiuny w dochodzeniu prawdy i rozeznaniu iey od błędu. Że zaś człowiekowi żyiącemu w towarzyftwie podobnych mu iefteftw nie wieleby się przydało rozeznawać prawdę od błędu, ieśliby oraz nie= umiał wyłufzczyć iey: drugim i dadź o niey przekonania , ponieważ wiadomości ludzkie mie inaczey przyiśdź mogą do znacznego ftopnia, tylko przez wzaiemne udzielanie my< Śli i wyobrażeń, więc do wyrazów fkładaiących rzeczoną defimicyą Logiki przydadź należy nafłępuiące: i porządne= go wyłuszczania drugim prawd rozmaitych. (*)

IX. Wyobrażenie Logiki uważaney, ile nauka, któ= re$my mieli dopiero, ułatwia nam poięcie różnicy między Logiką przyredzoną (Liogica naturalisy, a Logiką sztuczną Logica artificialis), be tak dzielą Filozofowie fztukę my=

(*) Jeśli o to tylko idzie, ażeby wyrazić iasno kaźdą myśl poiedyńczo wzięti, podadź w tey mierze prawidła nałeży do grammatyki, która nawet (mie zwykła w to wchodzić, czy myśli maiące się wyrażać prawdziwe są lub fałszywe. Lecz ieśli chcemy porządnie wyłożyć pewny szereg prawd maią* cych z sobą związek, i stanowiących iednę całość, która się zowie układem czyli systematem, natenczas Logika powinna wfkazać przyzwoity porządek, iakim te prawdy: wykładać się maią, ażeby iedne drugim udzielały światła 3 pewności. Wszakże zawsze Metodologia łączyła się z Logiką, i była uw na za część tey Ostatnicy. ;

=

X8%X

ślenia. Pierwfza nie ieft czóm innćm, tylko dobrem uży-- , fiem przyrodzonych myślenia prawideł w rozmaitych oko- * licznościach; druga wykłada te fame prawidła, i pokazuie, czem fą one w fobie famych, biorąc ie ogólnie, bez za- ftofowania do fzczególnych przypadków. Człowiek, któ- ry prócz Logiki przyrodzoney , inney nie posiada, tyle tyl-- ko poznaie przyrodzone myślenia prawidła, że się niemi daie kierować, myśląc o iakieykolwiek bądź „rzeczy ; lecz czem fą w fobie famych te prawidła, biorąc ie bez zafło— fowania, i pod względem ogólnym, wiedzieć tego nie mo- Że. Jeśli się go zapytamy, iak w tem lub innćm zdarze- niu fądzić o rzeczach należy ; częftokroć nam trafnie odpo- wie. Lecz gdy iego pytać się będziemy o przyczynę, dla czego tak a nie inaczey w tym przypadku myślić powin- niśmy; nayczęściey nie potrafi nam _wytłómaczyć się Z te— go. Częfłokroć nawet nie zrozumie nafzego pytania, al-- bo się nad nićm zadziwi. Tak właśnie, iak człowiek bez nauki, który mówi oyczyfłym ięzykiem z famego używa- nia, nie wie, co to ieft Słowo, Imie, Zaimek i t. d., iaka ieft zgoda przymiotnika z rzeczownikiem, pierwszego przy- padku ze fłowem, a iednak częfto w mówieniu zachowuie prawidła grammatyki, których nie zna w sobie samych. Ale człowiek posiadaiący łogikę sztuczną, nie tylko po- winien dobrze używać przyrodzonych myślenia prawideł , lecz nadto, iak iuż mówiliśmy , powinien ie znać same w sobie. Nie dosyć ieft iemu wiedzieć, iak w każdey okoli- czności myślić należy; lecz nadto powinien dadź przyczy- nę, dla czego tak a nie inaczey myśleć należy , toieft, powinien wyrazić pewną ogólną prawdę, i wfkazać iey zaftosowanie do fzczególnego przypadku. Słowem, Logi- ka przyrodzona , iak mówią Filozofowie, czuć się tylko daie, Logika zaś fztuczna wykładać się powinna. Pierw- sza ieft nakształt inftynktu, który rządzi człowiekiem my- ślącym mimo iego wiedzy, druga ieft nauką. Pierwsza ieft udziałem „wfzyftkich ludzi, nawet profłaczków i dzie- ci, druga może bydź tylko nabytkiem tych, którzy się tey

nauce podwięcnią, X. Mo-

03

X. Możnaby się tu zapytać, czy pożyteczną iest ludziom;. wykładać przyrodzone myślenia prawidła, gdy. częstokroć.; dobrze ich uży waią bez tego wykładu? albo, co iedno znaczy, czy pożyteczna iest ludziom Logika fztuczna, gdy każdy z nich. ma logikę przyrodzoną? Ale czynić takie pytanie, na iednoby . wychodziło, iak gdyby fię kto pytał: czy pożyteczną iefiłudziom, _ wykładać prawa Mechaniki, gdy dobrze uważa Kondyłlak, że ludzie pierweysbyli Mechanikami, nim pomyślili o Mecha-, nice. Czy pożyteczny iest wykład fztuki Krafomómczey, Rymotwórczey, Grammatyki, Muzyki, Malarftwa, Archi-, tektury i t. d. gdy wiadomo iefł, że pierwey ludzie byli mo, wcami, aniżeli zaczęto pifać -o prawidłach Wymowy; pier-_ wey byli poctami,. aniżeli się zjawiła fztuka rymotwórcza; . pierwey używali: języka i rozumieli fię nawzaiem, aniżeli, poznano Grammatykę. Toż mówić oinnych fztukach. Zda=, ie fię, iż nikl nie zaprzeczy temu, iak wielkie pożytki wyni-, kły dla fpołeczności z odkryciai wydoskonalenia fztuk dopie-. ro wfpomnionych: a:zacóżbyśmy: fadzió mieli, że fama fztu= ka myślenia, która; będąc nayogólnieyfzą w. zafłofowaniu, '_fwoićm, powinnaby przewodniczyć wfzeikim innym. fztukom, i umieiętnościom , nie ieft pożyteczną? MKtoż nie. widzi róż-, nicy między cziowiekićm, który z natury tylko ieft mowcą, albo poetą , malarzćm: lub muzykiem, ą tym, który, te przy- rodzenia dary wykfztałcił przez, fztukę? Lecz zacóżbyśmy: tey famey uwagi zaftofować: nie mieli i,do fzłuki myślenia ?

- Brócz: tego; ieżeli Logika. przyrądzona dofłateczną ieft, ludziom przewodniczką w zaradzeniu, pierwfzym Życia po-. ' trzebom iw: rzeczah podpadaiących pod zmysiy; to.się.dzie-, ie dla tego ,. że tu (amo, dofwiadczenie prostuie ich pomyfki, kiedy fię im zdarzy: nietrafnie pomyślić. Tężeli ona mogła, ich doprowadzić do pożytecznych, niektórych wynalazków. bez pomocy Logiki fztuczney „ zaifłe wynalazki te. nie iane. były, tylko takie, których! rzeczywifłość- i, pożytek, udowod-, nione: bydź, mogły dziełem rąk ludzkich. Lecz w tych, umieiętnościach, gdzie wyiaśnienie prawdy Zależy na fa-. mem rozumowaniu,igdzie błędów nietrafnego pomyślenia fproftować nie można doświadczeniem; w tych naukach od- łączonych (disciplimae abfiracte ), których ieft celem wy-

a do-

A ro

dóbycie Ż natury nafzego umysłu pewnych prawd ogólnych tak ważnych dla rodu ludzkiego, 1akiemi zp. trudni fię Pra— wodawftwo, Polityka, Filozofiia teoryczna i morałna, iak- że fię można obeyśdź bez Logiki fztuczney ? lak fię obeyśdź mo- Żna bez gruntowney znaiomości prawideł myślenia w ta- kich przedmiotach, w których przekonanie o. prawdzie i ca- ła moc dowodów zależy iedynie na porządnćm myśleniu ? Ludzie uczeni, którzy fię poświęcaią zgłębianiu umieiętno- "ści, o których dopiero namieniliśmy , różnią fię między fo- bą w zdaniach fwoich tyczących fię ich przedmiotu, i ta różność zdań *w niektórych punktach bardzo ważnych ieft zadziwiaiąca. Ieżeli zaś zgadzaią fię na niektóre ogólne twierdzenia, te w znaczney części nie dofyć trafnie i do- kładnie zgłębione bydż mufzą, gdy nie można ich bezpiecz- nie ftofować do wfzelkich fczególnych przypadków. Do- wodzi fię ztąd, że umieiętności wfpomnione nie dofzły iesz- cze do tego krefu dofkonałości, iakiego żądamy, i do ia- kiego zmierzaią ufłowania filozofów. A iakże one wydo- fkonalić fię mogą, iesli wprzód gruntownie poznaną i wy-. dofkonaloną nie dędzie ta nauka, która ieft pierwsza z po- rządku, i która im powinna przewodniczyć, toieft, fztuka myślenia ? ł *

Wrefzcie, iako każdey inney nauki, tak i Logiki uży- teczność nie tyle załeży od ważności iey przedmiotu, ile od fpofobu, iakim ten przedmiot zgłębiony bywa i wyłu- fczony. Iesliby fię zjawiła na świat Logika prawdziwa i óraz dokładna, czyli taka, któraby trafnie wykładała przy— rodzone człowiekowi myślenia prawidła, i tyle ich w fobie zawierała, ile potrzeba, aby ich układ mógł nam dadź do- ftateczne światło do porządnego postępowania we wfzyftkich gałęziach wiadomości łudzkich; iuż to z poprzedzających ńtwag wypada, że dzieło takie nie tylke byłoby użyteczne, ale nadto przekonaćby mufiało o fwey użyteczności wizyft- / kich ludzi myślących, i bydź uważanóćm wiecznie za wzo- TOowe, kę

aussi. Q9 © 0 90 zma

r Q-

LOGIKA DZIAŁ PIERWSZY.

o Władzach umysłu ludzkiego niezłożo- nych, czyli tych, które się objawiaią przez nayprostsze iego działania.

ROZDZIAŁ L

Ogólne wyobrażenie władz duszy i władz umysłowych człowieka, iako też praw, któremi się one rządzą.

1. AD. tym człowieku, który dobrze i porządnie myśli,

zwykliśmy mówić, że dobrze używa władz swoiego umy-

słu; prawidia zatćm dobrego mysłenia te same są, co 1

prawidła dobrego użycia władz umysłowych, a ztąd wy—

pada, że chcąc poznać i wytłómaczyć te prawidła, po-

rowne wprzód wiedzieć, co znaczą władze umysłu ludz- ego.

2. Władza ( facultas ) w ogólnem znaczeniu fwoićm nie co innego ieft, tylko fpofobność iakiegokolwiek iefteftwa do wykonywania działań pewnego gatunku. Tak mówi- my, że ten człowiek ma władzę ięzyka fwoiego, rąk fwo- 'ich, nóg, i t. d, co znaczy, że ma fpofobność używania tych części ciała podlug potrzeby. Mówimy znowu, że ptak ma wfa- dzę łatania, co znaczy, Że ptak może latać, czyli, że ieft fpo- 'fobny do latania. Ale także mówimy, że każde wierzę ma władzę czucia, znaczy to, że ma fpofobność do przy- ięcia wrażeń od przedmiotów na nie działających, zkąd fię pokaznie, że wyraz władza nie tylko znaczy fpofobność iefteftwa do wykonania pewnych działań, łecz,oraz do przyy- mowania działań czyli fkutków od drugiego pode

2* 9. 0=

ę1 : ; ie

" 8. Człowiek nie tylko wykonywać może rozmaite dzia- łania zewnętrzne, "czyli*takies które pódpadaią pod zmyfły, i które fię inaczey wykonać nie mogą, tylko przeż widoczne porufzenie członków ciała, lecz i wewnętrzne, których wi- dzieć nie możemy, a w rzędzie tych ofłatnich liczy fię my- ślenie. Miarowiciće zaś myślić: ieftto poznawać rozmaite rzeczy, wyobrażać ie fobie i o nich sądzić. Słowem, myślić, ieftto wykonywać takie działanie wewnętrzne, w którem zawierać fię. muf iftotnie pewne wiedżenie, a które iednak . nie ieft żadhem fkłonieńiem woli (*), w teń czas bowiem, kiedy. pozuiaię, wyobrażam; fądzę; o tćm przynaymniey wiedzieć mufzę, że poznaję, wyobrażam, fądzę. Spofob- ność zatem, którą ma człowiek do wykonywania tych działań „wewnętrznych, nazywa fię władzą myślenia, inaczey wła- "dzą poznawania w obfzernieyfżem wziętą znaczeniu;' albe nakoniec krócey umyfićm (mens, facultas cognoscitiva, "intellectus sensu latiori ) famo zaś wykonywanie ich nazy— fię myśleniem albo poznawaniem. (**) | | Oftrzedz:

, (*) Ponieważ:wola czyli władza chcenia ściśle fię łączy z władzą myślenia,

- „wie możemy, albowiem chcieć iakieykolwiek rzeczy, © któreybyśmy zgoła nie my- _,Ślili; ztąd wypada, że w czynach nafzey woli, toieft, %w fkłonieniu się iey do czegokolwiek zdaić Się zawierać także pewie wiedzenie, i dla tego, mówiąc tu

o działaniach wewnętrznych, które na eżą do władzy myślenia, przydałem te fło— wa: które iednak nie iefi żadnem fkłonieniem woli. Co znaczy ta oftatnia wła- rj HA, szćm się różni od pierwfzey , i iaki ma z nią związek, okaże się na fwoićm "mieyfcu, ile to należeć będzie dó nafzego przedmiotu. Lecz gdy tym czasem »' każdy człowiek rozfądny poymuje to dobrze, że nie to famo iest chcieć, co myślić

— , lub poznawać; po RU: utrzymuję , że cechą istotną wszystkich działań, któ-

„re należą do władzy myślenia, iest sbiedzenie, tnusiałem th położyć przestrogę , , Że do tey władzy nić należą bynaymniey czyny woli czyli chęci lub niechęci,

|. chociaż i w tych ostatnich 'wiedzenie zawierać fię musi, poniewaź one nigdy fię - odłączyć nie mogą od władzy myslenia. Wfzakże dla tego famego. właśnie, że

w tych czynach woli, tyle tylko zawiera się pewne wiedzenie, ile one sciśle fię łączyć mufzą z władzą myślenia, i gdy prócz tego bardzo dobrze iest wiadomo, "Be w wielu zdarzeniach myślenię lub poznawanie rzeczy może bydź bez żadne- go fkłonienia fię woli; „bierzemy tylko wiedzenie za cechę istotną wfzystkich

„ działań należących do władzy myślenia, nic tu nie mówiąc o czynach woli, ani

daiąc na to względu, czy z owemi działaniami mysli łączy się lub nie, użycie tey ostanticy władzy, którey wykład nie należy do naszey nauki.

|, (*9) Wyraz myślenie biorę tu w znaczeniu obfzernieyfzćm:;' aniżeli iest te, które pospolicie zwykło fię przywiązywać do wyrazu cógitatio. Tem ostatni znaczy łączenie lub stofowanie do siebie pewnym fpofobem wyobrażeń, u mas «i mysłębię oanącząć będzię wfzęlkie gziałanię myślne, nie tylko złożone, lecz

«,

6 15,(

/Oftrzedz tu iednak nalęży, że, wyraz umysł, bierze fię +defcze w: innem znaczeniu; oznaczaią, nim pofpolicie duszę łudzką uważaną pod tym względem, ile ieft. iflotą myślącą, Zwykliśmy albowiem mówić, że Dufza myśli nie za$ ciało. "Tę prawdę, o kiórey teraz namieniamy tylko, iako zgodney z powizechnćm mniemaniem, udowodnić w dalfzćy' ofnowie badań nafzych ftarać fię będziemy. Widzimy przeto, że dwa znaczenia iednego wyrazu fa bliżkie fiebie: w pierw- fzóm z nich albowiem umyfł bierze fię za pewną władzę, a w drugićm rozumie fię przezen iftota pofiadaiąca tę wła-. -dzę (*), i w temto właśnie ofłatniem znaczeniu nayczęściey: używać będziemy wfpomnionego wyrazu. lesli zaś przyy— dzie nam. go użyć. w znaczeniu pierwfzem, inne wyrazy, .obek niego położone wfkażą tę róznicę. póże dj |

Przekonamy się późniey, Że myśl nasza ikłada się z rozmaitych pierwiafików , toieft z działan rozmaitego ga- „ tunku (**); władza przeto myślenią w ogólności wzięta, po= : | Ą dzie

80 KEP i proste. NŃiezaprzeczoną iest prawdą, że myśi ludzka fkłada się z wyobrażeń, , i że z wyobrażóń nayprostfzych powstaią złożone: pierwfze zatem fą pierwiast= "kami i niejako „początkiem myślenia. Podobnym fpofobem «wyraz poznawania „ma znaczenie dwójakie: obszernieysze i ściśleyfze. Pierwfze iest pewnym ga- tunkiem myślenia, toiest rhyśleniem przychodzącćm do uznania prawd iakich- kolwiek, tak p. kiedy się mówi, że poznaiemy prawdy wfzelkie nawat i-te, "które nam nie ,daią, wiadómości o żadnych iestestwach rzeczywistych, iako toz prawdy Matematyki czystey. Drugi raz poznawać znaczy: za pomocą zmysłów nabywać wyobrażeń takich, które num daią wiedzieć o iestestwach rzeczywistych, co ma fwoióm wyłufczy się mieyscu. Jakożkolwięk poznawanie, wzięte w: tóm drugićm znaczeniu, uważa się od dzisieyfzych Logików za rzecz różną od my— ślenia, gdy fię iedmak przekonamy, źe poznawanie zmysłowe nie inaczy dziać się może , iylko „za pomocą pewnych fądów; więc tem famem mieć że będziemy za pewny, gatunek myślenia , bo „wfzyscy zgoła tak Jlogicy iako i metafizycy fądze- « mie nazywaia myśleniem. 2 TU PE a ę

(*) Dobrze się wprawdzie mówi, ze fam człowiek iest tą istotą, która - posiada władzę ntyślenia, leez gdy wkrótce niezbitemi, iak się zdaie, dowodami utwierdzi się ta prawda, że w człowieku nie ciało myśli, ale inna iego cżęść, którą zowiemy duszą ; w tenczas a się wiedzieć, iak to rozumieć należy,” gdy mówimy „że człowiek posiada władzę myslenia, znaczy to, że człowiek, feste stwo złożone, zawiera w fobie taką część czyli istotę , ktora spofóbna ięst do myślenia.

R A « ty. wi , kę > , dem znaczenia wyrazów, ,któryeh używam, ostrzegam go, że kę yzyy działanie oznacząm ty, nie tylko działania umysłu właściwie zwane, czyli te, które po—

chodzą ed -woli całowięka, lęcz i te wfzystkie iego stany, w których śię, om

but ęWE

((*) Zebym nie zostawił czytelnikowi naymnieyfzey wątpliwości wzglę- -

X 14 X

dzielić się może na tyle władz fzczególnych, ile znaydzie- my odmiennych gatunków działan w myśli ludzkiey, a te władze nazywać się będą umyfłowemi, dla tego, że wfzyft- kie razem wzięte fkiadaią iednę całkowitą wiadzę nazwa- ną umysłem.

4. Z naturalnego porządku to wypada, że kto chce poznać prawidła dobrego użycia wiadz (woich, powinięn wprzód poznać dobrze te fame władze; wiadze zaś iakie-

gokolwiek iefteftwa, podług tego, co fię mówiło o ich zna-

czeniu (2.), nie inaczey poznane bydź mogą, tylko przez jego działania. Nigdybyśmy np nie wiedzieli o tem, że

człowiek ma władzę mowy, ieslibyśmy go nigdy nie fły-

fzeli mówiącego. Nigdyby nam nie przyfzło na myśl, że ptacy maią wiadzę latania, ieślibyśmy nigdy ich lataiących nie widzieli, it. d. Tak więc, ieżeli chcemy dobrze poznać władze umyfłu ludzkiego; powinniśmy poznać dobrze ro- zmaite gatunki działań lub ftanów człowieka, z których fię fkłada myśl nafza. Na ten koniec w wykładzie nafzym fta- rać fię będziemy myśl ludzką rozebrać na nayproftsze i ofła- teczne, że tak powiem, pierwiaftki; bo tym tylko fpofobem utworzyć fobie możemy dokładne wyobrażenie władz umy- ftowych człowieka. Prócz tego, ieśli fię nie mylę, prze- konamy fię w ciągu tego dziela, że rozbior myśli ludzkiey na ofłateczne iey pierwiaftki, ułatwi nam rozwiązanie nay- ważnieyfzych w Logice i Metafizyce zagadnien, których tru- dność czyniła zawadę naywiękfzą poftępowi tych nauk. (*)

| | h 5. Czy-

znaydnie, gdy :nyśli, i które należą do duszy, iako to: np gdy czuie, czyli, co iedno znaczy, gdy 'iftota w nim myśląca przyymuie działania albo raczey fkutki fprawione w niey od innych iftót, gdy doznaie przyiomności lub nieprzyiem- ności, radości lub smutku, gdy iest pewna lub wątpliwa i t. d. Iakoź wszystkie te ftany umyfła ludzkiego nie są ftanami zupełney bezczynności, i dla tego wfzyftkie w pewnym względzie dźiałaniami lub pewną czynnością nazwać się mogą. Albo, ieśli się godzi użyć takiego wyrażenia, przez wyraz działanie nie tylko roznmiem tu kaźde działanie umyfłu czynne, lecz i bierne.

(*) Sądzę, że nie od rzęczy będzie przytoczyć tu myśl sławnego Fi- lozofa francuzkiego Deżerando (Degerando), iako zgodną z przedsięwzięciem

naszćm. Wspomniony Filozof w dziele swoióćm pod napisem: Des signes G

gle Port de penser considerćs dans leurs ropports mutuels. Tom. 5. pag. 12, Zastanawiając się mad przyczynami tak małego skutku, iaki przyniosły usiło= mania niektórych mężow anakomitych, którzy się poświęciii hauce umysżą

X 15 X

5. Czyniąć w tym przedmiocie badania, możemy otrzyż mać ieszcze.i drugą korzyść, toiest, możemy poznać pra- wa, które powinny kierować władzami naszego umysłu; czyli, co iedno znaczy; możemy poznać prawidła dobrego myślenia. Zebym był zrozumiany w tem, co teraz po= wiedziałem, tak się tłómaczę. Jeżeli śledząc rozmaite ga- tunki działań, z których się składa myśl nasza, przekona- my się o tćm niezawodnie, Że te działania wykonywać się powinny pewnym porządkiem przyrodzonym, takim, a nie innym, że w niektórych rzeczach do zachowania tegó porządku zmusza wszyflkich ludzi sama natura ich umysłu, tak dalece, iż odstąpić go nie iest w ich mocy, iako to; gdy ieden gatunek działań umysłowych obudza w nich drugi, jeden poprzedza a drugi następuie i t. d. że w innych rze- czach, chociaż się ludzie mogą rożminąć z tym porząd-: kiem przyrodzonym, zachowywać go iednak powinni: że ten szyk działań umysłowych nie powinien bydź wypad- kiem trefunkowego ich połączenia, ani dowolnym tworem imaginacyi, lecz taki, aby każdy zgodził się na to, że na zachowaniu iego zależy prawda, a błąd na uchybieniu, ieśli, mówię, z przekonaniem niezawodnćem znaydziemy w umyśle naszym taki porządek, tem samem poznamy pra”

| wa

a w ludzkiego, tak o nich mówi:-,, Znaleźli oni w naturze rzeczy zawady, ktd= , rych skutek był tem większy, że się nie domyślali zupełnie całey” ich mo= cy, przydam ieszcze, że wszyscy ci prawie Filozofowie popełnili dwa błę= dy, które w tey okoliczności zrodzić musiały wypadki bardzo rozciągłe. — Pierwszy iest ten, Że .się ucząc dziejów umysłu ludzkiego, nie wyiaśnili przez rozbior naypierwszych czynów (faits), które służą za początek wfzel- kim innym, i same tylko szczęśliwy ich wykład dadź mogą. Nie znali oni prawdziwych początków tworzenia się wyobrażeń i mechanizmu naszych są- dów. Ztąd wyniknąć musiało, że większa część prawideł, które nam poda- li, okazały się fałszywemi lub trudnemi w zastosowauiu; albowiem, iak można przypisywać prawa działanióm mysli, kiedy natura tych działań iest „, tylko niezupełnie poznaną? ” Tenże Filozof mówiąc nieco daley o powo* dach, które kierowały osnową drugiey części iego dzieła, tak się tłómaczy Tom. 5. pag. 29. „, Pierwszy iest ten, że postępując przez rozbiór do naypierw= szych i nayprostszych. działań umysłu naszego, możnaby sprobować, czyby się wytłómaczyć nie dały pomyślnie prawdziwe przyczyny naszych opóźnieu; naszych błędów, i że wszelka teorya, któraby się nie zasadzała na podo« „ bnych badaniach, zrodziłaby tylko pewny rodzay Filozofii empiryczney y „ spuszczaiącey się na los w zasadach swoich, iałoweyiw swoich zastosge

p Wamiach? *

,

« -

1» 7» ?

=

( 169( a władz naszych umysłowych czyli prawidła myślenia: Wszakże, gdy się iuż okazało, że władże umysiu ludzkie- go tyle tylko poznane bydź móżą: ile znamy iego działa mia; więc kiedy mówimy, że władze naszego umyslu ta- kiemi, a nie innemi prawidfami rządzić się powinny ; nie co innego wówczaś rozumiemy , tylko to, że działania do tych władz należące powimny się wykonywać i szykować tym a nie innym porządkiem. Prawo zatćm umyslu, pra- widło dobrego myślenia iest to przepis wypływaiący z naż

tury umysłu ludzkiego, iak mamy sżykówać rozimaite dzia— tania, z których się składa myfl nasza.

6. Człowiek nie tylko może poznawać i myślić; lecz nadto, stosownie do. tego, iak poznaie i myśli, wzbudzaią się w. nim rozmaite chęci i żźadze, które niekiedy wykony= : wa zewnętrznie, albo też stańówi” ie wykonać, gdy się ku temu poda sposobność. ' Przekontmy się następnie, Że chce

mie równie iak i myślenie, nie iest działaniem ciała ludz-

kiego, lecz duszy. „Pak więc dusza ludzka sposobna iest do poznawania i choćnia , czyli , wyrażaiąc to samio ina- czey, dusza ludzka ma władzę: poznawania i władzę chce- nia. Pierwsza z nich, iakośmy to iuż widzieli, nazywa się umysłem, druga nazywa się wolą (facultas' appetitiva; róluntas). Do Logiki ńależy szczególnie poznać naturę pierwszcy z tych dwóch władz ;: R W zaś drugicy nałe-

ży do Psychologii.

BRBOZD z IA Ł IT. FPykład czułości czyli | władzy CZUCIA.

7. dużeśmy to widzieli, że władza ogólna myślenia czyli umyfł podzielić fię może na wiele władz fczególnych; fto- fownie do działań rozmaitego gatunku, z których się fkła= da myśl nafza. Zgadzaią fię na to wszyscy filozofowie, że ż rzędu wiadz poźnawczych czyli umyfłowych „człowieka naypierwiey fię w nim objawia i rozwiia ta, którą niazywa* my czułością czyli władzą czucia ( Senfi kbiać Sensus, fa-

cultas sentiendi ). Człowiek pospolity może o tćm nie wie-

dzieć , czy fą w iego umyślę inne władze, różnę od wła* dzy

=

)( 17. X(

dzy czucia, ale o tóm nie wątpi bynaymniey, że czuie. _"Trzymaiąc fię zatćóm powfzechnego i od wieków przyiętego prawidła, że w śledzeniu prawdy poftępować należy od rze- czy wiadomych do niewiadomych, wykład władz umyfło- wych człowieka zaczniemy od tey władzy, która ieft wfzyft- kim znaioma i niezaprzeczona, toiest, od władzy czucia.

2 tem wfzyftkićm , chociaż ię. zdaie, że tę władzę człowiek naylepiey znać powinien, przekonamy fię iednak wkrótce , że nawet ludzie uczeni i filozofowie nie zawfze ftarali Gy utworzyć fobie dokładne iey i czyfte wyobrażenie; ponieważ częfłokroć brali za czucia, albo do nich miefzali te rzeczy, które nie są czuciami. Chcąc przeto uniknąć podobnych pomyłek, więkfzą 'nieco dokładność w wyłu- fczeniu tey władzy zachować, fłarać się będziemy, do cze- go nam pofłuży naprzód bardzo dobrze ta uwaga, którey prawdziwość, iak mniemam, nie podlega naymnieyszey wat- pliwości, toieft: że żadne czucie nie może bydź w człow ie ku, o którćemby on nie wiedział; inaczey bowiem czucie nie byłoby czuciem, owfzem nawet nie mogłoby należeć do działan umyfłu (5.). Tak więc, podług nafzey definicyi, władza czucia nie ieft co innego, tylko sposobność do przyy- mnowania, przez działanie iftót mmateryalnych na zmysty nasze, takich odmian, o których wiedzieć mufimy. (*). Tak „np gdy fię dotykam pewnego przedmiotu, wnet poznaię, że przez to odmienia fię ftan moiego iefteftwa, i tę odmianę na- zywam czuciem oporu, wyrażam to inaczey, że czuię opór. Gdy pewna materya fubtelna uderza moie oczy; wżnieca fię we mnie inna odmiana, którą nazywam światłem, wyrażam. to inaczey, Że widzę świadłoń i t.d. Słowem, każda odmia— na fprawiona w człowieku przez działanie ieftestwa matery- alnego, na którykolwiek z iego zmyfłów, odmiana, która nie może uniknąć iego wiadomości, nazywa fię pofpolicie

czu-

ZZNENZZZDĄCA 2

(*) Gdy wyiaśnimy różnicę między ciałem, a dufzą, przekonamy się, Że p?zez działanie przedmiotów na zmyfły, oprócz czuć, obudzaią się iefcze w ie- stestwie naszćm inne odmiany, które czuciami w znaczeniu właściwóm nazwać się nie mogą, i dła tego odmianóm pierwfzym czyli czuciom tę daiemy cechę odznaczenia, że o nich człowiek wiedzieć musi koniecznie, kiedy się one w nim dzicią, co się nie prawdzi o innych odmianach.

162484

(18 X

czuciem ( Sensatio ). Rozróżnić przeto należy czucie od czu- łości; tamto albowiem, iak dopiero widzieliśmy, iefł pewną odmianą, pewnym fkutkiem, który człowiek odbiera od iftót materyalnych uderzaiących iego zmyfły, ta zaś oftatnia jeft tylko fposobnością człowieka do przyymowania takich odmian.

8. Czułość, iak obaczymy niżey, dzieli fię na zewnętrzną i wewnętrzną. Narzędziami tak pierwfzey iako i drugiey fą zmysły, których pofpolicie liczą pięć. Ponieważ okaże fię naftę- pnie, że do czuć łączyć fię zwykły inne wyobrażenia, które czuciami nazwać się nie mogą, i ponieważ namieniło się, że nawet fami filozofowie nie zawsze odróżniali od czuć obce te pierwiaftki; nie zdaie się przeto bydź rzeczą małey wa- gi wyszczególnić wszyfłkie te odmiany, które odbieramy za pośrzednictwem pięciu zmyfłów, i które właściwie nazwać fie mogą czuciami. I tak; zmyfł widzenia, czyli oczy, da- ję nam czucia kolorów i światła. Zmylł powonienia czyli nos, daie nam czucia zapachów. Zmyfł słuchu, czyli ufzy, daie nam czucia głofów. Zmylł fmakowania czyli ięzyk i podniebienie daie nam czucia smaków. Zmylł dotykania czyli wszyftkie części ciała, daie nam czucia oporu, mięż- szości, twardości lub miękkości, ciepła lub zimna, chrapo- watości lub gładkości.

Q. Mamy tu uważać, że każdy z pięciu dopiero wyli- czonych zmysłów ieft narzędziem czuć fobie tylko odpowie- dnich, które fię wyfczególniły, a innych dadź nie może. Zmysł np widzenia nie może nam dadź dżwięków , ani zmysł (fłu- chu, kolorów it. p. Ta prawda tak iefł oczywifta i powsze- chnóm ztwierdzona doświadczeniem, iż dowodzić iey nie potrzeba. Wraźmy ią fobie w pamięć, z niey albowiem wa- żŻny wkrótce wyciągniemy wniofek.

10. Wszyfłkie te czucia, któreśmy tu wyliczyli, nazy- waią się zewnętrznemi, dla tego, Że fię w nas wźniecaią przez dziełanie przedmiotów zewnątrz nas będących. Spo- fobność zaś do odbierania czuć takich, nazywa fię czułością zewnętrzną ( sensns externus ).

Lecz w czuciach pochodzących od zmyfłu dotykania trzeba uważać niektóre ich oddzielne gatunki, różne od

| tych,

Pó

,*

X 19 X(

tych, o których mówiliśmy. I tak zp czuiemy części na- fzego ciała, i rozmaite ich położenie, chociaż żaden przed- miot zewnętrzny nie działa na nie. Czuiemy ból w ro-- zmaitych częściach ciała sprawiony od wewnętrznych ia- kichści przyczyn. Czuiemy działanie fił organicznych, ia- ko to: oddechu, pulsu, biegu krwi it.d. Czuiemy rozma- ite ftany naszego zdrowia lub niemocy, rozmaite stany wewnętrznego ufpofobienia naszego ciała, iakoto: lekkość , Żywość, wesołość, ociężałość, gorączkę, tęfknotę, nudę it. d., które to oftatnie czucia do żadney w fczególności nie odnoszą fię części ciała, lecz uważaią się iak gdyby nale- żały do iego całości. Wszyfłkie te czucia tu wyliczone, iako nie pochodzące od działania przedmiotów zewnętrznych, lecz od przyczyn ukrytych wewnątrz ciała, nazywać będziemy czu- ciami wewnętrznemi, fposobność zaś duszy do odbierania czuć takich, nazwiemy czułofcią wewnętrzną ( fensus iuternus ). |

11. Podział czułości na zewnętrzną, i wewnętrzną, ktoryśmy dopiero wyłufzczyli, wielu metafizyków uważało w innym względzie. Podług nich człowiek albo poznaie istoty zewnątrz fiebie będące, i to należy do Czułości ze- wnętrzney; albo poznaie, co fię dziere w iego umysle, i to należy do czułości wewnętrzney. Moióćm zdaniem taki po- dział władzy czucia wtenczas tylko byłby trafnym, ieśli- by w umyśle ludzkim były fame czucia, i ieśliby do fkła- . du wyobrażen naszych nie wchodziły inne pierwiastki, któ- re nie fą czuciami. Liecz ponieważ zamierzamy okazać w ciągu tego dziela, że się rzecz ma inaczey, przez to famo nie przyymuiemy tu takowego podziału czułości, który mógłby nam dadz fałfzywe wyobrażenie tey władzy.

12. Człowiek nie tylko ma władzę odbierania czuć rozmaitych, kiedy przedmioty działaią rzeczywiście na iego zmyfły; lecz nad to ma władzę, przez którą czucia przeszie ftawią fię iego umyfłowi, chociaż te przedmioty, od któ- rych pochodziły owe czucia nie działaią iuż na iego zmy- fify, i nie fą obecne. Władza ta ściąga fię do czuć tak zewnętrznych iako i wewnętrznych. I tak mp. widziałem słońce, a pózniey iuż go nie widzę, ale mogę fobie w umyśle

| 5% wy

4

4

)Ć 20 7(

wyfławić iego obraz, toieft, wyobrazić czucie, które fłonce we mnie fprawiło, gdy na nie pairzałem. Podobnie czułem dawniey ból głowy, a teraz go nie czuię; ale mogę fobie wyobrazić ból przefzły, toieft, mogę fobie wyobrazić to czu- cie, które mazywam bolem głowy. "Tak w pierwfzym iako i drugim razie, obraz czucia przeszłego podobny iest do famego czucia, z tą różnicą: że pierwfze z nich było Żyw- fze, a drugi ieft mniey żywy, i że pierwfze łączyło się z przekonaniem o rzeczywiftey bytności pewney przyczyny, obeeney fprawuiącey czucie, a drugi fię nie łączy z tćm przekonaniem. Pierwfze zatćm nazywać będziemy czuciem rzeczywifićmm, a drugi, toiest obraz czucia, nazwiemy ina- częy czuciem wyobrażonóm. Władza ta, przez którą obra- zy czuć przeszłych ftawią fię w myśli człowieka, bądź ie dobrowolnie sobie przypomina, bądź mimowolnie fame fię mu nafłręczaią , należą do wyobraźni ( Imaginatio), która w wielorakićm bierze fię znaczeniu, i którey pózniey ob- fzernieyszy damy wykład. * Tu tylko dla źwiązku prawd wkrótce wyłożyć fię maiących należało wźmiankę uczynić o tey władzy. Wyobraźnią pod tym iedynie względem uważaną, któryśmy dopiero wyłufzczyli, mieć będziemy za pewny gatunek czułości, dla tego, że czucia wyobrażone podobne są do: czuć rzeczywiftych, i nazwiemy ią czułością wyobrażoną. /Uważać tylko mamy, że Logicy i Matafizycy, przez czucia wzięte w ogólnćm znaczeniu, nie tylko rozu-

mieią czucie rzeczywifłe, lecz i onych obrazy, w którem też znaczeniu i my brać będziemy ten' wyraz przez ciąg na- fzego wykładu ,„ ieżeli inne wyrazy nie oftrzegą nas, o któ- rym z tych dwóch rodzaiów czuć mówić chcemy.

15. Niektórzy Liogicy nazywaią czuciem (sensatio) obraz pewnego przedmiotu materyalnego, złożony z wielu czuć rozmaitych, bądź rzeczywiftych bądź. wyobrażonych, iako to: obraz róży, złotai t.p. Inni oznaczaiją tym wy- razem pewne fądy, o. których prawdzie zdaie fię bydź człowiek mocno przekonanym, chociaż nie może fię wytłó- maczyć, dla czego tak ieft przekonany. Ztąd niektóre fą- dy i poięcia spólne wszystkim ludzióm, których dowodze= Be 6 godze; pazywsią się 1 SozojóW gaci powoż sce:

, NET

=

X 21 X

nem (Sensus communis ); my zaś w dziele naszóm nazy= wać to będziemy rozsądkiem powszechnym. Liecz obadwa te znaczenia wyrazu czucie w naszym wykładzie uważać fię będą zamniey właściwe. | 14. Nie zaprzeczoną iest. prawdą, na którą zgadzaią się wszyscy uczeni, i o którey każdy człowiek może bydź przekonany właśnóm doświadczeniem „ to iest, że nie mo= żemy sobie wyobrazić żadnego czucia, któregobyśmy wprzód nie mieli rzeczywiście, czyli, iaśniey się tftómacząc, wszyst kie czucia wyobrażone są obrazami czuć rzeczywistych , któreśmy dawniey mieli. Każdy to postrzega w sobie sa— mym , że w miarę, ile doświadcza czuć coraz nowych, pomnaża się w nim liczba czuć wyobrażonych. Tak np. nim pierwszy raz w Życiu moićm uyrzałem kolor szafiro- wy; nie mogłem go sobie wyobrazić, ale teraz potrafię to uczynić, bo iuż go widziałem. Człowiek ślepy od urodze- nia, ponieważ nigdy nie widział Żadnych kolorów, nie może też sobie utworzyć naymnieyszego ich wyobrażenia, podobnie iak głuclioniemy nie może sobie wyobrazić dźwięków. Może wprawdzie człowiek w wyobraźni swo= jey połączyć czueia wyobrażone tym: sposobem „ iakim ni- gdy nie łączyły się w nin: czucia rzeczywiste tamtym od= powiednie, co się wyłoży na swoićm mieyscu; ałe uważa iąc te czucia wyobrażone poiedyńczo, Żadnego Z nich u-- tworzyć sobie nie znoże „ ieśli wprzód nie miał czucia rze= czywistego , któremuby odpowiadało czucie wyobrażone. 15. Czucie tak rzeczywiste, iako też wyobrażone, iest pewrym stanem człowieka; pewnym sposobem iego bytu (modificatio), albowiem. człowiek raz te, drugi raz inne ma czucia. Czucia rozmaite i ich obrazy koleyno wżźnie- caią się w nim i niknąy a te, które raz zniknęły, znowu się wskrzesić moga, co zależy od rozmaitych okoliczności » w iakich człowiek zostaje stosownie do otaczaiących go przedmiotów. Niekiedy nawet pozbawiony bywa czuć wszel-- kich, iak np. w czasie snu głębokiego, lub w czasie cho- roby takiey, w którey się traci władza zmysłów. Czucia zatóm , które nie są czćm innćm, tylko pewnemi stanami przemiiającemi człowieka, same w sobie bydź RZ CZ

YĆ 22 9(

łecz muszą się zawierać w pewney istocie (substantia), czyli, co iedno znaczy, w pewnćm iestestwie, które ma byt trwały w samóm sobie, tak rp. iak ruch lub spoczy- nek w sobie samym bydź nie może, lecz musi się zawie- rać w pewney istocie materyalney (*). Przekonamy się późniey, Że istota czuiąca w człowieku iest razem istotą myślącą: istotę taką nazywamy duszą, uważmy więc, ia- kiego

(*) W wyobrażeniu istoty łączyć się muszą koniecznie dwa warunki. 10d że to ieft wyobrażenie, rzeczy takiey, która fię nie zawiera w rzeczy innay, ale owszem w fobie zawierać zwykła przymioty lub stany. 2re Iestto wyobrażenie rzeczy trwałey czyli ciągle zachowuiącey bytność swoię. Przeciwnie więc wyo- brażenie przymiofu. iest- naprzód wyobrażenićm rzeczy takiey, która fama w so- bie bydź nie może, lecz zawierać fię' musi w pewney istocie. Powtóre iest wyobrażeniem rzeczy nie zawsze trwałey, iak istota, ale częstokroć przemiiaią- cey tylko, i w takim razie przymiot zowie fię stanęm czyli sposobem bytu lub modyfikacyą pewney istoty. Oczywistą iest rzeczą, że każdy człowiek wyobra- źać sobie muśi isłofę i przymiot lub stan tym właśnie, a nie innym sposobćm, iakiśmy dopięto wyłufczyli. |uecz Metafizycy, którzyby w badaniach swoich do tego powinni źmierzać celu, ażeby udowodnili to, czego nas uczy rozsą- dek powszechny (15.), nadaiąc częstokroć tym badaniom nie trafny kierunek, zamiast wzmocnienia powagi tego powszechnego rozsądku bardziey ią ofłabili, albo fię nawet zdaie, że niektórzy z nich całkiem ią znisczyć usiłowali. Wfzakże wiadomo, że wielu z nich tworzyli, albo raczey wmawiali fobie i innym tak odrębny sposob myślenia o rzeczach, iżby się zdawało, że przyro —' dzenie ich umysłu nic nie miało spólnego z przyrodzeniem umyfłu innych lu- dzi. Naprzód zaś uważać mamy, ze niektórzy z metafizyków, tych nawet, którzy fię sciśley trzymać chcieli przewodnictwa powfzechnego rozsądku, i uniknęli zarazy zupełnego idealizmu, wpadli iednak w błąd względem tey rzeczy, o któ- rey tu mówimy, toiest, względem wyobrażenia istoty i przymiotu. Chociaż bo- wiem nie zaprzeczaią temu, że istota i przymiót tak własnie, a nie inaczey poymować się muszą, iakośmy to wyłusczyli; z tóm wszftkićm mówią, że wyo- brażenia tych ' rzeczy są tylko oderwane ( idee ubfiract» ), a tóćm famem, że nie możemy ich ftosawać tak, iak ie poymuiemy, do rzeczywiftości, znaczy to, iż nie mamy prąwa twierdzić, że rzeczy same w sobie czyli zewnątrz myśli na- szcy są istotami lub przymiotami. Lecz okażemy w dziele naszóm nietrafność tege mniemania, i dowiedziemy tey prawdy, że człowiek na mocy pewnego pra- wa przyrodzonego umyfłowi swoiemu wyobrażenia iftoty i przymiotu powinien uważać za sposob poymowania rzeczy zgodny z rzeczywistością. (Tym czasem , nim fię to udowodni, każdy przynaymniey zgodzić się musi na inną prawdę, tojest: że wszyscy ludzie maią wyobrażenia istót i przymiotów lub stanów , i że żaden z nich nie może sobie wystawić w myśli tych rzeczy sposobem in- nym, tylko tym, któregośmy dopiero mieli wykład, lubo teraz iescze nie twierdzimy, że taki sposob poymowania zgodny iest lub niezgodny z rzeczywi- śtością. Tę zaś prawdę biorąc za początek dalszego rozbioru, śledzić ta mamy, jak „też człowiek wyobrażać sobie może rozfądnie istotę, która w nim myśli, jw jakich istot rzędzie ią umięścić, materyalnych lub innych,

X 25

kiego iest gatuuku, i gdzie się ona znayduie w iestestwie ludzkićm.

16. Chociaż czułość zdaie się bydź rozlana po całóm ciele naszćm, bo niemasz Żadney iego części, któreybyśmy nie przyznawali iakiegokolwiek czucia; z tem wszystkićm dowieślź można, że ta władza ma swoie siedlisko w pe- wney tylko części naszego iestestwa, i że wszystkie części ciała ludzkiego, właściwie mówiąc, są tylko narzędziami czucia, ale same mie czuią. Dla okazania tey prawdy, do- wiedziemy naprzód; Że istota czuiąca, i oraz myśląca nie znayduie się w żadnym szczególnym Zzmyśle z pięciu wy- liczonych. Dowiedziemy potem; że nie możemy iey rozsą- dnie wyobrażać sobie iak istotę materyalną, lecz przeci- wnie wyobrażać ią musimy iak istotę nierozściągłą, nie składaiącą się z cząstek, a zatćm iak istotę różną od cia- ła. Dowiedziemy nakoniec; że w niey samey tylko za- wiera się czułość czyli władza czicia. A naprzód okaż- my prawdziwość pierwszego ż tych trzech założeń.

Mówiliśmy wyżey, że każdy zmysł daie nam tylko czu cia właściwe iego działaniu, i że nie może nam dadź tych, które należą do innych zmysłów Lecz my możemy nieć kilka razem czuć pochodzących od rożmaitych zmy- słów. Możemy te czucia perównywać z sobą, łączyć, sto- sować; musimy więc wyobrażać w iestestwie naszóm taką część, czyli taką istotę, w którey się mogą łączyć czucia sprawione przez wszystkie zmysły, która ie z sobą znosi, porównywa, słowem, istotę myślącą czyli duszę; taka zaś istota, podług tego, cośmy dopiero widzieli, znaydować się nie może w żadnym szczególnym zmyśle, ponieważ w ża- dnym szczególnym zmyśle łączyć się nie mogą czucia na-. leżące do kilku rozmaitych zmysłów.

17. Kiedyśmy dowiedli, że dusza ludzka nie zawiera się w żadnym zmyśle szczególnym, można iednak przypu- Ścić, że Ona iest pewną częścią ciała naszego, p. pewną częścią mozgu (niżey bowiem obaczymy, Że Fizyologowie mozg nayszczególniey uważaią za siedlisko czułości i my- ślenia), a zatóm, Że ona iest istotą rozściągłą, złożoną z cząstek materyalnych. Albo też przypuścić można, że

ona

) 24 (

ona iest inney natury, aniżeli ciało, a zatćm nierozścią- głą, nie składaiącą się z cząstek jedna zewnątrz drugiey leżących. Uważmy zatćm, które z tych dwóch przypu- szczeń zgodzić się może z rozsądkiem powszechnym.

W pierwszćm przypuszczeniu mówić, Że dwa rp. czu- cia łączą się w jednym czasie w istocie złożoney z czę- Ści, z których kążda iest udzielną istotą (*), iest to mó- wić, że się one łączą albo obadwa w jedney i tey samey części, albo że one tym tylko sposobem łączą się w tey isto— cie, iż iedno z nich należy do iedney, drugie zaś do dru- giey części tey istoty.

a) lLiecz łatwo jest dowieśdź , że ostatni z tych dwóch przypadków pierwszego przypuszczenia utrzymać się nie może. Mówić bowiem, Że dwa czucia iedno iest w je- dney części, a drugie w .drugiey pewnego iestestwa, iest to mówić, Że iedno czucie iest w jedney istocie, a drugie w istocie drugiey. Ale w takim razie iedna, i ta sama łstota nie miałaby ich razem w tym samym czasie, a prze- to nie mogłaby ich porównywać. Drugi więc przypadek w przypuszczeniu duszy materyalney utrzymać się nie mo- że; obaczmy teraz, czy się utrzyma pierwszy.

„b) Mówić, Że dwa czucia łączą się w jedney i tey samey części istoty materyalney , iest to mówić, że się one łączą albo w części takiey , która iest iedną właściwie, i nie składa się z części mnieyszżych, albo tym sposobem, Że iedno czucie iest w jedney .cząstce pewney części zło— żŻoney, a drugie w drugiey cząstce, mamy tu więc znowu «iwa -różne przypadki. Ostatni z nich widocznie iest ten sam, któregośmy iuż dowiedli niepodobieństwo (a), więc pierwszy z nich tylko przypuścić należy.

| wa. | c) Lecz

() "Tu ;znowu stawi się mam uwaga, którey nikt zaprzeczyć nie może, łoiest, Że nie inaczey wyobrażamy sobie iakiekolwiek iestestwo materyalne, tylko iako zbiór wielu istot połączonych z sobą pewnym Związkiem. Związek ten między cząstkami ciała może bydź rozmaity , iakoto: mechanicz- ny, Chemiczny lub organiczny; ale to pewna, że mimo tego związku każda z niech stawi się umysłowi naszemu iak udzielna istota, połączona tylko z drugiemi. Wszakże związek 'ten zniszczonym bydź może, my iednak i w ta- kim razie nie przestajemy uważać tych cząstek iak istoty maiące każda swóy byt udzielny.

X 25:X

c) Lecz ieżeli przypuścimy, że dwa czucia łączą się w części, która iest jedną właściwie; tćm samćm przypusz- czamy, że się one łączą w części niezłożoney, i iuż iest dowiedzionćm, że tey istoty, która porównywa swe czu- cia, a tóm samćm myśli, nie można sobie wyobrażać iak istotę materyalną, znaczy to, nie można iey wyobrażać ia- ko zbiór wielu cząstek iedna przy drugiey leżących i spo- ionych. ea sę”

Tak więc, gdyśmy okazali, że istoty myślącey nie możemy sobie wyobrażać inaczey, tylko iak istotę właści- wie poiedynczą i nierozciągia; ztąd wypada ten wniosek, że czucia, które ona porównywa, iako też i sposobność iey do ich przyymowania, toiest, czułość, nie mogą się uwa Żać rozsądnie, iak gdyby były rzeczywiście rozciągłemi, bo się zawieraią w istocie nierozciągley i właściwie poie- dyńczey. Z tem wszystkićm chociaż wniosek ten oczywi- ście wypływa z poprzedzaiącego rozbioru, wielu iednak podlega zarzutóm i trudnościóm, o których dokładne roz- wiązanie starać się będziemy. Naprzód żaś, dla wsparcia tego wniosku wyłuszczyć należy tę prawdę, która się grun- tuie na niewątpliwych postrzeżeniach fizyologów, 1 nie tyl- ko od tych ostatnich, lecz, i od wszystkich zgoła uczonych, którzy śledzili nature umysłu ludzkiego, została powszech- nie przyiętą, toiest: że porównywanie czuć naszych, a zatćóm i myślenie nie gdzieindziey tylko w mozgu się dzieie.

18. Prawdy dopiero wspomnioney dowodzą następu- iące postrzeżenia: 1. NWszystkie nerwy, toiest, pewne de- likatne włókna, które znayduią się w ciele ludzkićm, i są narzędziami czucia, biorą swóy: początek w mozgu, ztam- tąd zaś rozchodząc się po całćm ciele, albo się kończą na powierzchni tegoż ciała, które całe, iak mówiliśmy, iest zmysłóm dotykania (8.), albo się iączą z budową czte- rech innych zmysłów. 'Tym sposobem, gdy którekolwiek z tych nerwów są poruszone od przedmiotu, wzbudza się w nich pewny ruch lub inne iakiekolwiek działanie, któ- re bardzo szybko przechodzi do mozgu, po czćm następuie czacie, 2. Im więcey łączy się tych włókien w jakiey; części ciała, tóm czulszą ona byqź się zdaie, tak »:p. pal-

+ cę

X 26 X(

ce delikatnieysze nam daią czucie, niżeli inne części; wło- sy zaś i paznogcie, ponieważ nie maią zgoła nerwów, żŻa- dnego też nie sprawuią czucia. 3. Czucie w człowieku inaczey wzniecić się nie może, tylko wtenczas, kiedy ruch łub inne iakie działanie wzbudzone w nerwach od przed— miotów , dochodzi do mozgu, a w razie przeciwnym czu- cia nie masz. Na przykład, kiedy ręka lub inny iaki czło— nek iest mocno przewiązany; wtedy albo go bardzo mało, albo nic zgoła nie czuiemy, a to dla tego, Że czynność nerwów. tego członka będąc zatamowaną, albo w Znaczney części albo zupełnie nie dochodzi do mozgu. To samo z podobnych przyczyn dzieie się w przypadku paraliżu lub odrętwienia. 4. Jeśli mózg, w którym, iako w swoiem źrzódle, znayduią się wszystkie razem nerwy, będzie przy- ciśnięty z iakieykolwiek przyczyny, iak to »p. zdarza się w apoplexyi lub innych chorobach; natenczas ustaią w czło- wieku wszystkie czucia, dla tego, że cząstki nerwów przy- ciśnięte nie mogą pełnić funkcyi swoiey, a zatćm nie mo- gą przesłać wrażen do istoty czuiącey i myslącey. £ tych wszystkich postrzeżen wnieść należy, Że ta istota, która w nas czuie i czucia swoie porównywa, ma swoie siedli- sko w mozgu, albo raczey w pewney iego części. (*)

19. Ale

(*) Więkfza część fizyologów słufznie mniema, źe umysł ludzki ma fwoie siedlisko nie w całym mozgu, lecz w pewney iego części, którą uazywa- ią Sensorium commune dla tego, że tfię w niey fchodzić maią końce wfzystkich zgoła włokien zwanych nerwami. Jakoż ponieweż do mozgu dochodzić muszą wrażenia sprawione przez wfzystkie nerwy ciała ludzkiego, aby człowiek mógł czuć, i czucia swoie porównywać; ztąd wypływa nieuchronny wniosek, Że iestestwo myślące naybliżey połączone bydź musi z tą częścią moz- gu, w którey rzeczywiście fchodzą się z sobą końce wfzystkich nerwów, albo raczey, .w którey one wfzystkie maią fwóy początek. Lecz cho- ciaż mozg uważa się: pospolicie od fizyologów za mafsę splecioną z ner- wów, niepodobna iednak wyobrazić sobie, ażeby ten, że tak powiem, punkt zeyścia się lub połączenia wszystkich zgoła nerwów miał mieysce w całey objętości mozgu. Prócz tego pokazały doświadczenia, że niekiedy strata zna- czney części mozgu nie pociągnęła za sobą straty władz umysłowych: dowodzi to, że umysł ludzki nie ubył bynaymniey 'człowiekowi razem z ową Częścią mozgu, a pyzez to samo nie mógł się w niey znaydować. Nakoniec iakżebysmy mogli wyobrażać sobie, że umysł iest rozlany po całym mozgu, gdyśmy dowiedli, Że nie można go uważać za istotę materyalną i rozciągłą, chybabyśmy przy=_ puścili w człowieku, zamiast iednego umysłu, nieskończone ich mnóstwo toiest, chybabyśmy. przypuścili, że każda naydrobnieysza nawet cząstka mozgu iest istotą myślącą, co dosyć ięst wyrazić, aby się przękonać o niedorzeczności ta-

X 27 X

19. Ale iakże tę prawdę, którąśmy teraz wyłuszczyli; pogodzić z tóm, co każdy człowiek zdaie się postrzegać oczywiście w samym sobie, toiest, że czułość rozlana iest po całóm ciele ludzkićm, każda albowiem część ciała Ży- jącego, ieżeli np. zetknie się z pewnym przedmiotem, zda- je się mieć czucie w tóćm samćm mieyscu, gdzie się z nim styka. Każda przyczyna mieszaiąca przyrodzony porządek organicznych funkcyi ciała ludzkiego w jakieykolwiek bądź iego części zawarta, zdaie się obudzać czucie bolu w tóm samćm mieyscu, gdzie się znayduie. "Te same czucia, któ- re człowiek porównywa, odnosi do któreykolwiek części swoiego ciała, i niby w niey umieszcza: iakże to wszyst- ko pogodzić z prawdą wyżey wyłuszczoną, toiest, że czło- wiek czuie i myśli nie w całey objętości iestestwa swoie- go, lecz w pewney iego części? !

Na ten zarzut tak odpowiadamy. Jeżeli prawda poprze- dzaiąca gruntownie ieft dowiedziona; więc to wszyfłko, co się iey zdaie sprzeciwiać, ieft tylko pozorem albo raczey złudzeniem zmyfłowćm; bo iak mówiliśmy, wfzyftkie czę- ści ciała są zmyfłem dotykania (8). A któż o tćm nie wie, że zmyfły łudzą nas w bardzo wielu zdarzeniach, wyfta- wuiąc nam rzeczy inaczey, aniżeli są w iftocie? Są złu- dzenia, którym ani wieśniak, ani dziecię nawet nie wierzy, uznaiąc ie bydź tćm, czóm fą w rzeczy famey, tólest, złu- dzeniami, mp kiedy przeglądaiąc się w źwierciedle lub w wodzie, zdaie się widzieć podobne sobie iefteftwo, kiedy fłysząc echo odbiiaiące iego wyrazy, zdaie się mu, że fły- fzy ofobę mówiącą it. p. Są znowu inne, w których gmin

* nie

kiego przypufczenia. Prócz tego w krótce okażemy, Że przypufczenie w czło= wieku mie tylko wielu istót myślących, czyli porównywaiących czucia, lecz choćby nawet czuiących tylko nie może się poprzeć naymnieyfzym dowodem. Gdy się przeto mówi, że umysł ludzki ma swoie siedlisko w mozgu; inaczey twierdzenia tego poymować rozsądnie nie możemy, tylko tak, że mozg bliż- fze ma położenie względem istoty myślącey i ściśleyszy z nią związek, aniżeli

inne części ciała naszego. Lecz iakie ma położenie Ww mozgu ta iego część, w którey się łączyć powinny końce wfzystkich zgoła nerwów, i którą nay— właściwiey uważać można za siedlisko umysłu, Fizyologowie dotąd iefcze wyśledzić tego z pewnością nie mogli. Wreście się zdaie, że szperania w tey reeczy nie miałyby innego celu, tylko dogodzenia ciekawości, a przynmayę municy to ięst pewna, źe nię fą potrzębnę do osnowy Aauki naszey.

13

X 28 X nie dómyśla się bynaymniey omamienia, owszem ie poczy= tuie za prawdy oczywifte, a które sam tylko człowiek oświe- cony bierze za złudzenia. Są złudzenia powfzechne czyli spólne wszyftkim ludzióm, które nawet w nieiaki sposob zdają się im bydź przyrodzonemi, dla tego, że się do nich zaciąga nałog od naypierwszych chwil Życia ladzkiego. Do rzędu tych ofłatnich należy i to, o którem tu mó wimy. Będziemy się ftarali wykazać w ciągu uwag nafzych różne rodzaie podobnych omamieh i wyłufczyć spofob, iakim fię one tworzą, a nawet dowieśdź tego, że te złudzenia, które są spólne wfzyftkim ludzióm, nie tylko nie są im szkodli= we w potocznem ich życiu, lecz nadto nieuchronnie fą po= trzebne do zachowania ich ieftestwa. 'Tym czafem dosyć jeft przytoczyć te zdarzenia, które dobrze fą wiadome w- dzieiach fztuki lekarfkiey i fizyologii, toieft, że człowiek, któremu rp. rękę ucięto, zdaie się czuć bół raz w jednym , drugi raz w drugim palcu ręki uciętey. Każdy tu ieft prze- konany '0 złudzeniu, bo na to przecię powszechna zachodzi zgoda, że części ciała nieżyiące czuć nie mogą. Oto więc podobne ieft złudzenie i wtenczas, kiedy umylł, iefteftwo nierozciągłe, umiefcza nieiako czucia fwoie w całey roz- ciągłości fwoiego ciała, odfyłaiąc ie mianowicie do tych części, które fą tylko tych czuć narzędziami, lub w których się -znayduie ich przyczyna. - Wszakże łatwo to każdy po- iąć może, że złudzenie imaginacyi, o którćm tu mówimy, ieft koniecznie potrzebne człowiekowi, aby mógł zacho- wać ieftestwo swoie. Przypuśćmy albowiem, że człowiek pozbawionym zoftał tego przyrodzonego inftynktu, który mu każe odnofić czucia fwoie do tych części ciała, w któ- tych się znayduie ich przyczyna, iakżeby w tym razie mógł on wiedzieć o położeniu rozmaitych części ciała fwoiego ? a nafłępnie iak ie uchronić od fzwanku, na który w tak li- cznych zdarzeniach bywa wyfławione? iak to poznać, w którey części ciała iefł przyczyna bolu? it. d. Wykład wprawdzie obfzernieyszy tey potrzeby: złudzenia będzie miał swoie mieysce, lecz te pomylły, które tu w krótkości rzuciłem, sądzę bydź doftatecznemi do przekonania © niey: światłego czytelnika, WWreście uważać należy, że ieśli ma= tura

X 29 A tura umyfłu ludzkiego fkazuie niekiedy wyobraźnią naszę na zbawienne dla nas omamienia, nie potępia iednak prze konania naszego na błąd, bo nam zostawiła pewne pra- widła, za pomocą których odkryć możemy złudzenia owe, a te same prawidła nie inaczey wyświecić nam ie mogą; tylko daiąc przekonanie o prawdach przeciwnych. Wszyst- ko to więc, co się dotąd wyłuszczyła względem natury: umysłu naszego, tak ścisły ma związek z prawdami na- stępuiącemi, że wykład tych ostatnich nowey przyda mo cy twierdzenióm poprzedzaiącym.

20. Jakożkolwiek wszyscy fizyologowie zgadzaią się na tę prawdę, że porównywanie czuć naszych dzieie się tylko w mozgu; Zz tćm wszystkićm wielu z nich skłonni są do tego mniemania, Że czucia są rzeczywiście własno ścią wszystkich części ciała ludzkiego iak się bydź zdaią. Mniemanie to nie tylko iest skutkiem złudzenia, o którem dopiero mówiliśmy; lecz i ztąd ieszcze pochodzi, że nie wszyscy fizyologowie starali się zrobić sobie dokładne wy- obrażenie tego, co nazywamy czucien, to zaś sprawiło, że dwie rzeczy cale różne mieszają częstokroć z sobą i biorą za iedno, chcę mówić: przyczynę czyli mechanizm czucia d.samo czucie. Podług nich każda część ciała maiąca ner- wy, czuie wtedy, kiedy przedmiot ma nią działa. iecz zapytaymy ich, iakie też oni znaczenie przywiązuią w tem mieyscu do tego wyrazu czuie? Jeśli to tylko, Że gdy ta część poruszona iest od przedmiotu, natychmiast za po- śrzednictwem nerwów obudza w umyśle pewne czucie [18.7; w takim razie zgadzamy się z niemi, bo inaczey byłaby tylko sprzeczka © fłowa. leśli zaś chcą utrzymywać, że w tych nerwach znayduie się czucie takie, lub podobne te- «mu, iakie się wznieca w umyśle, wnet okażemy., że takie mniemanie naymnieyszym dowodem poparte bydżź nie mo— że. dlakoż fami oni twierdzą, że człowiek nie pierwey po- zmaie czucia swoie, czyli dowiąduie się o nich, tylko wien- czas, kiedy wspomniona wyżey „czynność nerwów «dóydzie do mozgu; oto więc ten sam wyraz czucie biorą tu w.in- nćm Znaczepin, W Znaczęniu właśnię takićm, w iakićm my

ga

) 30 5X

go bierzemy, bośmy widzieli, że czucie właściwie zwane nie może bydź w człowieku bez: wiadomości o nićm [7.]. "Tak więc samo to twierdzenie fizyologów, że: człowiek nie może pierwey wiedzieć o czuciach swoich, aż działa- nie nerwów dóydzie dó mozgu, iuż nam daie zasadę, za pomocą którey przekonać ich możemy, Że czucia, którym właściwie służy to nazwisko, nie mogą się znaydować ani w całóm ciele ludzkićm, ani w Żadney iego części, co się tak dowodzi. | |

Umysł ludzki, który czuie i czucia swoie porównywa, o tych tylko wie czuciach, te tylko poznaie, które, iak zwykliśmy mówić, dochodzą do niego, toiest, które się w nim samym znayduią, co się iuż wyświeciło w poprze dzaiącym wykładzie. Powtóre, umysł nasz nie tylko wie o czuciach swoich terażnieyszych, ale nawet pamięta o prze- szłych, to się zas dzieie nie inaczey, tylko za pomocą pewnych obrazów, które te czucia w nim zostawiły, co się iuż także wyłuszczyło [14.]. Tak więc porównywa on czucia swoie, nie tylko teraźnieysze, lecz oraz i prze- szłe, toiest, albo przeszłe z teraźnieyszemi, albo też iak przeszłe, tak i teraźnieysze między sobą. Ze zaś umysł nie może sobie wyobrazić czuć żadnych, którychby wprzód rzeczywiście nie miał [14.], więc o tych tylko wie czu- ciach, i te tylko porównywa, które albo są w nim teraz rzeczywiście, albo były dawniey rzeczywiście, a których teraz pozostały w nim obrazy. Lecz ieśliby kto przypu- ścił, że oprócz tey istoty niemateryalńey, która czuie, i czucia swoie porównywa, może bydź w człowieku inna ia- kaś istota rozciągła i cielesna, któraby miała czucia podo- bne czuciom tamtey, z tą różnicą, że ich nie mogłaby po- równywać; tenby mówił o czuciach takich, których nie Zna, ani kiedykołwiek mógł poznać; którym przeto nie ma Żadnego prawa przyznawać podobienstwo do tych, które są w umyśle iego czuiącym razem 'i porównywaiącym. Ja- kożkolwiek bowiem twierdzimy, że w częściach ciała po- łączonych z nerwami może bydź pewnych ruch, pewne drażnienie, pewna czynność fizyczita, chemiczna lub orga-

| DICZRA

X 31 X

niczna (*); niepodobna iest dowieśdź tego, ażeby ta czyńe ność była tem, co tu rozumiemy przez czucie w znaczeniu właściwóm. Bez wątpienia wyobrażenie moie pewnego ruchu cząstek nerwowych, lub inney iakieyś ich czynno- ści, która iest potrzebna do obudzenia czucia w duszy, nie iest to samo, co wyobrażenie dźwięku, zapachu, $wiatła, smaku, oporu, ciepła, zimna, i t. d. Czucie więc, ktJre przyznaiemy ciału, nie iest. źadnćm z tych, które przyzna iemy duszy. Wiele upłynęło wieków, nim ludzie utwo- rzyli sobie iakiekolwiek wyobrażenie merwów i onych dzia- łania; lecz o czuciach duszy dziecię nawet, które się do- piero urodziło, nie może nie wiedzieć. Jakiemi są czucia duszy naszey, to człowiek nayiaśniey poznaie: wie zp. do brze, co to iest zapach fiiałkowy , kolor róży, dźwięk trą= by, światło słoneczne i t. d.; lecz dotąd ieszcze niewia= domo z pewnością, iakie iest to działanie nerwów, które dochodząc do mozgu obudza czucie w człowieku. Unmiysł dla tego naypierwey i naylepiey wie o czuciach swoich, że ie poznaie bezpośrzednie, znaczy to, że cziucia iego są w nim samym; lecz tego twierdzić nie można o tey czyn- ności cząstek nerwowych, która następnie przenosi wraże- nie do duszy, bośmy widzieli, że ciało ludzkie iest w nie- jaki sposob zewnętrzne względem istoty myślącey, chociaż z nią ścisle połączone, przynaymniey że taki wypada wnio- sek z rozbioru sposobu, iakim każdy człowiek wyobrażać sobie musi istoty i ich przymioty lub stany; tego zaś spo- sobu wyobrażania zgodność ź rzeczywistością na swoićm okażemy mieyscu, podług tego, iak się to przyrzekło [15.- Przyp.|. Słowem, wszystkie te uwagi dowodzą, że te. czucia i ta czułość, które fizyologowie przypisuią ciału, cale są różne od tych, które są własnością duszy czyli - umy—.

(*) Tak delikatna iest budowa nerwów, iż dotąd ieszcze fizyologowie nie wiedzą z pewnością, na czóm zależy to ich działanie, które dochodząc dó mozgu, obudza -czucie w duszy. Na to się iednak wszyscy zgadzaią, że to działanie musi bydź fizyczne, lub chemiczne, a tak pierwszę iako i drugie bez ruchu cząstek nerwowych poiąć się nie możCe

X 52 X

umysłu, i że biorąc te rzeczy za iedno, popełniamy błąd nie małey wagi. (*). | 21. Ponieważ za$ ten sam wyraz często się używa nie w: jednóm znaczeniu, a z wyrazów Źle zrozumianych rodzą się niepożyteczne spory; winienem przeto położyć tu przestrogę, że przez wyraz dusza nie co innego tu rozu- miem, tylko to, co iuż wyłuszczyłem, toiest, istotę czuią- cą i porównywaiącą swe czucia, czyli istotę myślącą, któ- rą inaczey zowiemy umysłem. Lecz wyraz dusza bierze się ieszcze w znaczeniu innćm; oznączaią nim początek czyli zasadę Życia żwierzęcego. Gdy tym początkiem iest pewna siła organiczna, a każda część ciała żyiącego musi Ba | bydz

| 6-<OSZ ARR 4

(*) Uwagi poprzedzaiące maturalnym sposobem prowadzą nas do tego pytania: Także więc, gdy dusza ludzka czyli umyfł ieft istotą niemateryalną, nie złożoną z cząstek, a zatómi nierozciągłą, czy mamy © niey fądzić, że się. ona znayduie w jednym iakimsiś matematycznym punkcie iefteftwa naszego? Wszak Że ten wniosek zdaie się nieuchronnie wypadać z tych prawd, któreśmy iuż wyłusćzyłi? Odpowiadam, Że tak nayprzyzwoiciey sądzić należy, i takie wła- śnie zdanie miało o niey wielu z terażnieyszych metafizyków, chociaż dawniey- si utrzymywali przeciwnie, że ona iest przytomna w całóćm ciele ludzkiem. Lećz naprzód uważać mamy, że wyobrażaiąc sobie umyfł iako znayduiący się w je- dnym punkcie tey rozciągłości, którą zaymuie ciało nasze, sposób ten pvy- mowania nie będzie to sposob wyobrażania zmyfłowy, który iest wzręcz prze- ciwny pierwszemu, bośmy widzieli, że te czucia, którę umyfł porównywa, zaw- " sze się zdawać muszą iakby rozlane po całóm ciele człowieka, a zatóm i samo to iefteftwo. umy/?, wyobrażaiąc ie zmysłowie, rozciągłóm zdawać się musi. Ale kiedy się dowiodło, że sposob wyobrażenia zmyfłowy w ftosunku do tey rzeczy ieft tylko złudzeniem (19.); więc tóm samćm wnieść należy, że to złu- dzenie w niczóm szkodzić nie powinno przekonaniu naszemu. Tak więc wi- dzimy iuź, że sposób wyobrażania zmyfłowy bywa nie kiedy w sprzeczności ze sposobem poymowania, który wypływa z władz wyższych umyfłu naszego, prawda, o którey lepiey się iescze przekonamy w dalszym ciągu uwag naszych, Powtóre, kiedy mówimy, iż nayprzyzwoiciey iest sądzić, że umyfł znayduie się w jedńym pumkcie matematycznym iefteftwa naszego; utrzymuiemy ten wniosek jedynie iako rzecz naypodobnieyszą do prawdy, nie zaś iak prawdę niemylną. Mniemanie to w dalszey osnowie rozbioru naszego nabierać będzie coraz więk- szey prawdopodobności, lecz nigdy nie zamieni się w twierdzenie niezawod- ne; albowiem przekonamy się następnie, że władze nasze umysłowe są ograni- czone, i że nie ieft nam dano zgłębić naturę, iakiegokolwiek bądź iestestwa rzeczywiftego, ale ią tylko w części poznawać. Z tóm wszystkióćm pamiętaiąc na to, co się iuż dowiodło, icżeli przypuścimy, że umyfł nasz nie w jednym tylko matematycznym punkcie iestestwa naszego przemieszkiwa; lecz może zaymować pewną część rozciągłą tego iestestwa, np pewną część możgu; zastanowić się nad tem wypada, iakby też przypusczenie to mogło - się pogodzić z prawdami wy”

ł

'Żey wyłusczonemi. Bez wątpienia nie możemy iuź przyznawać duszy naszey

X 38-X

bydź uczęstniczką tey siły , dusza przeto wzięta w tóm drugićm znaczeniu może bydz rozlana po całóm ciele ludz- kićm. Takie znaczenie dawnieysi filozofowie przywiązy— . wali do wyrazu anima albo raczey dwa te różne znacze- nia brali częstokroć za iedno, ponieważ wyobrażenia ich o duszy były ciemne i niepewne. | _ e2. Bardzo ważna iest w Logice ta prawda, na którą się zgadzaią wszyscy Filozofowie, a która tak iest daleką od pospolitego mniemania, toiest, że my właśne nasze czu- cia przyznaiemy przedmiotóm czyli iestestwóm materyałnym zewnątrz nas będącym, i pierwsze mamy za przymioty czyli własności drugich. I tak np. ciepło, zimno, słodycz, gorycz, rozmaite smaki, zapachy i dźwięki, rozmaite ko- lory iako to: zieloność, białość, czerwoność i t. d. wszyst- kie te rzeczy są własnemi naszemi czuciami, które iednak zdaią się nam bydź w "va nas otaczaiących, i mamy ie za

rozciągłości iakieykołwieck w tóm znaczeniu, Żeby ta istota składać się miała z części iedna zewnątrz drugiey leżących, co właśnie stanowi rozciągłość ie- stestwa materyalnego, więc chyba w innóm znaczeniu, a to ostatnie inne bydź „nie może, tylko takie, iż musielibyśmy przypuścić, że umyfł nasz, iako iefte- stwo właściwie poiedyńcze i niepodzielne, w jedney chwili znaydować się mo= że cały na wszystkich razem punktach tey objętości, którąbyśmy chcieli prze- znaczyć mu na mieszkanie. Lecz taki spofób poymowania nie mnieyszą w fo- bie zawierałby trudność, iak i wtenczas, kiedy chcemy wyobrazić nasz umyfł, iako przebywający w jednym punkcie matematycznym. Wreście każdy się łatwo domyśli, Że przypusczenie duszy takiey, któraby w jedney chwili znaydować się mogła cała na wfzystkich razem punktach pewney rozciągłości w ciele ludz kióm, równie udowodnić się nie może, iak przypuszczenie pierwfze, chociaż tamto lepiey się zgadza z wykładem poprzedzającym, a naweti z temi prawda- mi, które się następnie wyłufczą. Badania maiące za cel poznanie natury i wła sności duszy ludzkiey tak są fubtelne i trudne, iż nie podobna było, aby nie mia- ły fprawić w Filozofii wiela | widą przeciwieństw i zawiłych wątpliwości, t których celnieysze, iak się zdaje, są iuż ułatwione, a pozostałe niknąć będą coraz bardziey z postępem wykładu naszego. Uwaźmy nakoniec, że w stosun- ku do moralności, która powinna bydź nayprzednieyszym i ostatecznym celem wszelkich badań ludzkich, cale iest rzeczą oboiętną, iakie mamy dadź położe- nie istocie myślącey w naszćm iestestwie. lecz każdy podobno rozfądny czło— wiek zgodzi się na to; żo pytanie: Czy dusza nasza iefi istotę materyalną, lub nie; ma źwiązek bardzo ścisły z moralnością, a pytanie to, jeśli się nie my= lę, iesf już rozwiązane, i tylę tylko do niczawodney pówności tego rozwiąza” nia zdaie się nie dostawać, ażebyśmy prawa powszechnego rozsądku podane w wątpliwość przez dzisieyszych metafizyków, ufprawiedliwili w pqzach Filozoz fi, czego Rastępnię dopełnić mamy nądzicię. |

X 54 X

je ża przymioty tych istót, chociaż właściwie mówiąc; w przedmiotach zewnętrznych iest tylko pewna przyczyna czuć naszych, którey, iaką iefł w sobie samey, nie zna- my, i to tylko wiemy, że wspomnioną przyczyną iest pe- "wne usposobienie cząstek w tych przedmiotach, które to sprawuie, że ten zp. przedmiot wżnieca w nas czucie go- ryczy, ów słodyczy, ten wźnieca czucie zieloności, ów czerwoności i t. d. "Tak więc gdyśmy okazali wyżey [20], Że umysł nasz łudzi się wtenczas, kiedy własne swe czu- cia umieszcza w całey objętości swoiego ciała; tu mamy, okazać, że złudzenie to daley się ieszcze rozciąga, bo nay- częściey człowiek czucia swoie odsyła nieiako za granicę swoiego iestestwa, i umieszcza w tych wszystkich przed miotach czyli iestestwach materyalnych, których tylko do- sięgnąć może zmysłami. Dla dowiedzenia tey prawdy), która na pozor wydaie się bydź tak przeciwną oczywisto- . ści, uczyliny następuiące uwagi.

_- Dowiodło się iuż, Że czucia należą do duszy, i że ona czuć gdzie indziey nie może, tylko tam, gdzie się sa- ma Zznayduie, toiest, czuć nie może inaczey, tylko w sa- 'mey sobie. liecz my nie inaczey słyszymy dźwięki, wi- dzimy kolory i światło, czuiemy zapachy, smaki, ciepło, zimno, twardość, chrapowatość, gładkość i t. d., tylko przez zmysły; te więc rzeczy są naszemi czuciami, czyli, co ie- dno znaczy, są to czucia duszy naszey, i nigdzie więcey bydź nie mogą, tylko w niey sąmey. Ta prawda, któ- rąśmy dopiero okazali, lepiey się ieszcze wyłuszcza przez następną wiadomość wziętą z Fizyki i Fizyologii.

Wiadomo iest każdemu maiącemu iakąkolwiek znaio- mość tych nauk, że nigdybyśmy nie czuli zapachu Żadne- go ciała, ieślilby pewne cząstki od tego ciała oderwane nie dołeciały naszego nosa, i nie poruszyły nerwów tego zmysłu, tym sposobem, ażeby działanie wzbudzone w cząst- kach tych nerwów doszło do mozgu, a następnie do duszy. Zapach więc wznieca się w tey części naszego iestestwa, «w którey maią bytność wszystkie nasze czucia, teiest, w du- szy, iest więc naszem czuciem, i znayduie się w nas sa- mych. Cóż więc iest w tym przedmiocie, o którym mó-

| wimy ,

X 55 X

wimy, Że wydaie zapach? Oto przyczyna tego zapachu, to+ jest, pewne cząstki odlatuiące od tego ciała, i dochodzące do naszego 7088 lecz te cząstki nigdyby nie sprawiły za- chu; jeśliby hie trafify na zmyst powonienia będący w jestestwie żyiącćm. Wiadomo znowu; że nigdybyśmy nie usłyszeli żadnych dźwięków » jeśliby ruch cząstek. po- wietrza poruszonego pewnym sposobem od pewnego ciała sprężystego, nie doszedł aż do naszych uszu, i nie poru- szył nerwu sluchowego, 24 pomocą którego przesłałby pe- «ne wrażenie do duszy. Więc dźwięk także nie jest czem jnnem , tylko naszem własnóm czuciem, a zatóm znayduie się on tylko w nas samych, ij nigdzie więcey. Coż znay- duie się w ciele owćm, o którem mówimy, że g0 wyda je? Oto: przyczyna tego dźwięku, czyli pewny ruch czą= stek ciała sprężystego, który się udziela cząstkóm powie- trza, a następnie uderza o nerw słuchu. Ale ten ruch czą- stek ciała i powietrza nigdyby nie sprawił dźwięku, ie- sliby nie trafił na ucho Żyiące. Lecz łatwiey 1est przeko- mać ludzi, że dźwięki i zapachy są W nich samych, tru- dniey zaś im iest poiąć, żeby kolory miały bydź w nich samych, a nie w tych rzeczach, W których się im bydź zdaią. Jeśli iednak nie zaprzeczamy temu; że dźwię- ki i zapachy są naszemi czuciami, i że maią swą bytność w nas samych; zacóżbysmy się nie mieli zgodzić i na to „ że kolory są także naszemi czuciami, i że nie gdzieindziey się znayduią tylko w nas samych. Mówimy , że czuiemy zapach, ale ten sam zapach iest naszćm czuciem. Mówi- my także, Że widzimy światło 1 kolory, lecz widzieć, iest to czuć, więc to światło i te kolory są naszemi czucia mi, równie iak dźwięki i zapachy, a zatóm są w nas sa- mych. Wiemy wszakże, że nie możemy widzieć inaczey © kolorów, tylko wtenczas, kiedy pewny płyn subtelny od- bity pewnym sposobem od przedmiotów ; przechodzi przez budowę naszego oka, i tam rozmaicie Się łamiąc i zgęsz= czaiąc, porusza siatkę oka (i retina) , która ieft utkana z nerwów ocznych, przez co wżnieca się w duszy pewno czucie. Kolory przeto nie mogą bydź czem innćm , tylko własnemi naszemi czuciami, i nie mogą się znaydować gdzie- 5* indziey;

X 56 XX

indziey, tylko w nas samych, Cóż więc iest zewnątrz nas?

Oto: pewny płyn subtelny, który pospolicie nazywamy

światłem, a który właściwie nazwaćby należało śŚwietli-

kiem toiest, materyą Światła, i ciała pewnym sposobem

ten płyn odbiiaiące. (*). Ale ta materya światła nigdyby

nie utworzyła samego światła, ieśliby nie trafiła na oko | Żyiące.

(*) Złudzenie to imagiaacyi, które fprawnie, że czucia nasze własne żda- ią się nam bydź w tóm samóm mieyscu, gdzie się zuayduie ich przyczyna, tak. iest wielkie i powszechne, iż nie tylko w myśli naszey, lecz i w samym fpo- sobie wyrażenia Przyczynę i skutek często bierzemy za iedno. I tak mówimy, Że to ciało ma piękny kolor, że iest nim zafarbowane albo na powierzchiti fwo- iey, albo Ww całey swóiey objętości, lub: w pewney iey części, że kolory czyli farby mogą się rozcierać, mieszać j t. p- Nie wielu iest ludzi, którzyby dokład= nie poymowali, co Znaczy taki sposob tłómaczenia się. Człowiek z gminu nie wie prawie o tem, że gdy myśli o rzeczach wspomnionych, myśli Q czuciach swoich widzenia odniesionych przez złudzenie zewnątrz iego jestestwa, i ia kby umiesczonych na powierzchni ciał iakichkolwiek. Owszem zdaie się mu, że ta ap żieloność, czerwoność, ten błękitit. d, które on cznie, nie w nim samym znayduią się, lecz w ciałach owych, iak gdyby były rzeczywistemi ich przymio- tami. Ale człowiek oświecony w sposobie mówienia wspomnionym rozróżnia dwoiakie znaczenie. Naprzód bowiem przez kolory rozumie on czucia swoie wzroku, o których jest przekonanym, że są w nim samiyrm tylko, chociaż mu bydź się zdaią zewnątrz. Powtóre oznącza tym wyrazem przyczyny czuć owych, toiest pewne płyny fubtelne, z których się składa płyn ogólny będący materyą światła, złożony, pódług powszechnego zdania fizyków, z siedmiu różnorodnych. płynów zwanych kolorami pierwotnemi czyli pierwiastkami światła. Ciało jam kiekolwiek , które odbiia wszystkie te różnorodne płyny w równym stosunku, a przesyła ie do oka ludzkiego, obudza w duszy człowieka czucie białości, Ciało, któreby odbirało jeden tylko z owych pierwiastków, przesyłając go do oka, wzniecałoby w duszy czucie koloru tego samego nazwifka, co i ten pier- wiastek, Micszanie się w rozmaitym stosunku pierwiastków świetlika, pocho- dzące ztąd, że kaźde ciało usposobione iest odbiiać niektóre z tych pierwiaft-- ków w róźney ilości, a inne w sobie pochłaniać , sprawuie nieskończoną roz— maitość kolorów , toiest, czuć naszych widzenia, które z połączonego działania rzeczonych pierwiastków na ten zmyfł obudzać się muszą w człowieku: Nako- niec ieśli ciało nie odbija Żadnego z owych pierwiastków świetlika, ale io wszystkie pochłania w sobie, przypisniemy w ówczas temu ciału Kolor czarny, co nic innego nie znaczy, tylko to, Że ciało rzeczone żadnego nie przesyła do oka pierwiastku swietlika, któryby obudził w umyśle czucie Światła. Natural- mą iest wprawdzie rzeczą człowiekowi, nim rozpozna prawa umysłu swoiego, mniemać, że owe Przyczyny czuć naszego widzenia są w sobie takiemi, iak i te czucia, lecz okażemy następnie , że to mqiemanie nie maiąc za sobą nay- mnieyszego powodu, ma żch wiełe przeciw sobic, a zatóm nie może bydź roz. sądnie przypusczonóm. Słowem, przekonamy Się, Że człowiek wiedzieć tylko może © bytności PFzyczyn sprawuiących w nim czucią, ale nie iest mu dano kiej aaturę tych przyczyn , toięst + dowiedzięć się, czóm one są w sobie fa= m

X 37 X

Żyiące. Lecz kiedy sądzimy, że- na powierzchni ciałd; któremu przypisuiemy pewny kolor, w rzeczy samey roz-

ciągnięta iest albo ta białość, albo ta czerwoność, albo ten

szafir i t. d., takie właśnie, iakiemi ie widzimy; mylimy się w ówczas, bo wtedy nasze własne czucia odsyłamy do owego ciała: 'To co się powiedziało o dźwiękach, za- pachach i kolorach, przystosuymy do innych własności zmysłowych mp. do smaków; także do własności dotykal- hych; iakoto: chrapowatości; twardości; gładkości, ciepła, żimna i t. d. Wszystkie te rzeczy; wyobrażaiąc ie tak, jak czuiemy; są także naszemi cziiciami, i maią mieysce w nas samych. 'W owych zaś ciałach, którym własności te zwykliśthy przyznawać, Żńayduie się tylkó przyczyna tych czuć; tóiest, pewne usposobienie cząstek do spra- wienia w nas takich czuć a nie innych; ża dotknięciem ciał owych. Z tem wszystkićm dziwnym sposobein ; mimo prze- konanie nasze; które mamy o tey prawdzie, że czucia na- sze są w nas samych; zawsze óne będą się nam zdawały; iak gdyby były ztwnątrz nas, iak gdyby się znaydowałty w istotach nas otaczających: Chociaż są żawarte w jedney, istocie nierozciągłey; zawsze nam iedhak zdawać się będą rozciągłemi i napełniaiącemi nieiakó całą przestrzeń wi- dzialnego horyzontu; bo np. ćziućia nasze światła żawsze odsyłać będziemy aż na gwiazdy (*). Późńiey śię wyło= Ży przyczyna tego Złudzenia, a nańyet i potrzeba onego w pótocznem Życiu człowieka. "Teraz zaś, ieśliby trudno było komu przypuścić, że mp. to Światło, które mu zdaie i Ś1E

adm NEREK 9

(*) Ta uwaga ułatwia nam przypuszczenie myśli, o którey wyżey namić= miliśmy, i która naylepiey się zgadza z poprzedzającym wykładem, toiest, że du- sza naszą przebywa w jednyih tylko punkcie matematyczhym ićstestwa nafaćgo. Wszakże gdy iest dowiedzionćm, że lubo ćzucja nasze światła zdaią się ńam bydź w tak niezmierńey względem naś odległości, i tak wielką zaymować rozciąm głość, są iednak w nas samych tylkó; łatwiey zgódzimy się na to, źe dja „nich nie potiżeba naznaczać żadnego inieysca rozciągłego w ciele naszćm , jak i dla tey saimey istety, którey one są własnością. Albówiem choćbyśmy i $rżypu= Ścili, że ta istota, lubo ńiemateryalna, zaymuie przecię bytnością stoją pewną część rożciągłą jestestwa hasżego; %p pewną część mozgu; rozciągłość ta ie= dnak porównana z niefkończoną odległośćią gwiazd ; i rośćiągłością Światła iaka stawi się oku naszemu, ża hicby się uważać inńśiała, i przypusćztnie onćj w niczemby obiaśhić nić inogło zzęczonego złudzędia odacz $. 18. przypiseky

"+ 0%

X 58 X

się bydź na gwiazdach, iest tylko w nim samym , iako własne iego czucie, dosyć mu będzie przypomnieć sobie . pospolity fenomen marzeń sennych, którego bez wątpienia: nieraz doświadczyć musiał , a przypomnienie to, iak się spodziewam, ułatwi mu przekonanie © tey prawdzie, któ- rey teraz mieliśmy wykład. |

25 Jakoż człowiek marzący we śnie, czucia swoie wyobrażone [12.] kolorów i światła tym samym sposobem zwykł odsyłać zewnątrz siebie, i podobnie wielką nada- wać im rozciągłość, iak to czyni człowiek będący na ia- wie, względem czuć swoich rzeczywistych. 1 tak, kiedy się nam śni, że oglądamy pewne budynki wspaniałe, że się przechadzamy po pięknych ulicach łub ogrodach, że widzimy niebo z gwiazdami; w takim razie wyobrażenia nasze owych, uroionych przedmiotów składaią się z czuć wyobrażonych widzenia. Lecz gdy się obudzimy, niewat- pimy o tćm, że te czucia i obrazy nie mogły bydź ze- wnatrz nas, ani mogły mieć tak wielkiey rozciągłości, ia- ką się mieć zdawały w czasie marzolikń, Owszem prze- konani iesteśmy, Że owe wspaniałe gmachy, owe miasta, ulice, ogrody, owa niezmierna przestrzen nieba, wszystko to, mówię, cośmy we śnie widzieli, mieściło się tylko w na- szey głowie, i nigdzie więcey nie miało bytności. Zacóż- byśmy przypuścić nie mieli, że i czucia nasze rzeczywiste Światła, chociaż nam zdaią się bydź częstokroć w tak wiel-- kiey względem nas odległości, i tak wielką zaymować prze- strzeń, są iednak tylko w nas samych, toiest, w duszy naszey. Przyczyna marzeń sennych na swoićm wyłoży się „mieyscu; lecz teraz ostrzedz mi wypada czytelników moich, że między wyobrażeniami przedmiotów zewnętrznych, które człowiek widzi na iawie, a wyobrażeniami podobnych przed- miotów, które marzy we śnie, wielką zachodzi różnica, nie tylko z tego względu, że pierwsze składają się z czuć rzeczywistych, a drugie z czuć wyobrażonych, lecz i z te- go ieszcze, że gdy pierwszym podług praw umysłu na- szego, powinniśmy przyznawać pewną rzeczywistość odpo- wiednią, toiest hytność pewnych istót maiących rzeczywi- ście byt zewnętrzny względem iestestwa naszego, i będących

przy:

X 59 X przyczyną czuć owych, drugim tey samey rzeczywistości przyznawać rozsądnie nie możemy, co wszystko się wy- iuszczy w dalszey osnowie badań naszych.

24. Owfzem nie tylko we śnie, lecz i naiawie w wie” la zdarzeniach to fię prawdzi, że człowiek nawet pofpoli- ty niezawodnie przekonany ieft o tćm, Że kolory przez nie- go widziane nie są rzeczywiście w tćm mieyfcu, w którćm się mu bydź zdaią, lubo może nie przychodzi to mu na - myśl, Że te rzeczy fą iego włafnemi czuciami. Gdy np przegląda fię w źwierciedle, zdaie fię mu, że za tćm zwier- _ ciadiem w pewney odległości znayduią się pewne przed-

mioty maiące na fobie takie lub inne kolory: lecz ieśli nie fracił zdrowego rozfądku, nie wątpi bynaymniey o tem, Że w tćm położeniu, w jakim fię mu fłanowią owe przed- mioty i kolory, nie mogą mieć one bytności rzeczywifiey. Wszyfłkie te przykłady dowodzą, że o mieyfcu czuć na- fzych, tak rzeczywiftych iako i wyobrażonych, nie może- my trafnie fądzić podług tego, co nam podaie zmyfłowy nasz fposob wyobrażania tych rzeczy, lecz podług wypad- ków, ktoreśmy otrzymali przez rozbiór i rozumowanie. i

25. Z tak dziwney sprzeczności, iaka zachodzi między przekonaniem naszem, a świadectwem zmylłów , niektórzy filozofowie wzięli powód do zaprzeczenia rzeczywiftey byt- ności przedmiotów zewnętrznych, i tacy zowią się Zdeałt- fłami, inni zaś do powątpiwania o niey, a ci zowią się Sceptykami. Mówią bowiem, gdy zmylły ofzukuią nas, ftawiąc nam nasze własne czucia za przymioty rzeczy wzglę- dem nas obcych, któż nam może zaręczyć, Że i fama byt- ność tych rzeczy, o którey nas uwiadamiaią zmyfły, nie ieft złudzeniem? i że ona iefł czćmsiś więcey, aniżeli fa- móćm wyobrażeniem naszego umyfłu? leżeli czucia nasze wyobrażone w czafie snu, zdaią fię nam fławić pewny świat zewnętrzny, którego zgoła nie masz, zacożby to famo prawdzić się nie miało i o tych czuciach, kióre nazywamy: rzeczywifłemi? - Naten zarzut idealiftów, iakożkolwiek pozorny spodziewamy się gruntownie odpowiedzieć na fwoićm miey— fcu, gdy iuż będą wyświecone dla nas zrzódła omamień zmyfłowych. "Teraz dofyć ieft nam wiedzieć, że człowiek

nie

. PNZPETY"Y ZYWO TE TV PEZĘ” "YYY JW "ZM ED” M sea

) 40 X

nie zawfze tym fposobem wyobrażał przedmioty żewnętrz- ne, iak ie teraz wyobraża, i że w pierwfzych chwilach ży-

cia fwoiego nie mógł odnosić czuć fwoich do iftót go ota-

czaiących, co fię w krótce udowodni.

: 26. Niepodobna ieft nam wprawdzie przypomnieć teraz, iakim spofobem wyobrażaliśmy rzeczy w naypierw- fzych chwilach naszego życia, i przez iaką koley wyobra= żeń nieukfztałconych i niezupełnych przechodzić mufieli$my, nimesmy nabyli wyobrażeń iasnych i dokładnych; bo te naypierwfze wyobrażenia zatarły fię na zawfze w pamięci

nafzey. Ile iednak przypomnieć iuż fobie możemy poftę-

powania naszego umyfłu w nabywaniu wyobrażeń, poftrze-

gamy w tóm poftępowaniu pewny porządek nieodmienny i iednoftayny , toieft: że wyobrażenia iednego gatunku muszą

w nas roZzwiiać fię pierwey, a drygiego pózniey, i Że tych

drugich mieć nie moglibyśmy, gdybyśmy wprzód nie mieli pierwfzych, tak zp. Że nie mielibyśmy czuć wyobrażonych, gdybyśmy wprzód nie mieli rzeczywiftych, ani wyobrażeń umyfłowych, gdybyśmy nie mieli pierwey zmyfłowych it.d. Ten porządek w nabywaniu wyobrażeń, ponieważ wfzyfcy ludzie poftrzegaią w fobie iednofiaynie i nieod- miennie w każdym czafie; ztąd wnofimy, że ten porządek wypływa z natury ludzkiego umyfłu, wfzyftko to bowiem, co iednofłaynego poftrzegamy w działaniach iakiegokołwiek rodzaiu iefteftw, przyznaiemy fpólney ich naturze. Ztąd znowu wnieść powinniśmy, że gdy natura umyfłu ludzkie- go ta famą jeft w dziecięciu narodzońóćm co i w człowieku doyrzałym; więc i dzięcię w nabywaniu wyobrażeń mufia- ło podlegać temu famemu porządkowi, któremu podlega ka- żdego wieku człowiek, ' Tak więc, chociaż sobie nie może- my przypomnieć naypierwfzych naszych wyobrażeń, może- my iednak z pewnością twierdzić, którego z nich gatunku ukształciły się w nas pierwey, a którego pózniey, i że dziecię nie maiąc pierwszych, nie mogło mieć drugich. [e- żeli przeto nie możemy wiedzieć dokładnie, iakim fposobem wyobrażaliśmy rzeczy w naypierwszych chwilach nafzego ży- pia; ztego iędnak, co tęrag w fobię iednośtoynie poftrzega-

+

1

X 4a X

my, możemy okazać, iakim fpofobem nie mogliśmy ich.

wówczas wyobrażać. k zghóci

27, Chociaż się mam teraz: zdaie, że każdy z naszycii pięciu zmysłów daie nam zarówno wiądómość © przedmio+ tach zewnątrz nas będących; właściwie -iednak mówiąc, ieden zmysł dotykania daie nam tę wiadomość sam przez się, inne zaś zmysły nie mogą nam iey dadź same przez

się, torest, nie mogą nam dadź inaczey tey wiadomości ;

aż człowiek nauczy się porównywać wyobrażenia nabyte przez zmysł dotykania z wyobrażeniami mabytemi przez inne zmysły. Mamy przeto dowieśdź, że dziecięciu nowor- narodzonemu, oprócz zmysłu dotykania, żaden inny nie mógł dadź wiadomości o istotach go otączaiących.

Nie inaczey rozróżniamy w myśli nąszey przedmioty zewnętrzne od naszego własnego iestestwa, tylko przez te wyobrażenie, że pierwsze, nie maiąc koniecznego związku z naszem iestestwem, mogą bydź od nas oddalonemi, lub de nas zbliżonemi, gdy nasze własne iestestwa ani się od sie= bie oddalić, ani do siebie zbliżyć się nie może. Więc ż dziecię nie pierwey mieć może wiadomość o istotach zew wnątrz siebie będących, aż nabędzie tego wyobrażenia, że może coś do siebie zbliżyć, lub od siebie oddalić, albo że samo może bydź do czegoś zbliżonćm, lub od czegoś od dalonćm. Jeżeli zaś tak iest; więc łatwo dowieśdź, że dzie- cię odbieraiące pierwsze wrażenia na zmysły nie mogłoby się dowiedzieć o przedmiotach: zewnętrznych ani przez. Wir dzenie, ani przez powonienie, ani przez słuch, a nawe$ ani przez smakowanie, ieśliby czucie tego zmysłu odłączo+ nćm bydź mogło od zmysłu dotykania. Dla przekonanią się o tćm, wystawuiemy sobie w myśli dziecię nowona+ rodzone, które patrzy tylko na przedmioty otaczaiące się+ bie, może słyszeć dźwięki, czuć zapachy, od nich pocho- dzące; ale się ich ieszcze nie dotknęło. WW takim stanie będąc, że ono nie może mieć naymnieyszey wiadomości a tych istotach zewnętrznych, tak się dowodzi. TS

Dwoiakim tylko sposobem mogę sobie wyobrazić tak zbliżenie iako też oddalenie pewnego przedmiotu względem umie. Co się tyczę zbliżenia; a, Wyobrażam sobie, ża

| 4 6 ten

X 42 )(

ten przedmiot styka się teraz ze mną, a wprzódy się nie stykał , a więc iest do mnie zbliżonym; 2. Ze między mną atym przedmiotem zachodzi teraz mnieysża odległość, niż pierwey, znaczy to, że między mną a tym przedmiotem mnieyszaby teraz zmieścić się mogła liczba pewnych miar podłużnych, p. kroków, łokci i t. p. wyobrażenie bo- wiemi odległości większey i mnieyszey bez wyobrażenia pewiych miar pódłużnyeh bydź nie może, Widoczna zaś iest, że . dziecię ńówońarodzone, o któróm mówimy, Że się ie dotykało ieszcze otaczaiących siebie iestestw , nie mogłoby wystawić sobie w myśli zbliżenia się przedmiotu do siebie; ani sposobem pierwszym, bo to się sprzeciwia przypiszczeniu; ani sposobem drugim, bo rzecz sama tłó- naczy, że to iest niepodobieństwo. Podobnie, co się ty- cze oddalenia: 1. albo przez to mógłbym sobie wyobrazić oddalenie się przedmiotu ode mnie, że pierwey stykał się ze mną, a teraz się nie styka; 2. albo przez to, że teraz większa mię od niego dzieli odległość, niż pierwey. Już zaś oczywistą iest rzeczą, że dziecię będące w takim sta- nie, iaki tu przypuszczamy, ani iednym ani drugim spo- sobem nie mogłoby sobie 'wyobrazić oddalenia się przed- miotu. Dowiodło się zatćm, że człowiek pierwiastkowo przez widzenie, słyszenie i powonienie nie mógłby powziąć wiadomości © Żadney istocie zewnątrz siebie będącey, bo nie mógłby wiedzieć o: tem, że coś do niego zbliżonćm, lub od niego oddalonóm bydź może. Wspomnione dopie- ro zmysły dadzą bez wątpienia dziecięciu wiadomość © jego czuciach, iako to: o kolorach, zapachach, dźwiękach; Jecz nie będą mogły dadź mu wiadomości żadney, © czćm-- kolwiek -zewnętrznóm, a zatóm będąc w takim stanie, ani tych samych, czuć nie będzie mogło odnosić zewnątrz siebie. - 48. Gdyśmy iuż dowiedli, że Żaden ze czterech zmy- słów; toiest, ani wzrok, ani smakowanie, ani słuch, ani powonienie, nie mógł dadź dziecięciu sam przez się wia- domości b przedmiotach zewnątrz niego będących; uważać teraz mamy, iakim sposobem mogło nabydź tey wiadomo- ści przez zmysł dotykania. Zapewne dziecię nie wiedząc ieszcze o żadnym przedmiocie zewnętrznym, nie mogło | uczynić

X 45

uczyńić zamiatu dotknięcia się go, przybliżenia go do sie= bie lub oddalenia, bo taki zamiar mógłby: tyłko pochodzić z poprzedzającey wiadomości o tym przedmiocie. Cóż się więc dzieie? oto: samo przyrodzenie, które iest naypierw- szym nauczycielem dziecięcia, usposobiło ie do nabycia, ile bydź może, nayprędszego tych wszystkich wiadomości, które mu są potrzebne do zachowania iego bytu; a na tem koniec obdarzyło ie wielką ruchawością, która to sprawu- ie, że dziecię każdey się rzeczy chwyta, wszystkich sił i zmysłów chce używać, a nayszczególniey dotykania. i sma- kowania. Ta ruchawość, z początku mechaniczna, bo wów— czas dziecię nie wie zgoła, co robi, nastręczy mu bez wąt- pienia, wiele rzeczy, których się ono uymie, które do siebie raz przysunie, drugi raz oddali. Przypominaiąc so- bie, eo się dopiero mówiło o znamionach, po których dzie- cię rozróżnia iestestwa zewnętrzne od swoiego własnego , łatwo poymiemy, że za pierwszóm dotknięciem rzeczy ia- kiey, dziecię nie uczyni ieszcze sobie dokładnego wyobra- żenia o iey bytności, lecz bez wątpienia, powtarzaiąc to działanie kilka razy, nie omieszka nabydź tego wyobraże- nia, a to tym sposobem.

Chociaż ono ieszcze nie wie o bytności przedmiotów żewnętrznych, ale wie o czuciach swoich, które te przed mioty sprawuią, te zaś czucia nie będą dla niego oboiętnemi , bo będą się mu zdawały albo przyiemne, albo nie przyie- mne. Przez wrodzońą i mechaniczną ruchawość, o któ- rey mówiłem, zdarzy mu się przybliżyć do siebie iakie ciało, które na iego np. wzroku przyjemne czyni wra- żenie, iako to: pewne ciało blask wydaiące, albo świetne go koloru, postrzega natychmiast, że to wrażenie stało się w nićm przez to mocnieysze i żywsze, a tem samćm po- większył się dla niego stopień przyjemności. Tu więc ma dziecię powod uważać swoie działania, a co pierwey ro- biło mechanicznie i bez zamiaru, powtarzać to potem bę- dzie umyślnie. Tak więc, przysuwaiąc da siebie wielo- krotnie, i odsuwaiąc to ciało, uymuiąc ie i odrzucaiąc , gdy postrzegać będzie statecznie, że w. pierwszym razie czucie światła i koloru w nićm się staje żywszem ze w,

6 aru

)( 24 0(

drugićm słabieie albo niknie zupełnie, wniesie ztąd, że to czucie zależy od czego/, a to coś iest wtenczas w: jego

mocy, bo.może ie do siebie zbliżyć, albo od siebie od dalić; ma więc iuż wyobrażenie iakieyś rzeczy obcey wzglę= dem' siebie i zewnętrzney. Ale to wyobrażenie łączy się w nićm nie tylko z wyobrażeniem czucia sprawionego przez zmysł widzenia, lecz razem z wyobrażeniem czucia oporu i miąższości (soliditas), bo dziecię uiąć musiało wielokrot- nie rzeczoóną istotę w celu zbliżenia iey do siebie lub od dalenia. C'zucia zatćm pochodzące od dwóch różnych zmy- słów, odnosić wtedy będzie do iedney i teyże sameęy isto- ty, iako! do przyczyny one sprawuiącey; a zmysł dotyka- mia czyli! czucie oporu będzie dla niego naypierwszym na- uczycielem: i przewodnikiem w poznawaniu bytności ota— ezaiących 'go' istót. "Ten albowiem zmysł, którego przed- nieyszym organem iest ręka, nie tylko daie dziecięciu roz— maitę: czucia właściwe sobie, a nayszczególniey czucie opo= ru, ale, nadto służy mu do zbliżenia lub oddalenia rzeczy! iakieykolwiek, przez co się poznaie pierwiastkowo iey, bytność, czego innę zmysły wykonać nie mogą. Co się

tu powiedziało o czuciu sprawionćm przez zmysł widze

ńia; to samo rozumieć należy o czuciach trzech innych zmysłów; wszystkie czucia sprawione od przedmiotu ze-

wnętrznego przez tozmaite zmysły, nauczy się z czasem -

dziecię porównywać .z czuciem dotykania, i odnosić ie wszystkie do tego: samego przedmiotu. Ponieważ zaś oka- Żeńry późniey, że dziecię odnosząc czucia swoie do przed- miotów zewnętrznych, umieszczać ie musi przez imaągina= cyą w tychże przedmiotach, więc ta sama prawda, którąś- my dopiero wyłuszczyli, tak się inaczey wyraża: Dziecię czucia swoie sprawione przez rozmaite zmysły od iednego przedmiotu, porównywaiąc z czuciem dotykania, tworzyć będzię ze wszystkich tych czuć obraz czyli widok iednego żestestwa, '(*). j A y 29 | (To.

b () Dia wyłuszczenia tey samey prawdy, że pierwiastkowa sam ieden tylkó zmysł dotykania mógł uwiadomić człowieka o bytności przedmiotów ze— wnętrznych, Kondyllak wydał dzieło we dwóch tomach pod tytułem: Traitę des sensafions, Wywod móy tey sąmey prawdy, lubę się tylko mieści w kil-

-

Jl 450

2g To, co fię ta wywiodło rozumowaniem, ftwierdzonćm'z0% ftało przez wielokrotne doświadczenia czynione na ślepo— urodzonych, którym wzrok zoftał przywrócony przez sztu- kę lekarfką. Z pomiędzy wielu zdarzeń tego rodzaiu nay— dokładniey ieft opifanćm to, które naybardziey wfławiło znakomitego Chirurga Łondyńfkiego Chezelden, który po- trafił zdjąć kataraktię z obudwu oczu chłopcu urodzonemu w ślepocie, maiącemu od lat trzynafłu do cztćrnaftu. Zda- rzenia tego opis znayduie się w xiędze pod tytułem: 7ran-

_sactions philosophiques Nom 402. an 1728. iw dziele Kondyl-

Jaka o czuciach ( Traites des sensations part. 3. chap. 5. ). Czytamy w opisie tego zdarzenia, że chłopcu, któremu na- przód zdjęto kataraktę z jednego oka, a w rok potem żdru- giego, za zdjęciem pierwszey katarakty zdawało się przez czas nieiaki, Że przedmioty ftykały fię ż jego okiem, i mieściły się na iego powierzchni; te ża$ przedmioty w je- go sposobie wyobrażenia, nie co innego były, tylko kolory odniesione do powierzchni oka, które mu nie dawały ża— dney wiadomości o tem; co było daley ża temi kolorami, Dość nawet znacznego trzeba było czasu, nim fię 6 nauczył fądzić z oka 0 ódległości przedmiotów, © ich kfztałcie i wiełkości. Ztąd fię przekonywamy, że chóciaż teraz wfzyscy ludzie zwykli w imaginacyi fwoiey odsy= łać swoie avłasne czucia: do przedmiotów żewnętrznych, był iednak pewny cżas, w którym imaginacya ich podle- gała temu złudzeniu, atym czafem byłb czas pierwotny ich dziecinftwa,

| 30. Dowiedliśmy, że pierwiaftkowo dziecię nie mo- gło nabydź wiadomości o przedmiotach zewnętrznych, tyl- ko przez zmysł dotykania, uważmy teraz, iakim fposobem

inne

czna w, ku kartach, nie zdaie się iednak w niczćm ustępować dziełu wspomnionemu; co- do mocy dowodzenia, bo się zasadza na wyłuszczeniu dokładnóm tego, €o rozumiemy przez przedmiot zewnętrzny, ile iest zewnętrznym. Każde zaś dowodzenie zasadzone na trafnóm rozwinieniu samego znaczenia wyrazów , miane iest od Lógików za naymocnieysze, Które się inaczey mianuie dowo- dzeniem opartóm na tóstmośći «oyobrażeń. Owszem wykład móy tę ma ko- rzyść przed wykładem Kondyllaka, że bynaymniey nie potrzebuie niepodobne= go do prawdy. przypuszczenia, posągu Żyiącego, który, chcąc rzecz swą wy” iaśnić, wprowadzą rzęczony Filozof, tadaiąc mu następnie rozmaitę zmysły.

| 2.46 X

inne zimyfły mogły potóm dziecięciu dawać tę wiadomość bez użycia iuż zmysłu dotykania. Wrażenia czyli czucia, które dziecię odbiera przez wfzyfłkie zmyfły, nie mogą mu bydź oboiętnemi, bo dla niego. wfzyftko ieft nowością. Czuć nie przyiemńych będzie się ftarało pozbydź natych- miaft, czuciami zaś przyiemnemi bawić fię i powiękfzyć ich przyiemność. Kiedy zaś raz dowiedziało fię iuż o tćm, Że może czucia fwoie_ofłabić lub natężyć, albo też zu- pełnie zniszczyć, przez zbliżenie lub oddalenie czegoś od fiebie; każde zatćm czucie miłe, np czucie iakiego koloru lub zapachu przypomni mu, że może uczynić ie przyiemniey— fzóm iefzcze, przez zbliżenie czegoś, od czego to czucie zależy, a każde czucie niemiłe przypomni mu, Że się może gó pozbydź przez oddalenie czegoś od fiebie. T'ak więc dziecię zaczyna wfzyfikie iuż fwoie czucia, przez jakikolwiek zmyfł nabyte, oadnofić do czegoś, co może ' bydź zbliżonóm lub oddalonćm od niego, toiest, wfzyft- kie czucia zaczynaią iuż dawać dziecięcia wiadomość * przedmiotu zewnętrznego (28.). Ale to przypomnienie zbli- żenia łub oddalenia od fiebie naypierwszey zewnętrzney iftaty, którą poznało, łączyć fię koniecznie w nićm musi z wyobrażeniem oporu, którego nabyło przez zmyfł doty- kania, kiedy fię uięło tey iftoty, zbliżaiąc'ią do fiebie lub oddalaiąc. Widzimy przeto, że nie iaunym fposobem zmyfł widzenia mp, daie wiadomość dziecięciu o rzeczach ze- wnętrznych, tylko tym, że ono łączy w myśli fwoiey czu- cie rzeczywifte koloru, z czuciem wyobrażonóm dotykania. "Toż rozumieć należy o trzech innych zmyfłach, co fię powiedziało o zmyśle widzenia.

31. Kiedy iuż wiemy, iakim sposobem zmyfły daią człowiekowi wiadomość o ieftestwach zewnętrznych, w pierwszych chwilach iego życia, wypada teraz zwrócić u- wagę nato: iakim sposobem daią mu one wiadomość o iego własnóm iestestwie. Bez wątpienia wiadomość nowonaro- dzonego dziecięcia o swoim bycie nie może bydź tak zupeł- na, jak w człowieku, w którym są rozwinięte . władze umysłowe pfzez wiek i doświadczenie. Naprzód zaś oka- zać można, że człowiek naypierwey dowiaduie fię o tey

częś

U 47 X

Ćzęści iefteftwa fwoiego, która w nim cznie i myśli, to= ieft o duszy; wiadomości zaś o fwoićm ciele pózniey na- bywa. Dla przekonania fię o tey prawdzie przypomniymy, fobie, co iuż ieft dowiedzionćm, toieft, że ciało człowie- ka ieft rzeczą różną od iego duszy, i fłuży iey tylko za narzędzie (17.); ztąd wypada, Że w pewnym względzie ciało ieft iftotą zewnętrzną względem duszy , chociaż z nią Ścisle złączoną. Zebyśmy zaś poięli, w jakićm zna czeniu ciało uważamy za iefłeftwo zewnętrzne względem duszy, uczyńmy naftępuiącą uwagę. Dusza ludzka czyli umylł, ponieważ ieft rzeczą nie materyalną, nie złożoną z cząftek, przez to samo iest właściwie tą częścią nasze- go iesteftwa, która ani się oddańć od siebić, ani zbliżyć się do fiebie nie imoże; i przez to wyobrażenie rozróżnia swoie iefteftwo od wszelkich innych; maiąc ie za zewnę- trzne względem fiebie (28.). Lecz ciało nasze; będąc ie- fiteftwem rozciągłćm, tórm famćmi fkłada się ź bardzo wie- lu części iedna zewnątrź drugiey leżących i połączonych z soba fiłą organiczną: Ponieważ zaś okazaligmy wyżey, *' Że dusza ludzka nie w każdey części ciała czuie i poznaie, lecz tylko w mozgu, albo raczey w pewney iego części (18.); toć bez wątpienia wszyftkie inne części ciała zewnę- trznemi fą względem owey części mozgu, a przeto można ie nazwać zewnętrznemi i względem duszy w tem przydayc mniey znaczeniu, że są zewnętrznemi względem siedlifka działań iey umyfłowych. lako zaś dziecię w pierwszych chwilach życia swoiego nie inaczey poznaie przedmioty wzglę- dem siebie obce, tylko przez to, Że one mogą bydź -do niego „zbliżone, lub od nięgo oddalone, albo co iedno znaczy w je- go wyobrażeniu, Że. one mogą się ftykać lub nie ftykać ż je- go ciałem (28.); tak to famo rozumieć o sposobie, iakini dzie- cię poznaie pierwiafikowo iakąkolwiek część fwego własne- go ciała; chcę mówić, że tyle ią tylko poznaie, ile wie o tem, Że ona ftykać się może lub nie ftykać z imnemi częx Ściami iego ciała. Uważmy dobrze, co się twierdzi. WWszyfł- kie wprawdzie części ciała. są połączone z fobą nie przer- wanym związkiem fiły organiczney, a przeto każda z nich ftykać się musi z przyległemi sobie, z któremi ieft prog ecz

X ś8 X

Lecz nie z tego względu poznaie dziecię bytność swych części ciała, ile onej ftykaią się z przyległemi sobie przez awiązek organiczny, i nie mogą się nie fłykać, ale z te+ 80, ile'te części fłykać się z sobą mogą albo nie fłykać. lakimżę sposobem dziać fię to może? Oto: chociaż Żadna część ciała nie może się odłączyć od swoiego ogółu; nie= które iednak części ciała ludzkiego mogą się do siebie zbli+ Żać i oddalać, a przez to ftykać się z sobą albo nie ftykać. Dziecię zp, iedną ręką uiąć może rękę drugą, łub ramie; albo nogę, może ią przyłożyć do ust, włożyć do gęby i na powrót ią oddalić; może ią naftępnie prowadzić po po- wierzchęi swoiego ciała, a tym sposobem coraz innych -do- tykać się iego części. Natenczas to samo ieft, iak gdyby dusza dziecięcia zbliżała ku sobie lub oddalała rozmaite części swoiego ciała, bo ie w rzeczy samey zbliża lub od- dala od swoiego zmyfłu dotykania, który, iak się wyłusz- czyło, iefł naypierwszym dła człowieka przewodnikiem w poznawaniu przedmiotów zewnętrznych. Dowiedliśmy Zatóm, że dziecię iako o przedmiotach obcych względem swoiego iefteftwa, tak i o częściach swego własnego ciała nie inaczey w pierwszych chwilach Życia swoiego dowie- dzieć się może, tylko przez zmyfł dotykania, czyli przez czucie oporu.

52. liecz okazaliśmy wyżey, że dziecię nim się do-= wie Za pomocą zmylłu dotykania o przedmiotach fiebie otaczańących, przez inne zmyfły odbiera od nich czucia, których nie odnosi bynaymniey do tych przedmiotów , bo nie może ieszcze wiedzieć, że iest coś zewnętrznego (27); ta sama uwaga ściąga fię i do iego ciała. Naypier- wey dziecię widzi nieiako fwe ciało, anie wie bynay- mniey o iego bytności, płyn albowiem fubtelny, który pofpolicie nazywamy światłem (22), odbity od powierzch- ni iego ciała, za pośrednictwem oczu fprawuie w nićm czucie światła, lecz tego czucia nie może odnosić do rozma= itych części swoiego ciała, ponieważ zmyfł dotykania nie dał mu ieszcze wiedzieć o nich. Wszyfłkie te uwagi proe- wadzą nas do tego wniofku, że człowiek w naypierwfzych chwilach życia swoiego poznaie tylko czucia swoie, nie

i | | - « wiedząc

X4$X

wiedząc o żadnych istotach zewnętrznych względem iego duszy, azatćm pierwey ma wiadomość o duszy swoiey;, aniżeli o ciele, czucia iego albowiem są rzeczywiście fta- nami iego duszy, ezucia zaś swoie poznawać mufi, bo inaczey nie* byłyby czyciami (7). Jeżeliby komu zdawało fię rzeczą dziwną, Że człowiek w owey chwili naywięk- szego swoiego niedołęztwa, w którey sama tylko czułość ieft w nim rozwinięta a wszyfłkie inne władze umy/fłowe są, Że tak powiem, uspiońe, ma iuż wiadomość o duszy swoliey; ten niechay